Przejdź na stronę główną Interia.pl

Kłopotliwa kara

300 tysięcy złotych - tyle kosztować mogą stację kontrowersyjne rozmowy.

Prowadząca jeden z najpopularniejszych telewizyjnych talk-show, Ewa Drzyzga (43), ma nie lada problemy. Jej program, "Rozmowy w toku", został ukarany przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji. Stacja TVN ma zapłacić 300 tysięcy złotych kary.

Reklama

"Prezentowane w audycji relacje młodych kobiet o prowadzonym przez nie życiu seksualnym stanowiły obraz współżycia seksualnego sprzeczny z moralnością i dobrem społecznym"- poinformowała KRRiT w komunikacie. Zdaniem rady złamano przepisy ustawy o telewizji w zakresie ochrony małoletnich.

Do telewizji i do KRRiT wpłynęła masa skarg

Chodzi o jeden z październikowych odcinków, w których tematem rozmów Drzyzgi był przypadkowy seks, który młode (niektóre wręcz dopiero co skończyły 18 lat) kobiety uprawiają z wieloma mężczyznami. Odcinek nosił tytuł "Najlepsza na świecie jest miłość w klozecie".

- Program wywołał wielkie oburzenie. Z tego, co wiem wpłynęły setki, jeśli nie tysiące skarg, nie tylko do Rady, ale też samej stacji - mówi jeden z producentów telewizyjnych. - Największym problemem jest to, że program nadany został o 15:55 i był oznaczony jako dostępny dla 12-latków - dodaje. Jan Dworak, przewodniczący KRRiT, dodawał, że "występowały osoby, które miały egoistyczny, płytki stosunek do życia".

To nie pierwszy raz, kiedy Drzyzga naraziła stację TVN na karę. KRRiT miała już obiekcje do jej rozmów z pedofilami w 2008 roku, a rok później pod lupę emisję "Rozmów w toku" o kobietach po aborcji wzięła Rada Etyki Mediów. Stacja oczywiście zapowiada, że i tym razem odwoła się od decyzji do sądu.

Te rozmowy to również lekcja dla niej samej

Dziennikarka nie chce komentować decyzji KRRiT. Od ponad 10 lat prowadzi "Rozmowy w toku". Znana jest z tego, że jak mało kto, potrafi słuchać swoich rozmówców. - Ewa w ciągu sekundy potrafi wywołać u ludzi skrajne emocje, samemu zachować kamienny spokój, ale w duchu przeżywa każdą ludzką historię - mówi współpracowniczka dziennikarki.

Porusza różne tematy. Niejednokrotnie kontrowersyjne, ale zdaniem Drzyzgi ważne dla ludzi, bo jak twierdzi jej współpracowniczka, Ewa ma misję - chce ukazywać prawdziwą Polskę. Poznając tysiące historii "Rozmów w toku" sama wiele się nauczyła. Wszak jest jedną z Polek, żona i matką.

We wrześniu jej rodzinę czeka spory przełom, starszy syn dziennikarki 6-letni Staś pójdzie do szkoły. Jak każda mama, która wypuszcza swoją pociechę spod skrzydeł zapewne drży o swoje dziecko, bo wychowanie dzieci w obecnych czasach nie jest proste. Jej własny program, również ten o życiu seksualnym młodych dziewczynach pokazuje to jak na dłoni.

- Z takich programów rodzice dowiadują się, jaki jest świat, w którym żyją teraz dzieci i nastolatki. To wzmaga czujność rodzicielską, chroni przed popełnianiem błędów - broni Drzyzgi koleżanka.

RB

Życie na gorąco 14/2011

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje