Przejdź na stronę główną Interia.pl

10 kobiet, bez których świat nie byłby taki, jakim go znasz

To mężczyźni rządzą światem, wyznaczając granice państw, odkrywając matematyczne wzory, przeprowadzając eksperymenty myślowe o kotach równocześnie martwych i żywych. A kobiety? Wpływały i wpływają na wyobraźnię i losy nie tylko innych kobiet. Zmieniają świat i wyobrażenie o nim, choć najczęściej bez spektakularnych zdarzeń z pierwszych stron gazet. Oto subiektywna lista kobiet, bez których świat nie byłby taki, jakim go znamy.

Cesarzowa Cixi

Cesarzowa Chin w latach 1861-1908, znana też m.in. jako Cesarzowa Wdowa. Ta konkubina cesarza stała się jedną z najważniejszych osób w państwie dzięki współpracy z...  żoną cesarza.

Reklama

Jako 16-latka została, zgodnie ze zwyczajem, zaprezentowana władcy i wybrana przez niego na konkubinę, początkowo bardzo niskiej rangi. Sytuacja zmieniła się, gdy Cixi urodziła cesarzowi syna, awansując na pozycję nr 2 - tuż po cesarzowej. Zamiast, zgodnie ze stereotypem na temat relacji między żoną i kochanką, walczyć z cesarzową, Cixi zaprzyjaźniła się z nią - ta relacja i współdziałanie kobiet wyniosło Cixi na szczyt. Kobiety wspólnie rządziły przez niemal 20 lat, aż do śmierci cesarzowej.

To Cixi przekształciła Chiny w nowoczesne państwo: wprowadziła elektryczność, kolej, telegrafy i telefony. Nowoczesna armia i stosunki dyplomatyczne to także jej zasługa. I to ona, a nie komunistyczne władze, jak przez lata sądzono, zakazała chińskim kobietom tradycyjnego wiązania stóp.

"Myślę często, że na świecie nie ma chyba kobiety mądrzejszej ode mnie. Choć słyszałam wiele o królowej Wiktorii, wciąż nie sądzę, by jej życie było w połowie tak ciekawe i urozmaicone jak moje. Spójrz na mnie, ode mnie zależy los 400 milionów ludzi" - mawiała.

Amalie Freud

Mówisz: "Freud", myślisz: psychoanaliza, kompleks Edypa, sublimacje, marzenia senne - utajone życie seksem podszyte.  Tak, to on twierdził, że źródła lęków należy szukać w dzieciństwie. Gdyby sam mógł położyć się na kozetce przy ul. Berggasse 19 w Wiedniu, z pewnością opowiedziałby o pewnym zdarzeniu z dzieciństwa...

Czym byłaby współczesna psychologia bez niego? Kim byłby on bez niej? Apodyktyczna, porywcza i egoistyczna, choć niewątpliwie inteligentna - tak zapamiętały ją wnuki. Amalie Freud - matka twórcy psychoanalizy, Zygmunta Freud,a dożyła 95 lat, przez całe życie będąc w silnym związku emocjonalnym z najstarszym synem Zygmuntem, o  którym zwykła była mówić: "mein goldener Sigi". Po jej śmierci napisał: "Nie wolno mi było umrzeć, dopóki ona żyła. Teraz już mogę".

Kiedy miał około 4 lat, odbył z rodziną podróż pociągiem, podczas której zobaczył nagą matkę i poczuł do niej seksualne pragnienie. Zdarzenie to opisał w liście do przyjaciela. O tym, jak silnego tabu dotknął, może świadczyć użycie łaciny do opisu wydarzeń sprzed lat. Być może gdyby nie to zdarzenie, które tak silnie wpłynęło na psychikę Zygmunta, do dziś nie wiedzielibyśmy, jak nazwać tę niezdrową fascynację, a Zygmunt zostałby handlarzem, jak ojciec... Historia jednak potoczyła się inaczej.

Maria Skłodowska-Curie

W wojnie na memy związanej z pewną kampanią, która niedawno przetoczyła się przez internet, "wzięła udział" także Maria Skłodowska-Curie: "Zdążyłam skończyć Sorbonę. Zdążyłam odkryć polon i rad. Zdążyłam otrzymać Nagrodę Nobla z chemii i fizyki. Nie zdążyłam... a nie, dzieci też zdążyłam". To jej historia w dużym skrócie.

Na Sorbonę pojechała, żeby zdobyć wykształcenie, które w przyszłości pozwoliłoby jej zostać guwernantką w Warszawie. Była jedną z nielicznych wówczas studiujących kobiet, a licencjat z fizyki otrzymała z najlepszymi wynikami; z matematyki była druga. I pewnie wróciłaby do Warszawy, gdyby nie zakochany w niej fizyk - Piotr Curie, uwodzący ją wizją... wspólnych badań.

18 lipca 1898 r. odkryli nowy pierwiastek promieniotwórczy. Na cześć kraju, z którego pochodziła ona, nazwali go polonem.  Kilka miesięcy później świat dowiedział się o istnieniu radu (nazwanego na cześć radości, jakiej dostarczała parze córka Irena). Odkryć dokonali w szopie, służącej wcześniej za prosektorium.

Pięć lat później (1903) jako pierwsza kobieta we Francji przedstawiła pracę doktorską. W tym samym roku otrzymała po raz pierwszy Nagrodę Nobla (jak pierwsza kobieta) wraz z Piotrem Curie i Henrim Becqerelem za badania nad zjawiskiem promieniotwórczości. W  1911r. kolejną za wydzielenie pierwiastka radu. To z jej inicjatywy rozpoczęto badania nad leczeniem raka promieniowaniem. Jako jedyna kobieta spoczęła w paryskim Panteonie i jako jedyna kobieta otrzymała dwie Nagrody Nobla z dwóch różnych dziedzin nauki.

Ze zdjęć patrzy surowa kobieta z zaczesanymi wysoko włosami, bez cienia uśmiechu. Ale to o niej Albert Einstein powiedział, że tyle erotyzmu nie widział w oczach żadnej innej kobiety, a przez francuską prasę brukowa przetoczyła się fala niechęci w związku z romansem z młodszym od niej fizykiem Paulem Langevinem, który porzucił dla niej rodzinę.

Coco Chanel

Zrewolucjonizowała świat kobiecej mody, dała nam wolność pod postacią niekrępujących ruchów strojów. Możesz nie wiedzieć o modzie nic, nie odróżniać crocsów od boyfriendów, mylić pistacjowy z fuksją, wkładać but do butonierki, ale z pewnością wiesz, kim była Coco Chanel.

Gabrielle Bonheur Chanel swoje imperium budowała na "żądzach innych kobiet, które chciały posiadać jej kreacje". Wyzwoliła je z niewoli gorsetów, ciężkich sukien i wielkich kapeluszy, bo "moda, w której nie można wyjść na ulicę, nie jest modą". Skróciła sukienki, pozbawiła halek, użyła miękkich tkanin.

I wreszcie, do nieodzownych torebeczek dodała łańcuszek, dzięki któremu można było torebkę przewiesić przez ramię i uwolnić dłonie - tak powstała kultowa już dziś pikowana torebka na złotym łańcuszku Chanel 2.55. Ubrała kobiety w małą czarną i w zapach najbardziej rozpoznawalnych na świecie perfum Chanel No5 (to "ubrana" jedynie w ten zapach sypiała Marilyn Monroe). Dała wolność ubierając w spodnie, żebyśmy mogły "czuć się wygodnie i wyglądać młodo".

Na swój temat przez całe życie kłamała. Opowiadając o sobie myliła fakty, gubiła niewygodne zdarzenia. Nieślubne dziecko wychowywane w surowych klasztornych warunkach, szansonistka w modnych paryskich kabaretach, kochanka wielu i jedna z wielu. Nie kłamała jedynie na temat swojego wieku, a czas był dla niej łaskawy.

"Moda przemija, styl pozostaje" - wytyczone przez mademoiselle Chanel trendy są do dziś synonimem klasy i elegancji, na stałe wpisując się w kanony mody. 

Magda Goebbels

Pierwsza Dama Trzeciej Rzeszy. Dzięki zaaranżowanemu przez Hitlera małżeństwu z Josephem Goebbelsem, Magda Goebbels stała się najbardziej wpływową kobietą Trzeciej Rzeszy.

W młodości zakochana w działaczu syjonistycznym, chciała z nim wyjechać do Palestyny. Jej życie na zawsze miało się zmienić wyborcze spotkanie NSDAP, na którym przemawiał Joseph Goebbels. "Głos mówcy wywarł na niej niemal erotyczne wrażenie, uległa jego czarowi. Następnego dnia postanowiła zapisać się do NSDAP" - pisze jej biografka Anja Klabunde.

To była miłość od pierwszego wejrzenia. Świadkiem na ich ślubie był Adolf Hitler. Dziesięć miesięcy później na świat przyszło pierwsze dziecko - Helga i pięcioro kolejnych: Hildegarda, Helmut, Hedwig, Holdine i Heidrun - każde noszące imię na literę z inicjałów Hitlera. Choć niezbyt urodziwy minister propagandy III Rzeszy w czasie trwania tego małżeństwa miał 40 romansów, dla jednej z kochanek chciał nawet porzucić Magdę - to ona została ikoną, ideałem niemieckiej kobiety kochającej narodowy socjalizm i Hitlera, rodzącej dzieci dla III Rzeszy (nieusankcjonowany związek Hitlera z Ewą Braun nie mógł być przykładem dla Niemiec).

Gdy losy III Rzeszy były już przesądzone, Hitler zaproponował Magdzie, by wraz z dziećmi uciekła. Nie zgodziła się na ten układ. Wraz z mężem, Josephem Goebbelsem i szóstką dzieci  1 maja 1945 r. popełniła samobójstwo w otoczonym Berlinie.

Simone de Beauvoir

Panienka z dobrego domu, która stała się ikoną feminizmu. Nigdy nie nazywała siebie filozofem, ale miała znaczący wpływ na powstanie i formowanie się teorii feminizmu i egzystencjalizmu. Jej książka  "Druga płeć" na lata stała się najważniejszą pozycją drugiej fali feminizmu - w ciągu pierwszego tygodnia sprzedaży (książka ukazała się w 1949 r.) sprzedało się 20 tys. egzemplarzy, a feministki całego świat przez kolejne lata powtarzały za de Beauvoir: "Nie rodzimy się kobietami, stajemy się nimi" .

Dwutomowe dzieło analizuje sytuację kobiety w ujęciu historycznym, społecznym, psychologicznym, kulturowym i biologicznym. Simone de Beauvoir wskazuje w nim małżeństwo jako instytucję, która jest dla kobiet pułapką: obowiązki domowe, o wiele cięższe i liczniejsze dla kobiet niż mężczyzn, dzieci, poświęcanie kariery na rzecz kariery męża.

Sama przez lata była partnerką twórcy egzystencjalizmu Jeana-Paula Sartre'a, którego poznała podczas studiów na Sorbonie. To jemu przypisuje się rolę tego, który zmienił Simone z dziewczyny z dobrego burżuazyjnego domu w niezależną myślicielkę. Przez pół wieku tworzyli związek, choć  nigdy nie byli małżeństwem - Sartre wielokrotnie deklarował, że może jej dać wszystko... oprócz siebie, bo monogamia nie jest dla niego, a i dla niej małżeństwo byłoby pułapką.

Marilyn Monroe


Najbardziej pożądana kobieta wszech czasów, choć były piękniejsze przed nią i po niej. Dla jednych symbol seksu, dla innych niezbyt mądra blondynka. Ale nawet ona sama była przekonana o dwoistości swojej natury, ponoć zwykła mawiać o sobie, że żyją w niej "Jekyll and Hyde, two in one".

Z jednej strony gwiazda ekranu, uwodząca każdego mężczyznę, który stanął na jej drodze. Promienna i radosna. Taki obraz wytworzyły media, taką ją znamy z ekranu. Z drugiej strony samotna, zagubiona w świecie dziewczynka, która wciąż zmaga się z prześladującymi ją koszmarami. Jej życie, naznaczone porzuceniem przez matkę (ojciec nieznany), tułaczką od jednej rodziny do kolejnej to nieustanna obawa, by nie podzielić losów matki i babki zamkniętych w szpitalach dla psychicznie chorych, to także nieustanna walka o akceptację i uwagę innych oraz konieczność ciągłego potwierdzania siebie, swojej wartości.

O jej życiu i śmierci krążą legendy. Życie jak z bajki? Była przeciętnie opłacaną aktorką, jej  koleżanki po fachu zarabiały kilka razy więcej. Nigdy nie została nominowana do Oscara, z trudnością uczyła się swoich filmowych kwestii, choć w 1953 r. została "Najpopularniejszą na świecie dziewczyną z reklam", była też "Królową Karczocha" i "Miss Sernika". Charakterystyczny seksowny krok zawdzięczała nieco spiłowanemu jednemu obcasowi. Cielista suknia z kryształkami, w której śpiewała "Happy Birthday" prezydentowi Kennedy'emu była tak obcisła, że krawcowa musiała ją zszywać na aktorce. Nie kolekcjonowała diamentów, świetnie gotowała, miała słabość do intelektualistów. Operacje plastyczne? Dwie: czubek nosa i implant podbródka.

Golda Meir


Jej niepokorny duch ujawnił się wcześnie. Mając 14 lat Golda Meir

uciekła z domu, bo rodzice uznali, że czas najwyższy na zamążpójście. Socjalistka głosząca ideę równouprawnienie kobiet piastowała typowo męskie funkcje. Jedyna kobieta na stanowisku szefa rządu Izraela, nazywana "Żelazną Damą" na długo przed tym jak przydomek ten przylgnął do Margaret Thatcher. Miała też drugie oblicze - silnej osobowości politycznej, która - jak wspominają współpracownicy - otaczała ich matczyną opieką. Rząd Izraela obradował przy nakrytym ceratą kuchennym stole Goldy Meir, podczas gdy pani premier smażyła placki debatując nad sytuacją państwa.

Była jedną z 24 osób podpisujących Deklarację Niepodległości Państwa Izrael, jedyną kobietą w tym gronie. Jako członek rządu nowo powstałego państwa, który, dodatkowo w pierwszym dniu istnienia został zaatakowany, stanęła przed zadaniem stworzenia całej infrastruktury od podstaw. Była nieugiętą negocjatorką, choć niejednokrotnie przychodziło jej działać w trudnych warunkach, łagodzić nastroje czy zdobywać na arenie międzynarodowej pomoc dla Izraela.

Jedna z anegdot głosi, że miała problem, by zamieszkać w kibucu, bo żal jej było rozstać się z gramofonem (w kibucach panuje zasada własności wspólnej). Paliła jak smok: 60 papierosów dziennie, a podczas wojny Jom Kipur 75-letnia premier wypalała około 90 mocnych papierosów bez filtra. Do tego wypijała ogromną ilość filiżanek czarnej kawy.

Margaret Thatcher

Matka, chemiczka, prawniczka, pierwsza w Europie kobieta sprawująca urząd premiera i najdłużej urzędujący brytyjski premier. Jako pierwsza kobieta została wybrana przewodniczącą Partii Konserwatywnej. Ale sama o sobie mówiła, że jest zwykłą kurą domową z Grantham.

Jej rządy przypadły na okres kryzysu ekonomicznego spowodowanego m.in. inflacją i polityką socjalną państwa. W celu uzdrowienia gospodarki, Thatcher zastosowała twardą politykę, a działania te zyskały określenie "thatcheryzmu". Przez jednych kochana, przez innych nienawidzona za bezkompromisowość. Nieugięcie realizowała niepopularne posunięcia polityczne, jednak ogromną popularność i poparcie przyniosła jej wygrana wojna o Falklandy.

W 1976 r. wygłosiła mowę przeciwko polityce ZSRR, podczas której padły m.in. słowa: "Rosjanie dążą do osiągnięcia światowej dominacji i szybko zdobywają kolejne środki do tego, aby stać się najpotężniejszym narodem, jakiego świat nie widział. Ludzie z sowieckiego Politbiura nie muszą się martwić o takie rzeczy, jak brak społecznego zaufania. Oni stawiają na hasło 'armaty zamiast masła', podczas gdy my stawiamy wszystko przed armatami." Za tę stanowczość radziecka gazeta "Krasnaja Zwezda" nadała jej pseudonim "Żelaza Dama". Ale to niejedyny przydomek Thatcher. Brytyjczycy nazwali ją "złodziejką mleka" po tym, jak pełniąc funkcję minister edukacji zmniejszyła budżet szkolnictwa, m.in. odwołując wydawanie bezpłatnego mleka w szkołach.

Zanim została szefem rządu, przeszła metamorfozę zamieniając kwieciste sukienki na przywodzące na myśl mundur garsonki, broszki podobne do orderów, klasyczną fryzurę i minimalistyczny makijaż. Kiedy na szczycie Wspólnoty w 1984 r. uderzając w stół torebką przypominająca walizkę (podobno była w niej wyłącznie szminka), Thatcher perorowała: "Oddajcie moje pieniądze" ukuto termin "handbagging" oznaczający forsowanie swojego stanowiska za pomocą torebki. Zapytana o to, jak czuje się jako kobieta premier, odpowiedziała: "Nie wiem, nigdy nie byłam mężczyzną premierem".

Malala Yousafzai

Malala to najmłodsza w historii osoba, która otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla (2014 r.). Świat dowiedział się o istnieniu Pakistanki w 2012 roku, kiedy talibowie wydali na nią wyrok za to, że chodziła do szkoły, a na blogu, który prowadziła dla BBC pisała o tym, jak ważna jest edukacja dla dziewczyn w jej kraju i z jak wielkimi trudnościami się wiąże. Pytana, czy nie boi się prowadzić bloga czytanego w zachodnim świecie, odpowiedziała: "Nie bałam się, bo nie wierzyłam, że talibowie zaatakują dziecko". Piętnastoletnia wówczas Malala cudem przeżyła trzy strzały oddane do niej przez terrorystę, stając się symbolem pokojowego protestu.

Została uhonorowana pakistańską National Peace Prize w 2011 oraz International Children’s Peace Prize w 2013 roku. Malala także trafiła na listę kandydatów do tytułu Człowieka Roku magazynu "Time", jest laureatką Nagrody Sacharowa przyznawanej za wolność myśli.

Kiedyś marzyła, by zostać lekarzem. Ale, jak mówi, w ten sposób mogłaby pomóc tylko garstce ludzi. Dziś Malala myśli o polityce, bo - jak mówi - jako polityk może zmienić życie milionów. "Malala jest niezbitym dowodem na to, że wystarczy głos jednego niezwykle odważnego człowieka, by zainspirować niezliczoną rzeszę mężczyzn, kobiet i dzieci" - powiedziała o niej Angelina Jolie.

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje