Reklama

Reklama

Dzieci muszą mieć wzorzec

To od rodziców zależy, czy dzieciństwo jest czasem beztroski. Pan Piotr stara się, by jego dzieci tak je zapamiętały.

Długo zastanawiał się, co zrobić i właśnie decyzja została podjęta. Piotr Kraśko (41) wraz z żoną Karoliną Ferenstein doszli do wniosku, że ich dzieci jak najdłużej powinny cieszyć się beztroskim dzieciństwem. Dlatego też starszy syn Konstanty (5) nie pójdzie do szkoły od szóstego roku życia. Zdecydować musieli właśnie teraz, ponieważ szkoła, którą dla niego wybrali wymaga wcześniejszych zapisów.

Reklama

Na razie synowie, Konstanty i Aleksander (3), chodzą do przedszkola, ale tylko wtedy, gdy są z rodzicami w Warszawie. Stolicę odwiedzają często, bo tutaj pracuje ich tata. Przyjeżdżają z mamą, która załatwia swoje sprawy i znajduje chwilę na spotkania z przyjaciółkami. Oni ten czas spędzają w przedszkolu. - Lubią te spotkania z dziećmi i przedszkolne rytuały, ale nie chcą tam chodzić codziennie. Po kilku dniach pragną wracać do mu na Mazurach - opowiada nam bliska znajoma rodziny dziennikarza.

Pan Piotr chce, by dzieci jak najdłużej korzystały z tych wspaniałych sielskich warunków. Sam pamięta, że będąc w ich wieku chodził do pracy ze swoją mamą, dziennikarką Barbarą Pietkiewicz, która wychowywała go sama. Przyglądał się temu co robi, słuchał i bawił ścinkami taśm filmowych. - Nie było to gorsze, czy lepsze dzieciństwo, ale zupełnie inne. Moi synowie mają cudowny czas i nie chcę ich tego pozbawiać. Na Mazurach dziadkowie mają wspaniałą stadninę koni, zabierają ich na przejażdżki wozem po lesie, chodzą na spacery po pastwiskach, zaprzyjaźniają się ze zwierzętami. A w pobliżu jest dużo dzieciaków w ich wieku - opowiada pan Piotr.

Dzieci cały czas są na świeżym powietrzu i uczą się żyć blisko natury. Dziennikarz jest z tego zadowolony. Jest też dumny ze swoich chłopców, którzy odmienili jego życie. Był już spełniony zawodowo. Zrealizował większość swoich planów i uznał, że to najlepszy czas, by zostać ojcem. Stać się mężczyzną odpowiedzialnym nie tylko za siebie, ale też za rodzinę. 

Wie, że teraz chłopcy bardzo go potrzebują

Do tego czasu zawsze jechał tam, gdzie wojna, trzęsienie ziemi, tsunami czy inne tragedie. Kiedy chłopcy pojawili się na świecie, zrezygnował z tego. - Bycie reporterem przemieszczającym się z jednego miejsca w drugie to zadanie głównie dla singli. Wtedy nie robi ci kompletnie różnicy, jak długo gdzieś jesteś - opowiada dziennikarz. Zrezygnował z tego, bo wie, że chłopcy bardzo go potrzebują. Wie co to znaczy wychowywać się bez ojca. Sam tego doświadczył i nie chciał, aby Konstanty i Aleksander kiedykolwiek odczuli jego brak. Ponadto to on chce przygotować ich do życia. 

PK

Dowiedz się więcej na temat: Piotr Kraśko | rodzicielstwo | dzieci | wychowanie | krasko

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje