Reklama

Reklama

Egzamin w nowej roli

Beata Kozidrak sprawdza się w roli babci.

Piosenkarka dobrze wie, co to znaczy być młodą żoną i mamą. Wie też, że nie ma to jak mieszkać u siebie i nie musieć dzielić kuchni z rodzicami czy teściami. Sama, kiedy wyszła za mąż, wiedziała, że nie może dopuścić do tego, aby mieszkać kątem u rodziców.

Reklama

- Nie ma znaczenia czy ciasne, ważne, aby było własne - mówiła. Nigdy też nie chciała wtrącać się w życie starszej córki, Katarzyny Pietras (30), która mieszka ze swoim ukochanym Kamilem i ich synkiem, 2-letnim Sebastianem w stolicy. - Beata zawsze delikatnie podchodziła do takich tematów.

Jeśli Kasia zapyta ją o zdanie bądź radę, służy jej pomocą, ale nigdy sama nie zajmuje stanowiska. Nie radzi i nie umoralnia. Zawsze zachowuje rodzaj zdrowego dystansu - mówi nam znajoma artystki.

Gwiazda, gdy tylko przyjeżdża do stolicy, zatrzymuje się w swoim mieszkaniu z pięknym widokiem na centrum miasta i dopiero wtedy dzwoni do córki i informuje ją o swoim przyjeździe. - Warszawa jest moim drugim domem - opowiada. I cieszy się, bo w stolicy czuje się bardzo dobrze. Uwielbia wieczorami siadać w wygodnym bujanym fotelu i patrzeć przez okno na oświetlone miasto...

Jednak gdy tylko córka do niej zadzwoni, z radością melduje się na posterunku. Zabiera wtedy wnuka do zoo, cyrku, kina lub wesołego miasteczka. Nigdy nie zostaje na noc, aby nie robić kłopotu. Po prostu dobrze wie, że młodzi ludzie chcą żyć swoim życiem.

PA

Dowiedz się więcej na temat: Beata Kozidrak | babcia

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje