Przejdź na stronę główną Interia.pl

Jak smakuje radość

Nie wiem jak na państwa, ale na mnie oprócz smaku kojąco działa kolor potraw. Kiedy na zewnątrz jest szaro, widok barwnej sałaty czy zupy albo owoców zawsze przynosi sporą dawkę radości.

Wśród moich ulubionych owoców zimowych poza czerwonymi pomarańczami są granaty i awokado.

Płodność, szczęście i miłość

Reklama

Punica granatum, granatowiec właściwy, jest rośliną powszechną  w basenie Morza Śródziemnego. Pochodzi z Persji oraz Afganistanu,  jego owoce były uważane za pokarm płodności, szczęścia, miłości. W mitologii greckiej wiązano granat z boginią Afrodytą. 

W czasach chrześcijańskich stał się symbolem męki  i zmartwychwstania Chrystusa, a malarze renesansu wielokrotnie malowali Dzieciątko Jezus trzymające w ręku ten owoc. Ja granatu używam, gdzie się tylko da, dodaję do miski z zieloną sałatą i świeżymi liśćmi szpinaku albo do sałatki z zielonej soczewicy  z dodatkiem posiekanego szczypiorku. Uwielbiam również wariacje na temat przepisu pochodzącej z Iranu kucharki Sabriny Ghayour,  a opisanego w książce Sirocco.

Jest to kasza (ja używam kuskusu  lub bulguru) z cienko posiekaną cebulą, suszoną żurawiną, migdałami  i kolendrą albo z dodatkiem zblanszowanego jarmużu i... oczywiście  z granatem.

Podczas sezonu jesienno-zimowego codziennie wypijam też sok z buraków, żurawiny i granatu - zapewniam, że to prawdziwy koktajl energetyzujący.

Z soku z samego granatu robię galaretkę  do pasztetu z kurzej wątróbki i grzybów według przepisu, który znalazłam wiele lat temu u sławnej Marthy Stewart. Pasztet stał się jednym z ulubionych dań mojej rodziny podczas noworocznego obiadu. Jest kremowy, aromatyczny, maślany, a lekko kwaskowata, rubinowa galaretka na wierzchu jest świetnym kontrapunktem.

Czy to owoc, czy warzywo?

Wiemy, że pochodzące ze środkowo-południowej Ameryki awokado było jednym z podstawowych pokarmów ludów prekolumbijskich. Podobno Aztekowie uważali je za silny afrodyzjak. W czasie zbiorów mieli zwyczaj zamykać dziewice w domu, aby nie uległy pokusie. 

Stąd zresztą jego nazwa: "ahuacatl", co w języku azteckim znaczy jądro. Do Europy trafiło dzięki hiszpańskim konkwistadorom,  ale przez wiele wieków było nieznane. Mało kto wie, że jest ono jedyną rośliną uważaną jednocześnie  za owoc (przez jego botaniczne pochodzenie) i warzywo (najczęściej używane jest w kuchni w wersji wytrawnej).

O właściwościach awokado napisano wiele, więc tylko przypomnę, że jest cennym źródłem witaminy A, kwasów omega-3, a w fitoterapii stosuje się je w celu zapobiegania chorobom sercowo-naczyniowym lub wyczerpaniu nerwowemu.

W kosmetyce olej z awokado jest lekarstwem na suchą skórę. Zapomniałam powiedzieć, że jest świetnym elementem diety odchudzającej. Jednym słowem panaceum na wszystkie problemy.  Nie dziwi więc, że awokado stało się modne, bez problemu można  je dziś kupić w supermarketach.

Przeczytałam nawet, że jest  to owoc "hipsterski" - nie bardzo rozumiem, co to dokładnie znaczy,  ale wiem, że smakuje fantastycznie!

Polecam wersję najprostszą:  kromkę chleba z rozsmarowanym awokado (zamiast masła) albo zmiksowane z sokiem z cytryny, solą i pieprzem, które podaję zamiast majonezu.

Lubię też sałatkę zimową z pieczonej czerwonej cebuli  oraz mieszanki sałat: czerwonego radicchio i rukoli, do tego dodaję pokrojone awokado, oliwę z oliwek i odrobinę octu balsamicznego. Mięsożerni mogą dorzucić parę plasterków lekko podsmażonego włoskiego prosciutto.

Inny pomysł? Sakiewki z ciasta francuskiego,  które faszeruję kozim serem i awokado, a potem zapiekam w piekarniku około 20 minut, pyszne!

Niedawno awokado oraz granat odegrały w mojej rodzinie ważną rolę. Pochmurnego dnia, kiedy wszyscy chodziliśmy po domu zirytowani  i przygnębieni, spojrzałyśmy sobie z moją córką Flavią w oczy  i stwierdziłyśmy: "Tak się nie da".

I się zaczęło: z lodówki wyciągnęłyśmy to, co było: piersi kurczaka, nadwiędłe awokado i ostatni owoc granatu. Piersi zamarynowałyśmy w soku z cytryny, dodałyśmy trochę wędzonej papryki i wyciśnięty czosnek, a potem podsmażyłyśmy szybko.  Z awokado i pestek granatu zrobiłyśmy salsę, do tego ugotowałyśmy ziemniaki w mundurkach, bo nie było tortilli. I wyszło świetnie,  smacznie, kolorowo. Od razu poprawił się nam humor.  Czy tak nie czeka się łatwiej na wiosnę?

Twój STYL 1/2018

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje