Przejdź na stronę główną Interia.pl
Wspólnych wakacji nie będzie

Marta Kaczyńska i Marcin Dubieniecki wezmą jednak rozwód?

Wydawało się, że małżonkowie chcą ratować rodzinę. Jednak ostatnie fakty oddaliły ich od siebie. Odwołali nawet urlop ostatniej szansy.

Ciepły Adriatyk, gorąca plaża i oni rozkoszujący się romantycznymi chwilami. Tak miał wyglądać urlop Marty Kaczyńskiej (34) i Marcina Dubienieckiego (34) w Chorwacji. Pojawiła się nadzieja, że tegoroczne wakacje scalą ich rodzinę, a po powrocie para wycofa rozwodowy pozew.

Reklama

Niestety, między małżonkami znów stanął mur wzajemnych pretensji i nieporozumień. Odwołali wspólny wyjazd. A pomyśleć, że kilka tygodni temu byli sobie bliscy.

Marcin wspierał żonę, gdy ta poczuła się osaczona obraźliwymi, pełnymi pogróżek SMS- -ami, którymi ktoś ją nękał. W czerwcu do wywiadu jakiego udzieliła jednemu z internetowych portali, posypały się komentarze, pełne pogróżek i wulgaryzmów.

"Ty wstrętna podła suko, zdechnij!" - to jeden z mniej drastycznych w treści. Marta była przerażona. Zaniepokojony mąż uspokajał ją i namawiał, by zgłosiła sprawę organom ścigania. Ostatecznie doniesienie do prokuratury w Gdańsku o popełnieniu przestępstwa poprzez nawoływanie do zabicia Kaczyńskiej złożył Komitet Obrony przed Sektami i Przemocą.

Prezydentówna odetchnęła z ulgą, bo jest szansa, że dręczycieli dosięgnie kara. Na zakończeniu roku szkolnego Marta pojawiła się w dobrym nastroju - u boku Marcina. Paparazzi uwiecznili ten moment. Na zdjęciach widać Dubienieckiego, który na placu zabaw bawi się z córkami i popisuje przed Martą, wywijając fikołki.

Kolejne ujęcie jest bardzo wymowne. Marcin pręży tors, trzyma się pod boki, zwrócony w kierunku Marty patrzy jej w oczy. Mowy ciała nie sposób oszukać. Te gesty, zdaniem psychologów, świadczą o jego zaangażowaniu emocjonalnym w związek.

Zbulwersowana jego słowami

Dziś po miłych chwilach pozostało tylko wspomnienie. Marta i Marcin unikają ze sobą kontaktu. Na zgrzyty w relacjach nałożyło się kilka wydarzeń. - Marcin chciał zabrać córki na kilka dni do siebie, ale dziewczynki odmówiły- opowiada znajomy Marcina. Podobno Dubieniecki winą za zaistniałą sytuację próbował obarczyć Kaczyńską, twierdząc, że nastawiła córki negatywnie.

- On nie ma racji, Marta to mądra matka, bardzo dba o więź dzieci z ojcem - zapewnia jej koleżanka. Kolejnym pierwiastkiem niezgody, który zaognił konflikt, była zawodowa decyzja Dubienieckiego. Podjął się reprezentowania pacjentki profesora Bogdana Chazana, której ginekolog odmówił wykonania aborcji, mimo stwierdzonych wad rozwojowych płodu.

Mecenas szykuje pozew przeciwko lekarzowi o narażenie kobiety na niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia, a jego postawę nazwał sadystyczną. Gdy Marta usłyszała tę wypowiedź, puściły jej nerwy. Jej mąż publicznie stanął przeciw poglądom jej i jej stryja, lidera konserwatywnej partii.

Spakowała walizki i zaszyła się z córkami w Borach Tucholskich. Bo w Bukowcu, gdzie mieszka jej ciocia, wieloletnia przyjaciółka rodziców, jest jej azyl. Od dziecka Marta spędzała tu wakacje. Dziś otoczona pamiątkami po mamie i ojcu, w domu, który przywołuje wspomnienia z dzieciństwa zamierza przemyśleć, co będzie dalej z jej małżeństwem.

Na rozprawie 10 czerwca, na prośbę Marcina Dubienieckiego, sąd zawiesił postępowanie rozwodowe. - Strony doszły do wniosku, że przyda im się więcej czasu na rozmowę co do dalszych losów małżeństwa - powiedział mecenas Artur Wdowczyk. Wydawało się, że małżonkowie chcą dać sobie jeszcze szansę.

Czy ten chłód w relacjach nie przekreśli jej na dobre, a sprawa rozwodowa wkrótce wróci na wokandę?

29/2014 Na żywo

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje