Reklama

Reklama

Koniec kariery przez chorobę?

Jej problemy z kręgosłupem trwają już od lat. Jednak być może ich skutki byłyby mniej uciążliwe, gdyby Dorota Rabczewska (26) słuchała lekarzy.

Od dawna twierdzili oni, że piosenkarka musi przestać zakładać buty na wysokim obcasie. Niestety, ona konsekwentnie łamała ten zakaz. Choć twierdzi, że w życiu codziennym chodzi w płaskim obuwiu, to już na scenę nigdy nie zdecydowała się wyjść bez obcasów. W szpilkach przychodzi też na każdą imprezę i spotkanie.

Reklama

Jej stan zdrowia jest bardzo zły

Może Doda nie zdawała sobie sprawy, że kwestia butów to rzeczywiście tak poważna sprawa? Efekt jest taki, że po jej ostatniej kontuzji, kilka tygodni temu, Dorota wylądowała w szpitalu i przesunęła rozpoczęcie swojej trasy koncertowej. Nad gwiazdą zawisła nawet groźba zakończenia kariery. Okazuje się bowiem, że doprowadziła swój kręgosłup do ruiny!

Sama Dorota przyznaje, że stan jej zdrowia jest bardzo poważny. - Nie będzie dobrze, choroba jest i nie zniknie, ale robię wszystko, aby ona nie szła po prostu w złym kierunku - mówi. - Tak to już jest, że ludzie jak ciężko chorują - ja też jestem ciężko chora, kilka razy w roku przybita do łóżka oglądam tylko i wyłącznie sufit - w związku z tym potrójnie zdaję sobie sprawę z tego cierpienia, które towarzyszy człowiekowi, no to jak tylko staję na nogi, to robię wszystko, aby tego cierpienia było jak najmniej.

Jednak uparcie twierdzi, że z wysokich obcasów nie zrezygnuje. Co takiego mają w sobie szpilki, że gwiazda jest gotowa poświęcić dla nich zdrowie i karierę? Może tylko zawrotna wysokość pozwala Dodzie ukryć jakiś wstydliwy mankament urody?

mh

Życie na gorąco, nr 25/2010

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje