Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

20 minut dziennie

​Znajdujemy czas na obowiązki, ćwiczenia, zadania. A ile czasu jesteśmy gotowi poświęcić, żeby dobrze żyć?

Tylko 20 na minut na orbitreku i będziesz miała wyrzeźbione ciało. Przeznacz 20 minut na tutorial Google i zostaniesz ekspertem analityki internetowej. Na konwersacje z angielskiego, na naukę programowania, na kurs domowego budżetowania - nie mów, że nie masz 20 minut na te wszystkie ważne, praktyczne sprawy? Ależ mam, oczywiście, że mam.

Reklama

Jestem fanką tych drobnych zadań. Sumują mi się zgrabnie w dobę wypełnioną od świtu do wieczora. I tylko brak mi 20 minut na antyzadania, antytreningi, antyćwiczenia. Na takie przyzwyczajenia, które służą nie sukcesowi, lecz dobremu samopoczuciu. Nie zdobyciu nowej umiejętności, ale dobremu życiu.

Według psychologa Charlesa Duhigga, autora książki "Siła nawyku", każde przyzwyczajenie, dobre czy złe, składa się z trzech elementów. Bodźca, działania i nagrody. Nie mogę się skupić i czuję niepokój (bodziec), więc wchodzę na Facebooka (działanie), poczytam, polajkuję, niepokój znika (nagroda).

Jestem zmęczona, robię sobie kawę, czuję przypływ energii. Tak zwykle działamy. Czy to dobre przyzwyczajenia? Na pewno przynoszą jakieś korzyści - kawa zawiera antyoksydanty i przyspiesza metabolizm, a Facebook daje pewne poczucie łączności ze światem. Czy jednak żyje nam się przez to lepiej? Jesteśmy szczęśliwsi?

Najczęściej nie analizujemy tego. W tym tkwi siła nawyku, że po pewnym czasie przestajemy zauważać bodziec - automatycznie wchodzimy na Facebooka, o 14.00 jak zaprogramowani kierujemy się w stronę kawowego ekspresu. Przyzwyczajenia stają się częścią naszej codzienności. Tymczasem, jak mówi psycholog i bloger Andrzej Tucholski (andrzejtucholski. pl), jednym z najlepszych nawyków, jakie można mieć w życiu, jest kwestionowanie naszych przyzwyczajeń.

- Warto zastanowić się, czy robię to, co chcę robić. Czy muszę robić to, co robię? - podpowiada nasz ekspert. - Czy moje nawyki są dla mnie korzystne? Co z nich dla mnie wynika? Czy mogę je zmienić? Wymienić na inne? Dlaczego tego nie robię? Dobre nawyki to takie, które eliminują szkodliwe nastroje i podnoszą poziom zadowolenia z życia. Warto ich poszukać. Zazwyczaj nie są tajemniczymi czynnościami o skomplikowanych procedurach, przeciwnie: bywają proste jak parzenie kawy i wpisanie "f" w przeglądarkę. Ale działają o wiele skuteczniej.

Utnij sobie drzemkę

Korzyści z drzemki od końca lat 90. bada psycholog William Anthony, dyrektor Centrum Rehabilitacji Psychiatrycznej na Uniwersytecie Harvarda. Dowodzi, że wspomaga zapamiętywanie, odnawia kreatywność. Redukuje też stres, zmniejszając poziom kortyzolu. Ale przede wszystkim, jak twierdzi Anthony, drzemka to naturalna konieczność, z którą niepotrzebnie walczymy.

Krytykowanego za nieżyciowe rady psychologa (kto ma czas na sjestę w środku dnia?) wspiera wielu innych badaczy. "Z łaciny drzemka to sexta, pochodzi od szóstej godziny po przebudzeniu. Jesteśmy genetycznie zaprogramowani, żeby zasypiać wczesnym popołudniem, tuż po lunchu. W tej kluczowej godzinie nasza uwaga spada, głowa ciąży, powieki opadają" - tłumaczy Michel Tiberge, neurolog z Uniwersytetu w Tuluzie.

"Możemy łamać ten archaiczny rytm dużymi ilościami kawy i napojami pobudzającymi, ale nie zmieni to faktów: na tę porę przypada największa ilość wypadków drogowych" - twierdzi lekarz. Okazuje się jednak, że kiedy badacze doradzają nam sjestę, niekoniecznie mają na myśli: połóż się i zaśnij. Przeciwnie, długi sen w południe zaburzyłby nam ten nocny.

Chodzi o to, żeby się zregenerować. Drzemka musi być krótka - chodzi o to, by przymknąć oczy na 20 minut, odpłynąć, zapaść w krótki letarg w wygodnym fotelu. To tak zwana power nap, która zmniejsza senność, podwyższa koncentrację i refleks, poprawia nastrój. W wielu miastach Europy, w dzielnicach biznesowych, powstają sjesta bary, czyli miejsca, gdzie można na chwilę zdrzemnąć się w hamaku, położyć na łóżku shiatsu czy posiedzieć na leżaku.

Właściciel paryskiego ZZZen, Christophe Chanhsavang, oferuje sennym biznesmenom kwadrans w okularach  do chromoterapii (terapia kolorami) na masującym fotelu, który rozluźnia mięśnie. Ważne, by drzemka odbywała się codziennie i o tej samej porze - najlepiej sześć godzin po przebudzeniu (ale może być też później, na przykład około 16.00). To zatem wymaga wstawania o tej samej porze. A żeby nie zasnąć na dobre podczas naszej power nap, warto skorzystać z aplikacji Sleep Cycle (IOS) albo Śpij jak Android (na system Android) - obie mają wariant krótkiej drzemki.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje