Przejdź na stronę główną Interia.pl

Bloody Mary

Niby nic takiego - wódka, trochę świeżego soku pomidorowego i przyprawy - a mamy koktajl, który nie tylko cieszy się na świecie dużą popularnością, ale też wciąż toczą się boje o to, kto jest wynalazcą tej niecodziennej mieszanki.

Wersji jest znów kilka, ale za ojca Bloody Mary uznany jest Fernand Petiot, który po raz pierwszy przygotował ją w 1920 roku, pracując w New York Bar w hotelu Ritz w Paryżu. Miejsce do dziś chlubi się, że jest kolebką Krwawej Mary, ale sam Petiot przeniósł się z czasem do hotelu St. Regis w Nowym Jorku i tam w 1934 roku udoskonalił koktajl, dodając do niego przyprawy. Dopiero od tego momentu zaczął się boom na Bloody Mary. Zmieniona została również nazwa - na Red Snapper - która zresztą się nie przyjęła, bo wszyscy woleli tę pierwotną. Cóż z tego, skoro żona właściciela hotelu Vincenta Astora miała na imię Mary i ten nie chciał odpuścić, kurczowo trzymając się swojego Snappera.

Reklama

Petiot, jak wspomniałem, nie jest jedynym kandydatem do roli wynalazcy Bloody Mary. Komik George Jessel w książce The World I Live in napisał, że to on był twórcą tego koktajlu. Opowiedział nawet dość naciąganą i banalną legendę związaną z tym, jak wpadł na pomysł przygotowania takiej receptury oraz skąd się wzięła nazwa. Otóż Jessel w 1937 roku miał gościć w restauracji La Maze w Palm Beach na weselu swojej koleżanki Mary Warburton. Kiedy o ósmej rano powoli zamykali imprezę, a wszystkich zaczynał łapać kac, komik przyrządził "koktajl proteinowy", żeby postawić wszystkich na nogi. Kiedy podawał pannie młodej szklankę, ta wyślizgnęła się z ręki i oblała jej śnieżnobiałą suknię ślubną. Teraz możecie na mnie mówić "Bloody Mary" - skomentowała krótko, odnosząc się do słynnej królowej Marii Tudor, która wycięła w pień tysiące protestantów w Anglii.

Czym jest obecnie Bloody Mary? Można powiedzieć, że to pomidorowy chłodnik z wódką i przyprawami. Te ostatnie dodajemy według uznania - czy wolimy nieco więcej pikanterii, czy raczej delikatną słodycz pomidorów, tylko lekko podkreśloną przez inne dodatki. Każdy barman ma swoją recepturę na ten koktajl, a ja przedstawię go Wam w takiej formie, w jakiej najbardziej lubię go serwować.

Składniki

  • 60 ml wódki
  • 5 ml świeżego soku z cytryny
  • 200 ml zaprawy pomidorowej (instrukcja poniżej)
  • garnish: gałązka selera naciowego lub kilka świeżych oliwek

Przygotowanie

Na początek warto przygotować zaprawę z pomidorów. Zaczynamy więc od blanszowania, czyli nacinamy pomidory, oblewamy wrzątkiem i delikatnie usuwamy skórkę. Jeśli chcemy, możemy pozbyć się również pestek ze środka, ale uważam, że dodają one sporo aromatu i nie powinniśmy ich odrzucać. Pomidory wrzucamy do blendera, dodajemy odrobinę tabasco, świeżo mielone pieprz i sól, maksimum trzy chluśnięcia angielskiego sosu ostrygowego Worcester oraz łyżeczkę tartego chrzanu. To wszystko blendujemy, dodając jeszcze ewentualnie trochę świeżej bazylii oraz musztardy.

Teraz, kiedy zaprawa jest już gotowa, możemy przystąpić do właściwych czynności. Na początek oczywiście chłodzimy shaker, a następnie wlewamy do niego dwie łyżki barmańskie soku z cytryny - tak żeby nie zakwasić koktajlu, ale podbić obecne w nim smaki - wódkę oraz naszą zaprawę. Następnie mamy do wyboru dwie metody przygotowania. Pierwsza to metoda rollingu - zasypujemy koktajl lodem, zamykamy shaker i trzymając go oburącz w pionie, zaczynamy powoli go obracać. Nie możemy shakować zbyt mocno, bo napowietrzony sok pomidorowy będzie niesmaczny. Chcemy dobrze schłodzić i wymieszać składniki, a nie je rozwodnić. Możemy też wykorzystać technikę rzucania, czyli zasypujemy koktajl lodem w jednym kubku, a następnie przelewamy z jednego do drugiego, oddalając od siebie ręce.

Ostatni krok to oczywiście przelanie Krwawej Mary do szkła. Mówi się, że Bloody Mary powinna być podana bez lodu, ale ja uważam, że jest to jeden z tych koktajli, które wypijamy dość szybko, więc dobrze, żeby był właściwie schłodzony. Dlatego osobiście podaję go zawsze na lodzie i dekoruję gałązką selera naciowego lub świeżymi oliwkami.

Przepis pochodzi z książki "Sztuka koktajlu", Patryk Mitręga. Wydawnictwo Edipresse Książki. Premiera: 12 grudnia 2018.

Mistrz barmański Patryk Mitręga zaprasza na wyprawę po świecie alkoholi. W swojej książce opowie o nich ciekawe anegdoty i podzieli się swoją ogromną wiedzą na ich temat. W "Sztuce koktajlu" można dowiedzieć się, jak rozpoznać dobry gatunek trunku, na co zwracać uwagę przy wyborze alkoholu oraz poznać historię ich powstawania.

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje