Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Wielki dar od losu

Dziesięć. Dziesięć. Dziesięć. Dziesięć! - takie słowa z ust jurorów z pewnością chciałby usłyszeć każdy uczestnik "Tańca z gwiazdami". W jednym z ostatnich odcinków popularnego show była to piosenkarka Tatiana Okupnik (38), występująca w parze z Tomaszem Barańskim (34). I jeśli dotąd ktokolwiek miał jeszcze jakieś wątpliwości, kto jest faworytem konkursu, z pewnością pozbył się ich właśnie w tym momencie.

A przecież jeszcze pół roku temu była wokalistka zespołu Blue Café miała bardzo poważny problem z poruszaniem się! O tym, że w sierpniu zeszłego roku złamała kość ogonową podczas jazdy na snowboardzie, wiedzieli nieliczni. Artystka nie pojawiała się publicznie, ponieważ program, w którym była jurorką, czyli X Factor, nie znalazł się w poprzedniej ramówce TVN. A nie mogłaby dotrzeć do studia inaczej niż o kulach.

Reklama

Spekulowano, że wyjedzie do męża, Michała Micielskiego, który pracuje w Stanach Zjednoczonych jako menadżer naszego najlepszego koszykarza, Marcina Gortata. Tymczasem ona zaszyła się w domu w rodzinnej Łodzi. W nielicznych rozmowach próbowała bagatelizować sprawę, tak naprawdę jednak cierpiała, bowiem ból po wypadku zwiększał się, zamiast maleć. Wtedy zdecydowała się zmienić lekarza i dopiero nowy ortopeda dał jej nadzieję, a przede wszystkim zdradził sposób, dzięki któremu szybciej wróci do wcześniejszej sprawności.

Chodziło o pobudzenie organizmu i odpowiedni bodziec psychiczny, które sprawią, że rany będą się szybciej goić. Leżąc jeszcze w bólach, piosenkarka nie przypuszczała, że za niespełna pół roku znajdzie się na parkiecie "Tańca z gwiazdami". Tak się stało, a pani Tatiana od razu poczuła się doskonale. Bo przecież od najmłodszych lat marzyła właśnie o tańcu!

- Kiedy byłam małą dziewczynką, bardzo pociągały mnie występy. Chciałam zostać baletnicą, zdałam do szkoły baletowej, jednak ze względów zdrowotnych nie mogłam jej ukończyć - opowiadała niedawno. Potem szukała spełnienia w teatrzykach, co szybko przerodziło się w śpiewanie. By jednak mieć poważny zawód, ukończyła romanistykę na Uniwersytecie Łódzkim.

Dziś spełnia marzenia i wiele wskazuje na to, że powalczy o Kryształową Kulę. Zawsze powtarzała, że jak coś się kocha, trzeba w to wierzyć! - Nigdy nie przyszło mi do głowy, by rzucić śpiewanie i żyć z języka francuskiego, zgodnie z moim wykształceniem - twierdzi. Czy taniec okaże się tak samo ważny jak muzyka? Przekonamy się o tym już niedługo.

13/2015 Rewia

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje