Reklama

Reklama

Pamiątka po Ojcu Mateuszu

Kiedyś, żeby nie uchodzić za przystojnego blondyna, robił wszystko, by przytyć. Natura jednak okazała się złośliwa i dziś aktor musi uporać się z... nadwagą.

Wydawać by się mogło, że serialowy Ojciec Mateusz, który pół życia spędza na rowerze, mknąc uliczkami Sandomierza, na co dzień nie ma problemów ze znakomitą kondycją. Nic bardziej mylnego! Sympatyczny i dociekliwy ksiądz, w którego postać wciela się uwielbiany przez widzów Artur Żmijewski (45), boryka się z natrętnie powracającą od lat nadwagą.

Reklama

Problem coraz bardziej daje mu się we znaki. Okazuje się bowiem, że aktor na rowerze jeździ dokładnie tyle, ile… trwa ujęcie kamery. Na planie serialu spędza kilka dni w tygodniu, po kilkanaście godzin na dobę. Posila się nieregularnie, i tylko wtedy, kiedy akurat ma wolną chwilę. A służbowy catering, z którego korzysta ekipa filmowa, nie serwuje, jak wiadomo, wymyślnych dietetycznych posiłków.

Takie życie nie służy Arturowi Żmijewskiemu. Bo choć nadal ma zdecydowanie lepszą sylwetkę niż wielu mężczyzn w jego wieku, gołym okiem widać, że tu i ówdzie przybyło mu parę kilogramów. Zaokrąglona twarz i spory brzuszek to pamiątka, o której trudno będzie mu zapomnieć. Tym bardziej, że w przeszłości miał już podobne problemy...

Kiedy zaczynał swoją karierę rolą Gustawa – Konrada w Lawie, filmowej ekranizacji mickiewiczowskich Dziadów, miał u stóp cały świat. Wierzył, że będzie grał tylko wielkie, romantyczne role, a aktorstwo to misja. Konsekwentnie odmawiał udziału w reklamach i serialach. I czekał na propozycje. A telefon milczał...

Lata zastoju zawodowego aktor przypłacił stresem, depresją i problemami z nadwagą. Z bolesnej lekcji wyciągnął jednak wnioski. Zrozumiał, że jeśli chce utrzymać się w zawodzie, musi przyjmować role niekoniecznie z najwyższej półki. – Długo nie mogłem pogodzić się, że aktor to człowiek do wynajęcia – mówił w jednym z pierwszych wywiadów. Kiedy to zrozumiał, nastały dla niego lata tłuste, trwające w zasadzie do dziś.

Artur Żmijewski znów dyktuje warunki. Jest jednym z najlepiej zarabiających aktorów, zabiegają o niego reklamodawcy, a w Teatrze Narodowym wciąż czeka na niego miejsce. Jednak koledzy z planu widzą, że aktor coraz częściej irytuje się nieco zaokrąglonym brzuszkiem.

– Zapowiedział, że już wkrótce weźmie się za siebie. Że wyjedzie z synami na prawdziwie męskie wakacje, podczas których będzie lał się z niego pot – zdradza członek ekipy serialu.

MP

Rewia 22/2011

Dowiedz się więcej na temat: Artur Żmijewski | nadwaga | Ojciec Mateusz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje