Przejdź na stronę główną Interia.pl

Agata Kulesza: Lubię po prostu żyć

Agata Kulesza ma wszystko. Role u najlepszych reżyserów, idealną rodzinę, zaufanych przyjaciół. To dlaczego, jak mówi, zdarzają się jej „dni, w których rozsiada się mrok? Przeczytaj fragment wywiadu z najnowszego numeru magazynu PANI.

Obiecywałaś, że po "Idzie" odpoczniesz. Że nie będziesz jeździć z walizką z planu na plan. A za tobą znów mocny, pracowity rok. We wrześniu miał premierę serial TVN "Pułapka", na festiwalu w Gdyni - film Kingi Dębskiej "Zabawa, zabawa", gdzie grasz jedną z trzech głównych kobiecych ról. Po drodze "Zimna wojna", kolejne odcinki serialu "Rodzinka". Właściwie nie schodzisz z planu.

Reklama

Agata Kulesza: Oj, to tylko tak wygląda, zdjęcia do "Zabawa, zabawa" skończyliśmy rok temu. Do "Zimnej wojny" miałam stosunkowo niewiele zdjęć w porównaniu z "Idą". "Rodzinka" toczy się od lat, w swoim tempie. Choć rzeczywiście ostatnio moje życie przyspieszyło, bo latem tego roku trwały intensywne zdjęcia do "Pułapki", nowego serialu kryminalnego TVN-u. Ale naprawdę zwolniłam. Po "Idzie" zmęczenie było ekstremalne. Kiedy skończyliśmy, weszłam na plan "Niewinnych" Anne Fontaine, wcześniej kręciłam serial "Krew z krwi". Po premierze "Idy" musiałam być w kilku miejscach jednocześnie. Miałam więc spakowane walizki i tak kursowałam: Mazury, Warszawa, Los Angeles, Mazury. Wiem, jak ważne jest zachowanie BHP w tym zawodzie, ale często nie masz wyjścia. Dostajesz dobrą rolę i żaden rasowy aktor nie odmówi. Po prostu. Bo ma świetną pracę do zrobienia, a my tę pracę kochamy. Chcemy to zrobić. Inną sprawą jest tzw. mój dłuższy okres regeneracji. Jestem coraz starsza. A poza wszystkim ja lubię żyć i chcę mieć dzisiaj więcej czasu dla siebie.

Pytam o twoją "zajętość", bo przyjęłaś główną rolę w serialu "Pułapka", a to znów wiąże się z dużym obciążeniem.

- Lubię seriale. Lubię oglądać i lubię w nich grać. Bardzo ceniłam "Krew z krwi", mimo że to był mój najcięższy plan. Grasz główną rolę, czyli właściwie zdjęcia masz codziennie. I dokładnie tak samo było przy "Pułapce". Lubię seriale zamknięte. Pracuje się nad nimi jak nad filmem. Wiesz, skąd rusza postać, dokąd ma dojść. Znasz całą historię. Ekipa się zżywa, bo spędzamy ze sobą około 40 dni, tworzymy rodzaj takiej minispołeczności. Wszyscy się znają, potrafią ze sobą pracować. Moi współpracownicy wiedzą, że ja nie lubię marznąć, a operator wie, że potrzebuję wiedzieć, jaki jest kadr. I wtedy pracujemy jak dobrze naoliwiona maszyna. W "Pułapce" zainteresował mnie sam scenariusz, ale też osoba reżysera Łukasza Palkowskiego, z którym nie pracowałam wcześniej. I to jest sama przyjemność, bo Łukasz jest szybki, odważny w podejmowaniu decyzji, konkretny. Jest też elastyczny. A ja to uwielbiam, gdy ktoś mówi: "Bądźmy odważni w tym, co robimy". Bo reżyser musi zapanować nad dynamiką opowieści, nad montażem, jak to będzie opowiedziane. Wspomniałaś o filmie "Zabawa, zabawa" Kingi Dębskiej, opowiedz mi o nim, bo ja jeszcze nie widziałam. Dobry?

Cały wywiad znajdziesz w najnowszym numerze PANI - już w sprzedaży!

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje