Reklama

Reklama

Nowalijki: Czy warto je jeść i czy są bezpieczne?

Nowalijki to młode warzywa, które ukazują się wczesną wiosną, i nieco różnią się od tych późniejszych gruntowych. Chociaż po zimie kuszą swoim kolorem to warto się zastanowić, czy warzywa hodowane w warunkach szklarniowych są bezpieczne dla zdrowia i pełne wartości odżywczych.

Które warzywa są nowalijkami?

Nowalijkami nazwiemy te warzywa, które po raz pierwszy w sezonie pojawiły się w sprzedaży. Od marca do maja w sklepach i straganach mamy do czynienia z warzywami, które dojrzewały w szklarniach. Natomiast przełom maja i czerwca to okres, kiedy pojawiają się nowalijki wyhodowane na polach. 

Reklama

Do grona tych wiosennych warzyw należą przede wszystkim sałata, rzodkiewka, pomidory, młoda marchewka, ogórki, szczypiorek, rzeżucha, nać pietruszki oraz cebula dymka. W szklarniach, w których dojrzewają, nowalijki mają zapewnioną odpowiednią temperaturę, oświetlenie oraz wilgotność. To dzięki temu już wczesną wiosną mogą zagościć na naszych stołach.

Wartości odżywcze nowalijek

Nowalijki przez to, że dojrzewają w zupełnie inny sposób niż warzywa gruntowe, wzbudzają wątpliwości dotyczące ich wartości odżywczych. Warzywa szklarniowe charakteryzują się tym, że ich smak nie jest tak wyrazisty, jak tych hodowanych w świetle słonecznym. Mają zdecydowanie mniej witaminy C oraz bioflawonoidów. Dodatkowo podczas procesu dojrzewania nie są w stanie wytworzyć cukrów, które są odpowiedzialne za słodki smak m.in. pomidorów. 

Mimo licznych obiekcji dotyczących tego, czy warto jeść nowalijki, należy zaznaczyć, że mimo sztucznych warunków wzrostu mają one zbliżoną ilość witamin i wartości odżywczych co ich odpowiedniki dojrzewające na polu. Niezależnie od tego nie można ich traktować jako podstawowe źródło witamin w diecie, lecz jedynie jako dodatek do potraw.

Czy nowalijki są bezpieczne?

Dzięki zamknięciu w szklarni, nowalijki są chronione przed takimi zjawiskami jak grad czy przymrozki. Mimo to, aby wyrosły dorodne, istotne jest nawożenie. Sztuczny wzrost nowalijek jest indukowany za pomocą nawozów na bazie azotu. Warzywa przyswajają je w takiej ilości, w jakiej zostaną im dostarczone, a nie w takiej, której potrzebują. Może to prowadzić do odkładania w roślinie azotanów, których ilość jest zależna od światła słonecznego. Azotany odkładają się najczęściej w korzeniach oraz liściach. Chociaż nie wykazują one szkodliwych właściwości, to w organizmie człowieka mogą redukować się do azotynów mających działania rakotwórcze. 

By uniknąć bólu brzucha, nowalijek nie powinno podawać się w znacznej ilości małym dzieciom, których organizm w inny sposób metabolizuje azotyny w nich zawarte. Alergicy oraz osoby cierpiące na wrzody żołądka również powinny spożywać nowalijki w minimalnych ilościach. Nie da się rozpoznać po kolorze lub wielkości czy dane warzywo zostało nawożone z uwzględnieniem norm. Rozwiązaniem, które w znacznym stopniu zredukuje ilość azotyn, jest dokładne mycie nowalijek przed spożyciem, a także zaopatrywanie u zaufanych dostawców. 

Sceptyczne nastawienie do kupna pierwszych wiosennych warzyw ma swoje podłoże głównie przez warunki, w których dojrzewają. Mimo że do ich wzrostu przyczyniają się nawozy azotowe, to warto pamiętać, że większość gospodarstw przestrzega norm dotyczących nawożenia. By nowalijki były bezpieczne, istotne jest ich dokładne mycie oraz pozyskiwanie ze sprawdzonych źródeł.


Zobacz także:

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje