Przejdź na stronę główną Interia.pl

Gorąca czekolada: Blisko nieba i ziemi

Słodką gorącą czekoladę do picia zawdzięczamy... meksykańskim zakonnicom, które pewnego razu zamiast chili do napoju dodały cukier.

Wyjaśnijmy od razu jedną rzecz: uwielbiam czekoladę, a w dodatku nie lubię dzielić się nią prawie z nikim. Wyjątkiem jest mój wnuk Władek, lat dwa i pół, któremu daję mój przysmak po kryjomu, gdy córka nie patrzy. Takie są przywileje babci i korzystam z nich bezczelnie. Poza tym czekoladę jem w samotności, najchętniej po posiłku, z filiżanką kawy lub herbaty; trzymam kawałek nawet w torebce, bo nigdy nie wiadomo... 

Słodko-wytrawna waluta

Reklama

Czasami, gdy zima wydaje się nie mieć końca, rozpuszczam pół tabliczki czekolady (moja ulubiona w tym kontekście to Wedlowska Jedyna z lekkim posmakiem wanilii) według wskazówki smakosza Pellegrina Artusiego z jego książki Włoska sztuka dobrego gotowania: "Na obfitą filiżankę nie można wziąć mniej niż sześć dag czekolady rozpuszczonej w 200 ml wody. Ale jeśli ktoś woli ją słabszą, to pięć dag będzie dość, chcąc zaś mieć czekoladę gęstą, dawkę zwiększyć należy do ośmiu dag. Kawałki jej wrzuć do naczynia na czekoladę ze wspomnianą wodą, a kiedy zacznie się rozgrzewać, mieszaj, by nie przywarła i rozpuściła się należycie. Tuż po zagotowaniu zdejmij z ognia i ubijaj przez pięć minut. Później zagotuj ją na powrót i podawaj". 

Sam Artusi we wstępie do przepisu wspomina, że drzewo kakaowca rośnie spontanicznie w Ameryce Południowej, głównie w Meksyku. Aztekowie nazwali je xocoatl, a Majowie kakau. Zarówno ziarno kakaowca, jak i napój, który z niego otrzymano, miał wielkie znaczenie w życiu społecznym prekolumbijskich ludów. Pierwsze używane było jako waluta, kupowano za nie niewolników, ubrania, złoto i płacono nim prostytutkom. Przygotowywano z niego też pastę, którą gotowało się we wrzątku z dodatkiem ostrej papryczki chili. Napój ten dawał energię i był uważany za potężny afrodyzjak. Nałożnice przyrządzały czekoladę dla swoich klientów, a zakonnice z klasztoru w Oaxaca w Meksyku wpadły na pomysł, by dodać do niej zamiast chili cukier. Ten element miał ogromny wpływ na rozprzestrzenienie się zwyczaju picia czekolady. 

Hiszpanie nie ograniczyli się do degustacji tego napoju w podbitych krajach, ale próbowali go rozpowszechniać w Europie. Na początku został przyjęty z dużą podejrzliwością, jednak pod koniec XVI wieku stał się na tyle modny, że wywołał teologiczną dyskusję, czy napicie się czekolady przerywa post, czy nie? 

We Francji czekolada odnosi sukces podczas panowania Ludwika XIV, zwłaszcza po jego ślubie z hiszpańską księżniczką Marią Teresą. Po śmierci królowej król potajemnie ożenił się ze swoją wieloletnią kochanką markizą de Maintenon, która z religijną gorliwością skierowaną przeciw wszelkiego rodzaju formom rozpusty położyła kres zwyczajowi picia czekolady na dworze królewskim. 

Uczucia do czekolady znajdują odzwierciedlenie w listach do córki pisanych przez markizę de Sévigné. Ta najpierw entuzjastycznie pisze: "radzę wypić czekoladę, bo wtedy nawet najnudniejsze towarzystwo wydaje się znośne", by za chwilę dodać: "Wyobraź sobie, że pani de Coëtlogon w zeszłym roku wypiła tyle czekolady, gdy była brzemienna, że urodziła małego czarnego chłopca, takiego jak diabeł, który potem zmarł". 

Pod koniec XVII wieku otworzono w Londynie sporo Chocolate Houses, czyli pijalni czekolady, gdzie można było także uprawiać hazard. Klientela była wyłącznie płci męskiej, a kroniki z epoki donoszą, że nieraz dochodziło do bijatyk, bynajmniej nie z powodu tego napoju. Podawanie filiżanki czekolady stało się od XIX wieku domeną eleganckich miejskich kawiarni, takich jak Caffè Rivoire, która znajduje się od 1872 r. na Piazza della Signoria we Florencji i przyciąga do dziś mieszkańców i turystów chcących wypić filiżankę znakomitej gorącej czekolady albo kupić pudełko wybornych czekoladek i pralinek lub słoik gęstego kremu z gorzkiej czekolady i najlepszych orzechów laskowych z Piemontu. Pamiętam, że jako dziecko wizytę w Rivoire uważałam za nieprawdopodobny luksus, wspominam do dziś wrażenie błogości, gdy popijałam ten gęsty i aksamitny napój podawany z kleksem ubitej śmietanki. 

Gdy jestem w Warszawie i nie chce mi się przygotować czekolady w domu, chadzam do Pijalni Czekolady Wedla na Szpitalnej 8, bo przypomina mi właśnie Rivoire z dzieciństwa, albo do bardziej nowoczesnych wnętrz Karmello na Nowym Świecie 64. "Czekolada jako pożywka dla nerwów pobudza inteligencję i wzmaga wrażliwość" - pisał Artusi. Skoro tak, to jak nie pić?

Zobacz także:

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje