Przejdź na stronę główną Interia.pl

Listy polecone do Krystyny Jandy

List do Krystyny Jandy od Zofii.

Grudzień i styczeń są miesiącami, które wzbudzają we mnie różne emocje - od radości po niepokój. Opisem jednego z tych zimowych dni chciałam się z Panią podzielić.    

Reklama

Wybrałam się z mężem do teatru na sztukę "Raj dla opornych" i przeżyłam déjà vu. Ranek tego dnia w domu był leniwy. Najpierw kawa, śniadanie, druga kawa i mąż (od ponad 20 lat jesteśmy małżeństwem) zabrał się do sprzątania. Czy świątecznego? Tego nie wiem. Składa koce, które uwielbiam, i liczy... Woła mnie i mówi, że trzy są nowe. Ja na to, że kupiłam je w promocji, a świąteczne wzorki na nich rozweselą pokój. Pełna radości z nowych zakupów słyszę, że mam chyba za dużo pieniędzy. Nie daję się sprowokować. 

Wieczorem teatr. Usiadłam wygodnie w fotelu i co widzę na scenie: mój leniwy poranek, lecz zamiast koców - poduszki. Poczułam, jakby główni bohaterowie byli rano u mnie w domu, wszystko widzieli i słyszeli. Siedziałam w pierwszym rzędzie i przyglądałam się swojemu życiu. Uśmiałam się i wzruszyłam do łez. Po wyjściu zapytałam męża, czy mu się podobało. Mąż objął mnie ramieniem, pocałował w czoło i powiedział: "Brr, ale zimno, jedźmy do domu, dzieci czekają". Czy czekają?     

W nadchodzącym nowym roku życzę Pani, sobie i wszystkim kobietom samych ciepłych chwil, a miły kocyk i poduszka niech nas otulają.      

Z serdecznymi pozdrowieniami  

Zofia

Odpowiedź Krystyny Jandy

Szanowna Pani Zofio,

Pani list mnie rozczulił i rozbawił. Jak często teatr, literatura, sztuka rymują się z naszym życiem! I jakie to przyjemne! Mamy w takich momentach uczucie, że na tym skomplikowanym świecie nie jesteśmy sami. Że wielu ma takie problemy jak my, podobnie je formułuje i przeżywa. 

Ile to razy mówiłam ze sceny, z ekranu rzeczy, które okazywały się wspólne dla wielu ludzi i zbliżały nas do siebie. A z drugiej strony - jak często, niestety, te wspólne spotkania ze sztuką, te lektury, spektakle, obrazy uświadamiają nam, że ten ktoś obok nas jednak czuje, rozumie, odbiera inaczej lub, co gorsza, nie odbiera w ogóle. I wtedy trzeba by się zastanowić... 

Sztuka jako weryfikacja związku. 

Pozdrawiam Panią, męża i dzieci najserdeczniej. Życzę Państwu bardzo dobrego roku i miłego życia. Ponieważ pozdrawia Pani wszystkie kobiety, ja też przyłączam się do tych życzeń noworocznych. Niech nas otulają - jak Pani pisze - te kocyki, poduszki, choćby z promocji. Wszystko, co nas cieszy, bawi, jest miłe i daje poczucie ciepła oraz ładu. Czułość, serdeczność rodzinna, wzajemne zrozumienie i szacunek dla czyjejś wrażliwości to skarb. Wcale nie tak często znajdowany i nie do końca doceniany. Marzymy o takich związkach, rodzinach, domach. Na początku wydaje się, że to proste, oczywiste, z czasem nie jest ani oczywiste, ani proste, ani trwałe, ani zwykłe. Doceniajmy to i pielęgnujmy.

A teatr? Bywa, że wzrusza, że uczy, bawi. Nie lubię teatru, który poucza, grozi palcem czy każe się tylko podziwiać. Lubię teatr jako przyjaciela, wyrozumiałego i mądrego. Który zmusza do zastanowienia się nad sobą. Miejmy nadzieję, że zawsze będzie blisko nas, naszych radości i lęków. Dobrego roku, także dla sztuki. 

Krystyna Janda

PANI 2/2018

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje