Reklama

Reklama

Sandra Bullock: Poświęci karierę dla syna?

Aktorka coraz częściej zastanawia się, czy na pewno dobrze wychowuje dziecko...

Na adopcję dziecka zdecydowała się, gdy była żoną dziennikarza motoryzacyjnego Jessego Jamesa. Cztery lata czekała na decyzję ośrodka adopcyjnego. Gdy w końcu usłyszała, że zostanie mamą, jej małżeństwo właśnie się rozpadało, z powodu licznych zdrad męża. Gdy w jej domu zamieszkał trzymiesięczny czarnoskóry chłopiec, Sandra (49) była już sama, a do jej męża wprowadziła się kochanka z wytatuowaną swastyką, która głosiła siłę białej rasy...

Reklama

- Louis zawsze był mój. Ale wspaniale było dowiedzieć się, że zostałam zaakceptowana jako rodzic - wspominała Sandra dzień, w którym oficjalnie przyznano jej opiekę nad synkiem. Już wtedy bała się co ją czeka, jako samotną matkę. Na kilka miesięcy zaszyła się w domu. Potrzebowała czasu, aby zacząć życie na nowo. Już bez Jessego, ale za to z Louisem.

- Podporządkowałam swoje potrzeby synkowi. Było mi dobrze działać w jego tempie. Nie chciałam wracać do grania. Ale przecież ktoś musi zarobić na pieluchy i szkołę - mówiła Bullock.

Harmonogram pracy Sandry dostosowany jest do zajęć jej synka. Wywiady, promocja filmu, nawet plan zdjęciowy. Wszystko zorganizowane jest tak, żeby o konkretnej godzinie mogła odebrać Louisa (3) z przedszkola. Nawet kiedy jej obowiązki wymagają opuszczenia Los Angeles na dłużej, chłopiec jedzie razem z nią. Choć zasłynęła jako gwiazda kina akcji, grając w filmie "Speed" i znana była z tego, że sama wykonuje większość numerów kaskaderskich, teraz prosi o dublera.

Mimo to aktorka wciąż martwi się, że nie jest wystarczająco dobrą matką. Zastanawia się, czy nie lepiej byłoby, gdyby w całości poświęciła się dziecku. A nawet więcej. Czy w ogóle nie zrezygnować z pracy. - Każdego dnia zadaję sobie pytanie czy wszystko zrobiłam dobrze? - mówi.


Dowiedz się więcej na temat: Sandra Bullock | macierzyństwo a kariera

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje