Przejdź na stronę główną Interia.pl

Jej życie po wielkim skandalu

Na festiwal filmowy do Gdyni przyjechała z podniesionym czołem.

Podczas pobytu w Gdyni Grażyna Szapołowska (58) starała się jak najmniej czasu spędzać w hotelowym pokoju. Wieczorem, uśmiechnięta, idąc za rękę z partnerem Erykiem Stępniewskim (60) po nadmorskim bulwarze, czuła, że jest szczęśliwa i nie boi się przyszłości. Tego stanu ducha nie zmienił nawet fakt, że na festiwalu filmowym spotkała kilka nieżyczliwych sobie osób. Takich, które nie znając tła jej sporu z dyrektorem Teatru Narodowego Janem Englertem, publicznie ją napiętnowały.

Stał za nią murem w tym sporze

Reklama

Ta historia - nazwana nawet trochę na wyrost największym skandalem w historii polskiego teatru - uświadomiła jej, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. A osobą, która stała murem za Grażyną w ciągu tych kilku trudnych tygodni był Eryk Stępniewski.

To on wyraził gotowość pokrycia strat, jakie miał ponieść Teatr Narodowy z powodu udziału aktorki w programie "Bitwa na głosy". To on wspierał ją i pocieszał, kiedy dyrektor Jan Englert wręczał jej wypowiedzenie i, wbrew wcześniejszej umowie, komentował w mediach tę sprawę.

Nie chodziło o pieniądze: honorarium z "Bitwy na głosy" aktorka, zgodnie z wcześniejszą obietnicą, przekazała na cele charytatywne (trafiły m.in. do Hospicjum Dobrego Samarytanina i Fundacji Braci Golec).

To nowy etap w relacjach Grażyny Szapołowskiej i Eryka Stępniewskiego. Ich drogi schodziły się i rozchodziły. Wielokrotnie. Każdy ich pobyt w Trójmieście ma w sobie coś z podróży sentymentalnej: wiele lat temu zobaczyła go przy kawiarnianym stoliku, w Sopocie, gdzie siedział z Pawłem Delągiem. Nawet nie wiedział, że jest bardzo znaną aktorką - po wielu latach spędzonych we Francji dopiero zaczynał poznawać polski show-biznes. Podeszła, została przedstawiona. Zapytała: - Czy te piękne oczy muszą być takie smutne? I, jak się okazało, to był początek ich miłości.

Przeprowadziła się do jego obszernego domu pod Warszawą i zmieniła mu życie. Biznesmen i antykwariusz Eryk Stępniewski kochał konie, kobiety i wolność, a ona domagała się wyłączności. Wszak to o niej Agnieszka Osiecka napisała kiedyś, że jest "najbardziej kobiecą kobietą w Polsce". Musiał zmienić swoje zasady, ale ona też się zmieniła. Powiedziała kiedyś, że nigdy nie daje mężczyźnie drugiej szansy. Jemu dała niejedną.

Cieszą się sobą i swoim związkiem

Walczyła o tę miłość i bardzo cierpiała, kiedy wydawało się, że partner wraca do dawnego trybu życia. Zapytana wówczas o marzenie odparła, że jest nim mężczyzna na wyłączność. Pragnęła, żeby wrócił. I tak się stało.

Znów przyjechali razem nad morze. Na festiwal, ale on był tu tylko pretekstem. Starsi, bardziej dojrzali, "po przejściach", ale nadal spacerujący trzymając się za rękę, niespiesznie sącząc wino w nadmorskich knajpkach. Cieszą się sobą i swoim związkiem. I choć nad Grażyną Szapołowską przetoczyła się medialna burza, ona nie sprawia wrażenia osoby, która czuje się przegrana.

Także w jej publicznych wypowiedziach słychać inny ton. Już nie chwali się drogimi prezentami, jakie dostała od Eryka, ale wspomina, jak strasznym ciosem była dla niego śmierć matki i że bardzo jej pomaga, kiedy jej mama choruje. Bo przecież właśnie na tym polega bliskość.

Grażynie Szapołowskiej jest czego zazdrościć. Mając 58 lat wygląda świetnie, a jej partner mówi o niej: - Jestem jej mężem, bratem, ojcem, kochankiem. Która z pań w głębi serca nie chciałaby usłyszeć takich słów od swojego partnera?

HK

Życie na gorąco 24/2011

Dowiedz się więcej na temat: Grażyna Szapołowska | Jan Englert | skandal | Eryk Stępniewski

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje