Reklama

Reklama

Patrycja Markowska: Już się wyszalałam

Okres miłosnych fascynacji i używek ma już za sobą. Kto podał jej rękę i wyciągnął z pułapki?

W skórze kobiety "trzydzieści plus" czuje się znakomicie. Wie, czego chce, jest bardziej świadoma jako życiowa partnerka aktora Jacka Kopczyńskiego (42) i jako mama małego Filipa. Ceniąca wolność i niezależność Patrycja (33) bardzo bała się stałego związku, macierzyństwa, odpowiedzialności. Ale to właśnie one pozwoliły jej zerwać z używkami i rock’n’rollowym życiem, które wcześniej wiodła.

Reklama

W szczerym wywiadzie córka wokalisty legendarnego zespołu Perfect wyznała: - Z narkotykami nie miałam aż takich przeżyć, choć nie mówię, że nie próbowałam. Ale jeśli chodzi o alkohol, to w ogóle myślę, że w naszej rodzinie jest go za dużo i jestem genetycznie obciążona miłością do alkoholu.

Poczułam, że chcę mieć z nim dziecko

Burzliwy okres rozpoczął się z chwilą, gdy ojciec, Grzegorz Markowski, wprowadził ją do muzycznego światka. - Jako gówniara robiłam mnóstwo głupot, zachłystywałam się ludźmi, show-biznesem, Warszawą, randkami. Było to dla mnie nowe, bo wychowałam się w Józefowie, praktycznie w lesie, trochę odsunięta od wielkiego świata - mówi wokalistka.

Mieszkała wtedy w kawalerce w centrum Warszawy. To był bardzo imprezowy czas. Patrycja bawiła się życiem, przeżywała zauroczenia i fascynacje. - Ciągnęło mnie w stronę odjechanych ludzi, różnych freaków. Byłam kochliwa - zdradza. Czy złamała dużo serc? - Raczej nie. Na pewno nie byłam zimną suką - śmieje się.

Nie wiadomo, jak potoczyłoby się jej życie, gdyby nie spotkała Jacka. To on sprawił, że przejrzała na oczy. Patrycja podkreśla, że jej partner jest odpowiedzialny, twardo stąpa po ziemi, a na dodatek jest dowcipny. Tym ją ujął. - Szybko poczułam, że chcę mieć z tym facetem dziecko. Wiedziałam, że będzie dobrym ojcem i nie myliłam się - zdradza Markowska. Kiedy dowiedziała się, że jest w ciąży, pojawiły się i podekscytowanie, i ogromny strach. Bała się, czy da radę, czy jest gotowa.

- Teraz mam momentami wrażenie, że uczę się więcej od Filipa niż on ode mnie. Macierzyństwo to najbardziej niewiarygodna podróż, w jaką się kiedykolwiek udałam - mówi gwiazda. Jaką jest matką? To jedno z pytań, którymi stale się zadręcza. - Dostałam kiedyś propozycję wzięcia udziału w kampanii billboardowej "Nie krzycz na swoje dziecko", ale odmówiłam, gdyż byłabym hipokrytką. Tak szczerze, to nie wierzę w bezstresowe wychowanie. Chciałaby być dobrą matką, ale nie zawsze ma na to czas i siłę.

Na szczęście Jacek idealnie sprawdza się w roli ojca. Oboje starają się poświęcać synowi każdą wolną chwilę, rozmawiać z nim. - Jacek bardzo dużo pracuje w dubbingu i kiedy z wielkim zapałem czyta mu np. "Sindbada żeglarza", to sama się wciągam - mówi artystka.

Czasami w ich domu iskrzy, a to dlatego, że Patrycja i Jacek mają gorące temperamenty, jak włoska rodzina. - Ja dodatkowo lubię porządzić. Jacek, silna osobowość, nie daje się - wyznaje Markowska. Kiedy dopada ich proza dnia codziennego, stosują sprawdzony sposób. Na Mazurach mają swoje miejsce, do którego jeżdżą sami na dwa, trzy dni. Po powrocie znów mają apetyt na życie, no i na siebie. Może więc wkrótce Filip doczeka się rodzeństwa?

Iza Kraft

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje