Przejdź na stronę główną Interia.pl

Moja cykoria

Nie ma niczego pyszniejszego niż delikatny i lekki jak piórko krem z cykorii.

Cykorię trzeba wcześniej podpiec, dzięki czemu straci goryczkę. Przekrawamy ją wzdłuż na pół i posypujemy cukrem w towarzystwie łyżeczki świeżego masła.

Reklama

Cztery cykorie, do tego dwie pokrojone w kostkę cukinie, jeden mały ziemniak, pęczek pietruszki i odrobina białego pieprzu.

Gotujemy wszystko do miękkości w litrze najlepszego bulionu, po czym miksujemy na krem z łyżką aromatycznej, włoskiej gorgonzoli. Uzyskujemy najlepszy na świecie, ultralekki krem, którego nawet nie trzeba przecierać przez sito, żeby docenić jego niebiański wręcz puch i niewiarygodną poezję smaku.

Jeśli pokroimy cykorię wzdłuż w cienkie paski i zmieszamy ją z pokrojoną identycznie białą rzepą, uzyskamy fantazyjną sałatę o roboczej nazwie "Cykoria a'la Spaghetti".

Smak i zapach pokrojonych w ten sposób warzyw podkreślą i uwypuklą kawałki szwajcarskiego Gruyère'a oraz vinaigrette z oleju z orzechów laskowych, lipowego miodu i jabłkowego octu. Niebo w gębie. Do tego odrobina estragonu i pół ząbka czosnku. 

Można też spróbować przyrządzić cykorię jak szparagi i upiec ją w całości. Pamiętajmy tylko, żeby wcześniej cykorię zblanszować. Wrzątek doprawiamy cukrem i solą zaś zimną wodę sokiem z cytryny.

Pieczemy w 200 stopniach i podajemy tradycyjnie z tartą bułeczką na masełku. Chyba że się odchudzamy, wtedy polewamy łyżką najlepszej oliwy.

Magda Gessler

Czytaj też: Szparagowy elementarz, Król seler, Cytrynowy raj


Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje