Reklama

Reklama

Heroiczna Angie

To była zdecydowanie najodważniejsza rola w jej życiu – tak media podsumowują decyzję Angeliny Jolie o zabiegu profilaktycznego usunięcia obu piersi.

Wtórują im lekarze i specjaliści, którzy w medialnym rozgłosie widzą szansę na zwiększenie świadomości kobiet z zakresu profilaktyki raka. I słusznie, bo jak wynika ze statystyk zachorowań na nowotwór piersi w Polsce, nawet 100 tysięcy kobiet znajduje się w kręgu zwiększonego ryzyka.  

Reklama

Publikacja oświadczenia Jolie w magazynie The New York Times to sytuacja bezprecedensowa. Była to prawdopodobnie najpilniej strzeżona tajemnica w świecie show biznesu. Zaskoczenie potęguje fakt, że Jolie praktycznie przez 3 miesiące od pierwszego zabiegu (2 lutego 2013) była nad wyraz aktywna.

Pod koniec marca aktywnie uczestniczyła w podróży brytyjskiego ministra spraw zagranicznych William'a Hague w podróży do Rwandy i Demokratycznej Republiki Konga - zaledwie 6 tygodni po głównym zabiegu mastektomii.

Na trzy tygodnie przed ostatnią operacją - 4 kwietnia 2013 roku - gwiazda pojawiła się również na Światowym Kongresie Kobiet w Nowym Jorku. 11 kwietnia 2013 roku (16 dni przed ostatnią operacją rekonstrukcji piersi) w Londynie na szczycie G8, przekonywała o konieczności wsparcia kobiet dotkniętych przemocą seksualną.

Jolie nie chciała czekać - postanowiła działać. Jak podkreśla, na jej decyzję wpływ miała śmierć jej 56-letniej matki. W osobistym liście "Mój medyczny wybór" tłumaczy, że decyzję podjęła z myślą o swojej rodzinie. Zabieg mastektomii obniżył ryzyko zachorowania na nowotwór piersi z 87 do 5 proc. Onkolodzy są jednogłośni - wybór Jolie był słuszny, jednak istnieją także inne, mniej inwazyjne i radykalne sposoby profilaktyki raka, np. terapia hormonalna lub regularne badania.

Aktorka podkreśla, że w procesie trzymiesięcznego zabiegu i rekonwalescencji wspierał ją bezustannie partner - Brad Pitt.

- Każdy, kto ma żonę lub dziewczynę, która musi przez to przejść, powinien wiedzieć, że jest bardzo ważną częścią tej zmiany (...). Przez cały czas był przy mnie, wiedzieliśmy, że robimy coś ważnego dla naszej rodziny i że to nas zbliży. I tak się stało - opowiada.

Dzień po publikacji New York Times'a Brad Pitt wydał specjalne oświadczenie, w którym podziwia heroiczną odwagę partnerki. Podziękował również całemu zespołowi medycznemu za opiekę w trakcie zabiegu mastektomii. - To jest szczęśliwy dzień dla naszej rodziny - dodaje.

Dyskusja rozgorzała również na forach internetowych. Gro internautów uważa, że decyzja Jolie to kolejna fanaberia celebrytki. Ale czy próbę ratowania własnego życia kosztem utraty kobiecego atutu można nazwać zachcianką? Obok głosów zbulwersowanych i zniesmaczonych internautów pojawiają się też słowa uznania wobec olbrzymiej odwagi oraz relacje zwykłych kobiet z walki z rakiem piersi. 

Angelina Jolie od kilku lat jest stawiana za wzór kobiety wrażliwej - altruistki wykorzystującej sławę, by nieść pomoc innym. Największą wartością dodaną całego "zamieszania" jest to, że z milionów kobiet, które poznają jej historię wyłoni się garstka, która w bardziej odpowiedzialny sposób spojrzy na swoje zdrowie. Bo z reguły najbardziej prozaiczne kroki mogą uratować nam życie.   

Czytaj więcej na stronach rmf24.pl




Dowiedz się więcej na temat: Angelina Jolie | nowotwór | rak piersi | mastektomia | szczyt | kongres | podróże

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje