Reklama

Reklama

Wygrała walkę o miłość

Uwierzyła w siebie oraz siłę wielkiego uczucia.

To był jeden z najpiękniejszych dni w życiu Anny Głogowskiej (33). Uznanie, jakie dostrzegła w oczach Piotra Gąsowskiego (47), gdy wręczał jej Kryształową Kulę za wygraną z Kacprem Kuszewskim (35) w „Tańcu z Gwiazdami”, sprawiło, że poczuła się tak, jak na początku ich związku – kochana i podziwiana. Piotr już dawno tak na nią nie patrzył…

Reklama

Niewiele osób dawało im szansę

Ania i Piotr poznali się w 2005 roku w Maso Corto we Włoszech podczas imprezy „Gwiazdy na lodowcu”. Nie wiedzieli jeszcze, że kilka miesięcy później będą razem tańczyć w programie TVN-u, ale ponoć już wtedy bardzo się sobie spodobali. Gdy Gąsowski dostał zaproszenie do udziału w II edycji „Tańca z…”, Ania nie wyobrażała sobie, że mogłaby wystąpić z kimś innym.

Uwielbiała Piotra jako aktora, podobał się jej jako mężczyzna. Już po pierwszych treningach wiedziała, że trafiła na świetnego partnera. – To cudowny człowiek – mówiła. Zakochiwali się w sobie na oczach milionów widzów. Piotr niemal w każdym wywiadzie opowiadał, że Anna jest wspaniałą dziewczyną.

Długo nie chcieli potwierdzić, że są razem. – Jestem szczęśliwie zakochana, ale to, co dzieje się w moim sercu, chciałabym zachować dla siebie – mówiła wówczas Głogowska. W końcu, gdy na świat miała przyjść ich córeczka, zdecydowali się opowiedzieć o swojej miłości. Niewiele osób jednak wierzyło, że to uczucie przetrwa.

Piotr zawsze deklarował, że nie interesuje go bycie głową rodziny w tradycyjnym określeniu tego pojęcia, że nie chce rezygnować ze swoich pasji i marzeń. Ania z bólem w sercu musiała czytać wywiady, w których mówił o podróżach, grze w golfa, kolegach, a niemal nigdy o niej.

– W dniu, w którym urodziła się Julka, Piotr wpadł do nas na chwilę do szpitala. Powiedziałam mu wtedy, jak mi źle. Zapytałam, czy nas kocha – żaliła się w wywiadzie. Piotr Gąsowski długo nie godził się z myślą, że jego życie musi się zmienić. Piotr zdecydował się zamieszkać z Anią i Julką, ale Anna ciągle widziała w oczach ukochanego tęsknotę za życiem, jakie do niedawna prowadził. Często słyszała, że on musi wyjechać, bo „zwariuje”. Dlatego też wciąż poświęcał się swoim pasjom i podróżom.

To szczęście ma na imię miłość

Jednak w ostatnią niedzielę listopada tego roku pani Ania zauważyła, że ukochany mężczyzna znowu patrzy na nią z podziwem. Nie kryła wzruszenia, gdy po programie przytulił ją, pocałował. Śmiała się, kiedy na bankiecie z udziałem uczestników XIII edycji „Tańca z Gwiazdami” porwał ją na ręce. To, że godzinę wcześniej zdobyła Kryształową Kulę, przestało być dla niej ważne. Liczył się tylko Piotrek, jego niezwykła czułość i miłość, którą okazywał jej na każdym kroku.

– Jestem po prostu szczęśliwa – mówiła. Anna Głogowska nie wierzyła, że wygra „Taniec z Gwiazdami”. Jednak już po pierwszym spotkaniu z Kacprem Kuszewskim ogarnęła ją euforia. Nigdy wcześniej nie miała tak czującego taniec partnera. Mimo to wciąż była skromna, ale i urocza przy tym. I chociaż jurorzy nie dawali im najwyższych ocen, publiczność aż pięciokrotnie uznała ich za najlepszą parę na parkiecie!

A sama Anna urzekała swoim pięknym uśmiechem, ale przede wszystkim wciąż była miłą i serdeczną dziewczyną, taką, jaką jest w codziennym życiu. I właśnie taką poznał i pokochał ją Piotr Gąsowski. Dlatego to zwycięstwo ma dla niej podwójne znaczenie. Odniosła sukces na parkiecie, ale być może wygrała też walkę o prawdziwą miłość.

AS

Dowiedz się więcej na temat: Anna Głogowska | Piotr Gąsowski | miłość

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje