Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Czy „ciężarówka” nadaje się do pracy?

Ciągle pokutuje u nas stereotyp przyszłej mamy jako skupionej wyłącznie na sobie i porodzie kobiety. W XXI wieku nie powinno tak być.

Kilka lat temu uczestniczyłam w biznesowym spotkaniu, na którym pojawiła się prezeska sieci salonów księgarskich i prasowych. Była w zaawansowanej ciąży i oznajmiła, że właśnie przyjęto ją do pracy, więc z góry przeprasza, jeśli nie będzie miała rozeznania we wszystkich aspektach sprawy.

Reklama

"Łał", pomyślałam. "Ale fajna firma. Przyjęła na najwyższe stanowisko kierownicze kobietę w ciąży". Przecież wiadomo, że ona zaraz pójdzie na urlop, a potem będzie opiekowała się małym dzieckiem. Wyobraziłam sobie, że na rozmowie rekrutacyjnej musiała być już ze sporym brzuchem, więc wszystko było jasne.

Co prawda w polskim Kodeksie pracy zakazane jest wymaganie informacji o planach reprodukcyjnych, ale wszystkie wiemy, jak jest w praktyce. Potencjalny pracodawca może w zawoalowany sposób dociekać, czy "jako młoda kobieta" zamierzamy zastanawiać się nad łączeniem pracy zawodowej z życiem prywatnym. Albo patrzeć na nasze dłonie w poszukiwaniu obrączki.

W powszechnym przekonaniu młoda mama w pracy to groza. Wieczne zwolnienia lekarskie i wcześniejsze wychodzenie z pracy, "bo opiekunka, przedszkole" itp. Na wieść o ciąży pracownicy wzdycha się ciężko: "No to się teraz zacznie". Zwolnienia w czasie ciąży, urlop macierzyński, wychowawczy, a potem nieskończone choroby dziecka. Powrót po urlopie oznacza najczęściej wysłanie dziecka do przedszkola, co pociąga za sobą "hartowanie się" organizmu w postaci licznych przeziębień i chorób wieku dziecięcego.

Co ciekawe, nie wzdycha się tak nigdy w przypadku młodego taty. Tak jakby jego dziecko nie chorowało. Wiąże się to oczywiście z kulturowym przypisaniem roli opiekuńczo-wychowawczej matce. A ojciec stereotypowo pełni funkcję żywiciela rodziny i nie może pozwolić sobie na absencje w pracy. Ma być całkowicie dyspozycyjny i zawsze gotowy do roboty.

Tymczasem szczególnie młodzi ojcowie potrzebują spędzić więcej czasu z rodziną. Wysyłanie ich w tym okresie w delegacje czy na wyjazdy służbowe to  pozbawianie możliwości aktywnego przeżywania narodzin dziecka. Do tego dochodzi też potrzeba poczucia stabilizacji życiowej i zbudowania relacji z dzieckiem.

Urlop ojcowski nadal jest w Polsce rzadkością, chociaż tendencja w korzystaniu z niego jest (na szczęście!) zwyżkowa. Dopóki jednak nie zmieni się społeczne podejście do ról w rodzinie, będzie, jak było. Kiedy dziecko ma katar, to najczęściej matka korzysta ze zwolnienia w pracy. Pociąga to za sobą negatywne konsekwencje w pracy zawodowej kobiet. Widzi się je tylko przez pryzmat dzieci. A dla nich kolejnym progiem jest w związku z tym niemożność pogodzenia roli pracownicy i matki/gospodyni domowej. Wychodzi na to, że kobieta pracownica to problem - również dla niej samej.

Tymczasem badania rynku pracy mówią zupełnie co innego. Dla pracodawcy znacznie kosztowniejsze jest przeszkolenie nowego pracownika i wdrożenie go w obowiązki zwolnionej matki. Poza tym większość zwolnień z powodu dolegliwości ciążowych (oraz oczywiście urlop macierzyński) jest opłacana przez ubezpieczyciela.

A to nie wszystko. Doświadczenie wielu firm dowodzi, że pracujące matki doskonale zarządzają swoim czasem. Nie trwonią go na plotki i kawę, by potem zostawać po godzinach. Są w stanie świetnie skoncentrować się na swoich zadaniach i efektywnie działać, ponieważ czas spędzony z dzieckiem jest dla nich niezwykle cenny.

Myślałam o tym również, obserwując ostatnią kampanię wyborczą do parlamentu. Z Krakowa startowała kandydatka, która była w kolejnej ciąży. Z dumą obserwowałam ją oraz inne kobiety, które starają się być aktywne zawodowo jako "ciężarówki". Właściwie w XXI wieku nie powinno to nikogo dziwić, a jednak ciągle pokutuje u nas stereotyp przyszłej mamy jako skupionej wyłącznie na sobie i porodzie kobiety, która jeśli gdzieś idzie, to do przychodni.

Cieszę się, że - o ile zdrowie pozwala - można w czasie ciąży "biegać, skakać, latać, pływać". Przejmować kontrolę nad wielkimi spółkami, kandydować na posłankę i zdobywać świat. I że obie sfery życia - prywatna oraz zawodowa  - mogą iść w parze.

 PANI 11/2019

***Zobacz także***


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje