Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Adele ma głos

W USA sukces zagranicznej piosenkarki to wielka rzadkość, a utwory Adele zawędrowały tam na pierwsze miejsca list przebojów i to błyskawicznie. Jak tego dokonała?

Reklama

- W tej historii było kilka szczęśliwych zbiegów okoliczności. Jednym z nich na pewno okazał się jej występ w popularnym programie rozrywkowym Saturday Night Live. Adele zaproszono tam jeszcze jako wschodzącą gwiazdę, niedługo po ukazaniu się jej debiutanckiego albumu 19. Zajmował wtedy odległe, 40. miejsce na liście przebojów iTunes. Tamtego wieczoru Adele miała tylko zaśpiewać dwie piosenki. Prawdziwymi bohaterkami programu były Sarah Palin (amerykańska polityk) i parodiująca ją już od kilku miesięcy aktorka Tina Fey. Program miał rekordową oglądalność. Piętnaście milionów widzów chciało zobaczyć, jak te dwie kobiety spotkają się na żywo.

- Przy okazji miliony widzów zobaczyły też śpiewającą Adele. Wkroczyła do studia w stylu niepewnej siebie, onieśmielonej dziewczynki. Ale gdy jej potężny głos nagle tam rozbrzmiał, wszyscy byli oszołomieni. Zrobiła takie wrażenie, że następnego dnia jej album znalazł się już na pierwszym miejscu w rankingu iTunes i na wysokiej, jedenastej pozycji prestiżowej listy przebojów Billboard 200. Do prasy przedostała się też informacja, że Sarah Palin osobiście odwiedziła Adele w garderobie, żeby "pogratulować uzdolnionej piosenkarce z Wysp Brytyjskich". Ludzie byli zaintrygowani, kim jest ta pulchna dziewczyna w niemodnej sukience, która choć w niczym nie przypomina wielkich gwiazd estrady w stylu Madonny czy Beyoncé, hipnotyzuje publiczność potężnym głosem.

Adele dość długo nie przejmowała się swoim wyglądem. Pokazywała się w rozciągniętych swetrach, legginsach, niedbale spiętych włosach. Ostatnio to się zmieniło - jest teraz wyraźnie wystylizowana. Uległa presji wytwórni?

- Na pewno sugerowano jej zmianę wizerunku, ale ona sama chyba również zasmakowała w modzie. A w każdym razie nauczyła się, że kobieta z jej figurą może wyglądać intrygująco, jeśli tylko zastosuje kilka prostych chwytów. Stąd np. ostatnio Adele pokazuje się raczej w dłuższych, dobrze zaprojektowanych czarnych kreacjach, a nie we wzorzystych sukniach do kolan. Pewien wpływ na zmianę jej wizerunku mogła wywrzeć znajomość z Anne Wintour. Przed pierwszą sesją dla amerykańskiego "Vogue’a" legendarna redaktor naczelna tego magazynu zaproponowała piosenkarce, że osobiście się nią zajmie. Adele była przerażona. Przed spotkaniem ludzie z otoczenia Wintour instruowali ją, żeby się pierwsza nie odzywała itp. Ale ich współpraca okazała się całkiem miła i przebiegła bez zgrzytów. Od tamtej chwili Adele zaczęła przywiązywać większą wagę do swojego wyglądu. Za radą Wintour nawiązała też współpracę z amerykańską projektantką Barbarą Tfank. Wystąpiła w jej kreacjach na kilku ważnych imprezach muzycznych.

Rok temu Adele przeszła operację strun głosowych. Jak dotąd to chyba najbardziej dramatyczny moment w jej karierze?

- Na pewno tak, bo w pewnej chwili nie było jasne, czy będzie mogła dalej śpiewać. Dla młodej dziewczyny u szczytu popularności musiało to być dramatyczne przeżycie. Długo udawała przed sobą, że jej kłopoty to tylko pozostałości po przeziębieniu. Dopiero gdy głos odmówił jej posłuszeństwa, zastosowała się do rady lekarzy. I przerwała trasę koncertową po Ameryce. Na szczęście po kilku miesiącach wróciła na scenę.

Jaką osobą jest dzisiaj?

- Na pewno dojrzała. Jest świadoma swojej wartości, zarabia miliony funtów, ale jakaś część jej osobowości się nie zmieniła. Kupuje sobie szpilki od Louboutina, ale często ściąga je na scenie i śpiewa boso. Ma już małą kolekcję torebek od znanych projektantów, ale wciąż można zobaczyć, jak w zwykłych legginsach wyprowadza swojego jamnika. Nadal lubi spędzać czas ze znajomymi z dawnych lat, choć dziś na przyjęcia zapraszają ją gwiazdy show-biznesu, i to po obu stronach oceanu.

Na scenie zdarza się jej żartować, łatwo nawiązuje kontakt z widownią. To prawdziwy luz czy sposób na tremę?

- Adele bardzo przeżywa każdy swój występ. Zdarzało się, że wymiotowała przed koncertami z powodu stresu. Czasem trudno uwierzyć, że ta blada z przerażenia dziewczyna, która nie odzywa się do nikogo za kulisami, i pewna siebie piosenkarka to ta sama osoba.

Co najbardziej zaskoczyło panią podczas pracy nad biografią Adele?

-  Że jest dziś tak zdyscyplinowaną osobą. W BRIT School miała problem z porannym wstawaniem na zajęcia. Tak wielki, że w pewnej chwili groziło jej nawet usunięcie ze szkoły. Dziś, gdy pracuje nad płytą albo bierze udział w trasie koncertowej, zachowuje się jak profesjonalna artystka. Nie zawala terminów, zjawia się tam, gdzie ma być, we właściwym czasie. Nie ma nawet gwiazdorskich kaprysów. Gdy przed jednym z koncertów w USA organizatorzy zapytali ją o "życzenia specjalne", oczekiwali długiej listy wymagań - amerykańskie gwiazdy prześcigają się w wymyślaniu trudnych do spełnienia żądań. Byli zszokowani, gdy Adele poprosiła tylko o wodę mineralną i kilka owoców do pokoju. Zadziwiająca dojrzałość jak na dziewczynę, która całkiem niedawno skończyła 24 lata. Ciekawe, co Adele pokaże nam jeszcze w przyszłości.

Rozmawiała Anna Jasińska

Twój STYL 5/2012

Dowiedz się więcej na temat: Adele | biografia | muzyka | piosenkarka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje