Reklama

Reklama

Ucieczka od Marusi

Teatr zamieniła na przytulne atelier w swym domu pod Warszawą.

Za jej Poli Raksy (69) twarz każdy by się zabić dał - śpiewał o niej Perfekt w przeboju "Autobiografia". Rzeczywiście, ta delikatna blondynka o błękitnych oczach i zmysłowych ustach należała do najpiękniejszych kobiet polskiego kina lat 60 i 70.

Reklama

Uroda miała duży wpływ na rozwój jej kariery. W latach 50. została zaczepiona w barze mlecznym przez dziennikarza Ryszarda Wojtyłło, który olśniony jej urodą, natychmiast zaproponował sesję fotograficzną.

- Podszedłem do niej i po prostu ją poderwałem. Trochę byłem zazdrosny o tych wszystkich chłopaków, którzy się w niej kochali, albo o niej marzyli - wspomina po latach dziennikarz. Sesja fotograficzna otworzyła drzwi do wielkiej kariery.

Młoda Apolonia - bo tak naprawdę ma na imię - zdobyła tytuł Dziewczyny Tygodnia. A niedługo potem dostała propozycję zagrania głównej roli kobiecej w filmie "Szatan z siódmej klasy". To był strzał w dziesiątkę! Zachwyceni jej filmową urodą reżyserzy zabiegali o jej udział w swoich produkcjach, m. in. w "Popiołach", "Panience z okienka".

Aż przyszedł rok 1966 i rola Marusi w serialu "Czterej pancerni i pies". Aktorka podbiła nią serca wszystkich Polaków. Sama jednak nie darzy tej roli sentymentem. - Serial odbił się fatalnie na moim życiu osobistym. Kolejni narzeczeni odchodzili w siną dal, bo nie mogli znieść tego ciągłego szarpania mnie za rękaw i pytania widzów: A co z Jankiem? - opowiada.

Gdy w 1970 roku serial wchodził na ekran, Pola Raksa była już po rozwodzie z reżyserem Andrzejem Kostenko (74). Małżeństwo przetrwało trzy lata, w 1967 roku urodził im się syn Marcin. Mężczyźni szaleli za nią, ona jednak nie ulegała łatwo fascynacjom. Na przełomie lat 70. i 80. związała się na krótko z Bogusławem Lindą (58). Jej miłością był też reżyser Marek Piwowski (75), ale i ten związek zakończył się rozstaniem. W 1993 roku zagrała jednak w jego filmie "Uprowadzenie Agaty". To był jej ostatni film.

Aktorka odkryła swą nową pasję - projektowanie strojów. Od dziecka słynęła z elegancji, więc zajęcie się modą nie wydawało się czymś zaskakującym. Po zdaniu egzaminów otrzymała od Ministerstwa Kultury i Sztuki uprawnienia projektanta. Nie tylko tworzy kolekcje, ale też pisze na tematy związane z modą, o trendach i o historii. Interesuje się także malarstwem.

Z natury indywidualistka, rozkochana w życiu z dala od zgiełku wielkich miast, porzuciła Warszawę. Wycofała się z życia publicznego. Niechętnie spotyka się z dziennikarzami. Najbezpieczniej czuje się w swoim domu w Kałuszynie koło Legionowa.

W jednym z nielicznych wywiadów powiedziała: - W życiu wygrywają ci, którzy potrafią zachować dystans do siebie. Nie traktują siebie zbyt poważnie. Na razie połowicznie mi się to udaje. Ale bardzo nad tym pracuję, czego i wszystkim życzę...

Iza Wojdak

Świat i Ludzie 44/2010

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje