Przejdź na stronę główną Interia.pl

Tiramisu: Casanovy viagra

Za pomocą tiramisu można wyrazić miłość, wielką miłość - zarówno gdy kobieta szykuje je dla mężczyzny, mężczyzna dla kobiety, mężczyzna dla mężczyzny, a szczególnie gdy kobieta dla kobiety (podczas kiedy my na to patrzymy, sącząc rum z colą - to nasza ulubiona fantazja) - piszą autorzy książki "Kuchnia Dantego" Alfredo Boscolo i Leonardo Masi.

Na temat jego pochodzenia krąży sporo różnych teorii, niektóre sprośne, inne nie. Wymyślone ponoć w dojrzałym renesansie, by zaspokoić apetyt sieneńskiego patrycjusza, dociera nie wiadomo jak do Wenecji, będącej wówczas republiką słynącą z obyczajowych swobód. Tamtejsi klienci dam lekkich obyczajów byli "stawiani na nogi" po swych trudach porcjami tiramisu - stąd jego nazwa.

Reklama

Ponoć jeden z najlepszych klientów miał na imię Silvio, był postawnym mediolańczykiem i handlował mascarpone.

Historia ta jednak nie trzyma się kupy, z trzech powodów. Mascarpone to łatwo psujący się ser z Lombardii, więc niemożliwe, by w XVI wieku mógł docierać do Sieny w stanie nadającym się do użycia. Poza tym uważna kwerenda źródeł kulinarnych nie wykazuje śladów przepisu na tiramisu przed latami 70. XX wieku, a włoscy leksykografowie rejestrują pierwsze użycie tego słowa w roku 1980. W dodatku Silvio z Mediolanu nie mógł być wysokiego wzrostu.

Warto jednak zauważyć, że w Mediolanie przyrządzano specjalny deser zwany bawarką (ale niemający nic wspólnego z herbatą z mlekiem), o którym być może jeszcze wspomnimy. A może nie.

Niewykluczone, że przepis narodził się w jakiejś prowincjonalnej knajpce, mówi się na przykład o Treviso. Pewna tamtejsza restauracja na tiramisu zbudowała wręcz imperium, co prawda niezbyt długowieczne, bo w 2014 roku zwinęła interes.

Bez dwóch zdań jest tiramisu niezdrową bombą kaloryczną godnym podrzędnego lokalu. Czy moglibyście wyobrazić sobie najjaśniejszego pana Franciszka Józefa oblizującego cesarskie wąsy po zjedzeniu porcji czegoś takiego? Nie do pomyślenia! Ale i tak to nieziemsko dobry deser.

Szkoda, że ma tyle kalorii i nie można go jeść codziennie. Chyba że się prowadzi życie seksualne godne Silvia z Mediolanu.

Fragment książki "Kuchnia Dantego" Alfredo Boscolo i Leonardo Masiego. Wydawnictwo Nisza. Premiera: maj 2016.


Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje