Reklama

Reklama

Nie mam się czego wstydzić

Karolina Szostak chudnie w Tańcu z Gwiazdami

​Kiedy prowadzi wiadomości sportowe, męska część widowni z trudem łapie oddech. Karolina Szostak, dziennikarka sportowa Polsatu, kusi ponętnymi kształtami i nie wstydzi się swojego seksapilu.

Niedawno zdradziła, że w wyniku poważnego wypadku utraciła 80 proc. słuchu. Mimo kłopotów ze zdrowiem i stałej obserwacji neurologa, bierze udział w Tańcu z Gwiazdami.

Reklama

Dużo potu i łez wylała już pani na treningach?

Karolina Szostak: Potu dużo, a łez staram się nie wylewać (śmiech). Choć miałam jeden dzień, w którym płakałam, ale nie podczas treningu tylko w domu. Uświadomiłam sobie, gdzie jestem i co robię, a ponieważ dostaję tak dużo wyrazów sympatii od widzów, to mnie przytłoczyło. Nie chciałabym ich zawieść.

Podobno schudła już pani pięć kilogramów, a chce zgubić aż 13?

- Powiedziałam tak, ponieważ wszyscy mnie o to pytają i oceniają - schudła czy przytyła. Cierpię na niedoczynność tarczycy i mam obniżony poziom metabolizmu, i tylko wysiłek fizyczny pomaga mi zbić wagę. O każde pół kilograma mocno walczę. Na razie się nie ważę i czekam aż się wcisnę w swoje ulubione spodnie. Trochę już po mnie widać ten wysiłek, ale nie jest to jeszcze ostateczna wersja.

A biust przeszkadza pani w tańcu czy pomaga?

- Przeszkadza. Może w pewnych sytuacjach wygląda bardzo efektownie, ale w tańcu zdecydowanie przeszkadza, bo ogranicza ruch. A bliskość z partnerem też musi być odpowiednia. Ale skoro już go mam, to nie dyskutuję na ten temat (śmiech).

I chyba chętnie go pani eksponuje?

- Nie eksponuję, ale kobieta o takiej sylwetce, jak ja, gorzej wygląda, kiedy cała się obuduje i ubierze po szyję. Wtedy wygląda się na cięższą. Kiedy widać dekolt, sylwetka wydaje się wydłużona. Nie eksponuję niczego na siłę. A styliści uznali, że lepiej wyglądam odsłonięta niż ubrana w jakiś wór.

Rozmawiał: M. Mikulski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje