Przejdź na stronę główną Interia.pl

Kiedy mąż jej posłucha?

Wiele przeszkód pokonali, żeby być razem. W końcu się udało. I nigdy, odkąd są parą, nie było między nimi większych nieporozumień. Ale czy taki stan da się utrzymać jeszcze długo?

Jak się dowiadujemy, już od jakiegoś czasu między Nataszą Urbańską (37) a jej mężem Januszem Józefowiczem (55) dochodzi do pewnych kontrowersji. Dlaczego?

Reklama

- Natasza bardzo chciałaby mieć drugie dziecko. Kalinka ma dziś już 6 lat. Artystka uważa, że to odpowiedni moment, żeby postarać się o rodzeństwo dla niej. Janusz nie patrzy jednak na ten pomysł zbyt chętnym okiem. Mówi, że ma zbyt dużo na głowie - zdradza Rewii jeden z pracowników Teatru Buffo, którego gwiazdą jest Natasza Urbańska, a Janusz Józefowicz dyrektorem.  I to bardzo zapracowanym, jak się okazuje.

- Janusz przychodzi do Buffo pierwszy, a po całym dniu pracy wychodzi ostatni. I wciąż ma mnóstwo nowych projektów. Niedawno przystosował słynny już musical "Polita" do warunków scenicznych w Buffo. Wcześniej spektakl ten był wystawiany na Torwarze. Natomiast na początku przyszłego roku jedzie z "Politą" do Niemiec. Haruje więc dzień i noc. Nie dziwię się, że nie ma głowy do tego, żeby myśleć o kolejnym dziecku - dodaje nasz informator.

Brak entuzjazmu pana Janusza dla pomysłu powiększania rodziny można też wytłumaczyć jego ojcowskim spełnieniem. Reżyser, prócz córki Kalinki, ma przecież dwójkę dorosłych dzieci ze swojego pierwszego małżeństwa: córkę Kamilę, która ma dziś 31 lat i 21-letniego syna Kubę.

Temat nie jest nowy. O tym, że pani Natasza marzy o drugim dziecku, mówi się już od jakiegoś czasu. Mijają kolejne lata, i nic w tej sprawie się nie wydarzyło. A, jak się dowiadujemy, artystka podobno wcale nie zrezygnowała ze swojego pragnienia. Co więcej, w miarę upływu czasu jest ono coraz większe.

Gdy przed laty przyjmował do pracy w teatrze 16-letnią Nataszę, był statecznym mężem i ojcem. I nie zamierzał wywracać swojego życia do góry nogami. Pani Natasza zaś z początku traktowała srogiego pana dyrektora jak swojego mistrza i nauczyciela. I podkochiwała się w nim platoniczną miłością podlotka.

- On mi przez wiele lat nie odwzajemniał uczucia - przyznała potem w jednym z wywiadów. Przełomem okazała się matura Nataszy Urbańskiej. Wtedy przyszły mąż zadzwonił do jej rodziców, by spytać, jak jej poszło. Za troską poszło prawdziwe uczucie.

- Bolesławie, Zofio, kocham państwa córkę, zrobię dla niej wszystko, by była szczęśliwa - zapowiedział pewnego dnia rodzicom pani Nataszy Janusz Józefowicz, obiecując jednocześnie, że się rozwiedzie. I słowa dotrzymał.

W 2008 roku artyści pobrali się. Wkrótce na świat przyszła ich córeczka, Kalinka. Oboje do dziś pamiętają te cudowne, pełne wzruszeń chwile, kiedy pojawiła się na świecie.

Teraz przydałoby się, żeby Janusz Józefowicz przypomniał sobie o danej przed laty obietnicy. Skoro chce, żeby jego żona była szczęśliwa.

43/2014 Rewia


Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje