Przejdź na stronę główną Interia.pl

Nie pozwolę, by świat mi uciekł!

Zofia Czerwińska nauczyła się obsługi komputera, ma własną stronę internetową, od 45 lat jeździ autem i... marzy o lataniu!

Spotykamy się w jej mieszkaniu na warszawskim Powiślu. W środku mnóstwo bibelotów i pamiątek rodzinnych. Na regale zdjęcia rodziców, jeszcze sprzed wojny, z podróży poślubnej. W saloniku stoją stare meble z lat 30., uratowane z wojennej pożogi, również pamiątka po rodzicach. Aktorka Zofia Czerwińska wyrastała pod wpływem ojca, który był osobą niezwykłą, prawdziwym erudytą. Lekarz wykształcony w Zurychu, biegle znał pięć języków obcych, interesował się też muzyką i grał na fortepianie. Pani Zofia wybrała aktorstwo, choć, jak twierdzi, po ojcu miała smykałkę do medycyny. Rodzice ją do tego zachęcali, bo sami bardzo interesowali się kulturą. Mama trochę tańczyła. Scenę, jak mówi, miała we krwi. Nie tylko ona. - Trzy siostry mojej mamy uciekły do baletu. Gdy wyjechały do Grecji na tournée, zostały porwane przez Greków, którzy potem się z nimi ożenili - wspomina ze śmiechem.

Reklama

W roku 1957 skończyła szkołę aktorską. Wystąpiła w blisko 250 filmach, ale nigdy nie zagrała głównej roli. - Do ról amantek trzeba mieć urodę, a ja nigdy nie byłam ładna - mówi ze śmiechem. Pamięta, że kiedy skończyła studia, mama powiedziała jej, że cieszy się z dyplomu, ale przestrzegła, że może mieć ciężko. - Bo aktorka powinna być piękna - mówiła. Jak na ironię teraz ma mnóstwo pracy. Równocześnie gra aż w czterech serialach, niedługo zobaczymy ją w teatrze. Życie nie zawsze ją rozpieszczało. Miała dwóch mężów. Dziś, jak sama mówi, jest singielką z wyboru. - Psułam wszystkie związki, które zaczynały się tworzyć na stałe, bo chciałam z nich wyjść. Kiedy widziałam, że zaczyna się kompletna niewola, to bezwiednie się na to nie zgadzałam. Niektóre rzeczy sama prowokowałam i nie mogę mieć do nikogo o to pretensji. To była moja wina - przyznaje.

Żałuje, że nie mogła zostać matką

Ile było tych związków? - Tuzin by się zebrał. Było bogato - przyznaje. Ale niczego nie żałuje i nie chce rozpamiętywać tego, co było. Nigdy nie miała dzieci, choć kiedyś była w ciąży. Okazało się wtedy, że to ciąża pozamaciczna. Przeszła ciężką operację, potem już nie mogła urodzić. Bardzo żałuje, że nigdy nie mogła zostać matką. - Brakuje mi tego doświadczenia, kiedy w szpitalu kładą dziecko na piersi. Każda kobieta powinna to przeżyć. Kobieta, która nie ma dziecka, nie jest nią w pełni. Szkoda, że nie było mi dane tego doświadczyć - mówi. Ma za to wypróbowanego przyjaciela, dziennikarza Mariusza Szczygła. Poznali się na początku lat 90., kiedy był on jeszcze młodym dziennikarzem. - Często do siebie dzwonimy, spotykamy się i rozmawiamy. Nawet niedawno był tu u mnie. Matkuję jego karierze i jestem z tego dumna - dodaje.

Mieszka razem z psem Dżekiem i kotką Agatką. Dżek przez cały czas domaga się pieszczot. To już siódmy pies w jej życiu. Bo pani Zofia kocha zwierzęta. Ta miłość zaczęła się, kiedy miała półtora roku. Ojciec wrzucił wtedy do jej kojca szczeniaka. - Wychowaliśmy się razem. Dzięki temu przez całe życie towarzyszy mi zapach psiej sierści - mówi. Na jej stole stoi laptop. Aktorka co chwila do niego zagląda i sprawdza pocztę elektroniczną. Czeka na e-maila z tekstem roli. Obsługi komputera nauczyła się pięć lat temu od znajomego.Już po pierwszej lekcji wysłała mu e-maila. Nie chciał uwierzyć, że zrobiła to sama. - Nie zgadzam się na to, by świat szedł do przodu beze mnie - mówi. Śmieje się, że ludzie w jej wieku nie są w stanie opanować obsługi komórki, a jest to łatwe! Zwykle siada do komputera o pierwszej w nocy i krąży po sieci do trzeciej. Pisze internetowy pamiętnik, odpowiada na listy.

Ma własną filozofię życiową

- To moje drugie życie - mówi. Jest zadowolona i ciągle uśmiechnięta. Mówi, że z uśmiechem jej do twarzy. Chciałaby, żeby ludzie zapamiętali ją jako osobę roześmianą i szlachetną. Ma własną filozofię życiową. - Nie przejmuję się rzeczami, na które nie mam wpływu. Bardzo interesuję się polityką, ale się nie dręczę - mówi. Kocha życie.

Nie robi na drutach, bo nie potrafi. Ledwo umie przyszyć guzik, ale za to świetnie jeździ samochodem. Prawo jazdy ma od 45 lat i co dwa lata zmienia auto. Chwali się, że kiedyś zajęła drugie miejsce w rajdzie pań Monte Kalwaria. Jej największe marzenie to skok ze spadochronem. Kilka lat temu przeczytała, że jakaś starsza pani to zrobiła. Zadzwoniła nawet do firmy, która organizuje takie szkolenia. - Niestety, okazało się, że jestem już za stara - wspomina. Ale nie traci nadziei. Jako nastolatka skończyła teoretyczny kurs szybowcowy, bo zakochała się w koledze, który zapisał się do aeroklubu. Leciała też balonem. Ma nadzieję, że jeszcze kiedyś się uda. Marzy o fruwaniu.

MM

Dowiedz się więcej na temat: Zofia Czerwińska | aktorka

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje