Przejdź na stronę główną Interia.pl

Hydrozagadka

Czym najlepiej ugasić pragnienie? Kiedyś nie zastanawiałam się nad tym, po prostu odkręcałam kran i piłam źródlaną wodę z Calcinai.

Naturalnie chłodna ma przyjemny, mineralny smak, bo zawiera dużo wapnia. Jest beznadziejna do przygotowania herbaty, zostawia osad na filiżankach, i świetna, żeby pić ją w gorący dzień.

Reklama

Gdy niedawno przyjechał do nas do Warszawy przyjaciel z Włoch, a moje dzieci zapytały go, czego się napije, odpowiedział: poproszę szklankę dobrej wody z kranu. Tyle że tutaj nie jest to takie proste. Dostał mineralną z butelki.

Woda, dobry rocznik

Gdy kilka lat temu usłyszałam o zawodzie hydrosommeliera, roześmiałam się i pomyślałam: jeszcze czego, ekspert od doboru wody, która z natury jest bezzsmakowa! Jednak później przypominałam sobie, jak inna była woda z Calcinai w porównaniu z warszawską, i postanowiłam zbadać nowe zjawisko.

Guru hydrosommelierów jest Niemiec Martin Riese, który w 2006 roku ułożył pierwszą kartę wód dla restauracji First Floor w Berlinie. Cztery lata później napisał książkę zatytułowaną Die Welt des Wassers, czyli Świat wody. W 2011 roku Riese przeprowadził się do Los Angeles i tam dla sieci restauracji Patina Restaurant Group stworzył specjalne menu, dopasowując do różnych dań zamiast wina - wodę.

Ale i my, Polacy, nie jesteśmy w tej kwestii w tyle. O zasadach dobierania wód mineralnych do dań już pięć lat temu pisał jeden z naszych najlepszych ekspertów winiarskich Wojciech Bońkowski.

Źródlane niskozmineralizowane pasują do sałat i owoców, a lekko gazowane do pieczonych mięs. Tymi, które zawierają dużo magnezu, warto popijać np. szpinak czy stek, bo zawierają sporo żelaza, a magnez i żelazo tworzą udany związek. Brzmi rozsądnie, prawda?

Nie tylko wodą...

Wielu z nas woda wydaje się jednak niewystarczająca, by ugasić pragnienie. Co najchętniej pijemy w upał? Mocno gazowane i słodkie napoje. Błąd! Przyniosą ulgę na chwilę, później będzie gorzej, bo jest w nich dużo cukru, a mogą też wywołać problemy żołądkowe z uwagi na wysoką zawartość dwutlenku węgla.

Co w takim razie pić, gdy woda wydaje się nam nudna? Wśród moich ulubionych napojów na upalne dni jest ginger drink. Trzeba obrać i zetrzeć drobno kawałek świeżego imbiru (około 5 cm), zalać półtora litra wody i gotować kwadrans. Ostudzić, odcedzić i przelać do dzbanka. Dodać trochę cukru (trzcinowego) lub miodu oraz sok z jednej cytryny.

We Włoszech w upały pije się mrożoną herbatę. To o tyle zaskakujące, że Włosi nie uznają herbaty (wolimy kawę), chyba że ktoś ma chory żołądek. Jednak latem w każdym szanującym się barze czy kawiarni jest dzbanek z tè freddo. Pytanie brzmi tylko, z czym wolimy ją pić: pesca o limone, czyli z brzoskwinią czy cytryną?

Tè freddo można przygotować samemu. Należy zagotować litr wody i dodać cukier trzcinowy lub zdrowszy ksylitol. Ponownie zagotować, zestawić z kuchenki i dodać dwie łyżki sypanej czarnej herbaty (jeśli ktoś woli zieloną, wrzątek należy lekko ostudzić), zakryć garnek i odstawić na 5 minut. Po tym czasie odcedzić i odstawić, by całkowicie ostygła.

Teraz dodać sok z cytryny i liście mięty lub dojrzałą brzoskwinię pokrojoną na kawałki. Gotową herbatę trzeba wstawić do lodówki. W gorące dni sprawdzają się też zimne napoje mleczne, które przy okazji mogą zastąpić lekką przekąskę, bo gaszą pragnienie i są sycące. Warto wypróbować koktajle z mleka roślinnego: owsianego, ryżowego lub migdałowego. Po ostrych potrawach typu curry najlepiej wypić szklankę schłodzonego naturalnego jogurtu lub kefiru. Nie należy jednak tego robić np. po daniach smażonych.

Z wodą lub bez

Jako dziecko byłam częstowana orzatą, po polsku orszadą. To napój z syropu migdałowego z dodatkiem wody różanej lub z kwiatów pomarańczy, którego nie znosiłam. Podobnie jak napoju z syropu wiśniowego, zwanego amarena.

Za to pyszna była aromatyczna cedrata z rozcieńczonego syropu z owoców cytronu. Gasiła pragnienie i orzeźwiała. Czasem, gdy byliśmy wyjątkowo grzeczni, mama dawała nam ice cream soda, czyli szklankę coca-coli lub toniku z wrzuconą kulką lodów. Mogliśmy wybrać waniliowe (dobre z coca-colą) lub cytrynowe (lepsze z tonikiem).

Zawsze trochę się wstydziłam, kiedy mama zamawiała taki "koktajl" w kawiarni, bo kelnerzy patrzyli na nią, jakby postradała zmysły. Ale ona ze stoickim spokojem tłumaczyła, o co jej chodzi: Nie rozumie pan? Do wysokiej szklanki trzeba najpierw wlać colę lub tonik, a potem dodać kulkę lodów. Proste i smaczne!

 Twój STYL 7/2016

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje