Przejdź na stronę główną Interia.pl

Nigella Lawson odbudowuje swoje imperium

To chyba nie będzie jej ostatni taniec.

Dwa lata temu jej świat legł w gruzach: Nigella Lawson (55), symbol angielskiej kuchni, królowa wszystkich brytyjskich gospodyń domowych, stała się bohaterką bulwarowych mediów na wszystkich kontynentach. Wszystko to za sprawą fotografii, na których widać, jak jej mąż Charles Saatchi (72), brytyjski milioner, jeden z najbardziej wpływowych na świecie handlarzy dziełami sztuki, współtwórca wielkiej agencji reklamowej Saatchi & Saatchi, dusi ją gołymi rękami na tarasie jednej z londyńskich restauracji.

Paliła marihuanę w obecności dzieci

Reklama

Odtąd wypadki potoczyły się szybko. Już w lipcu sąd orzekł rozwód pary (rozprawa rozwodowa trwała podobno 60 sekund), a potem zaczęły wychodzić na jaw najrozmaitsze brudy z pożycia rodzinnego brytyjskich celebrytów. Okazało się, że Nigella uzależniona była od narkotyków, m.in. kokainy, marihuany i środków psychotropowych. Choć celebrytka gwałtownie temu zaprzeczała, to dowody były przytłaczające: osobiste asystentki Saatchiego i Lawson stwierdziły przed sądem, że Nigella nadużywała narkotyków, na co mają twarde dowody, ale paliła również marihuanę w obecności dzieci i sama zachęcała je do palenia papierosów.

Kwestia uzależnienia Nigelli od środków odurzających nie została jednak ostatecznie wyjaśniona, choć aktorka przyznała w końcu, że sporadycznie miała z nimi kontakt i bardzo tego dziś żałuje. Na efekty tego przyznania się do winy nie trzeba było czekać. Już wkrótce, chcąc wylecieć do USA na kontynuację amerykańskiego programu kulinarnego "The Taste", w którym jest jurorką, przeżyła smutne rozczarowanie: nie wpuszczono jej na pokład samolotu! Nie podano oficjalnego wytłumaczenia, ale media spekulowały (zapewne słusznie), że chodziło o jej narkotykową przeszłość.

Kiedy w końcu zakaz wjazdu do Stanów Zjednoczonych został uchylony, okazało się, że show z udziałem Nigelli stracił bardzo na oglądalności i po trzecim sezonie został zdjęty z ramki programowej stacji ABC.

Być może fakt, że popularność Nigelli sięgnęła dna, da jej teraz siłę, by odbić się od niego i rozpocząć nowy etap swojej kariery. Można zauważyć już pierwsze jaskółki tego, że gwiazda nie zamierza pogrążać się w klęsce i posypywać głowy popiołem. Chodzą słuchy, że niebawem na ekranach brytyjskiej stacji telewizyjnej BBC 2 pojawi się w nowej ramówce zupełnie nowy program z jej udziałem. Nie wiadomo jeszcze dokładnie, o jaki format chodzi, ale eksperci przypuszczają, że będzie to jakiś show kulinarny: przecież w kuchni właśnie Nigella ma największe doświadczenie. I choć komentatorzy zawsze twierdzili, że jej widownia składała się w sporej mierze z mężczyzn, łasych nie tyle na smakołyki, które prezentowała na ekranie Brytyjka, co na jej wdzięki osobiste, którymi epatowała widzów, to dla producentów jej przyszłego programu nie jest to kwestia pierwszorzędnej wagi: liczyć się będą ogólne słupki oglądalności, które przyciągną reklamodawców.

Czy zagra na nosie byłemu mężowi?

Ale pojawiła się jeszcze jedna informacja, brzmiąca zgoła sensacyjnie. Otóż zanim Nigella wystąpi w swoim nowym show, ma podobno wziąć udział w brytyjskiej wersji... "Tańca z Gwiazdami"! Pogłoski są jeszcze na razie niepotwierdzone, ale już jest wielu takich, którzy ostrzą sobie zęby na to nowe wcielenie seksownej kucharki. Jeśli odniosłaby w tym programie sukces, nic już nie stałoby na przeszkodzie, by pełną parą zaczęła odbudowywać swoje kulinarno-medialne imperium.

Na pewno zagrałaby w ten sposób na nosie swojemu byłemu mężowi, który wkrótce po rozstaniu z Nigellą pocieszył się w ramionach 51-letniej Trinny Woodall, brytyjskiej projektantki mody, prezenterki telewizyjnej oraz przyjaciółki Liz Hurley (49). Multimilioner w swoim lekceważeniu byłej żony posunął się do tego, że w prowadzonej przez siebie galerii sprzedawał obrazy różnych malarzy, przedstawiające go w momencie, gdy dusił swoją żonę w restauracji. Za każdy z tych obrazów pobierał, jak twierdzi znana brytyjska gazeta "The Telegraph", 30-procentową marżę... Słusznie porównuje się Saatchiego do mitycznego króla Midasa: wszystko, czego dotknie, zamienia się w złoto...

SL

Dowiedz się więcej na temat: Nigella Lawson

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje