Reklama

Reklama

Czy jeszcze kiedyś dla nas zatańczy?

Nigdy nie bał się wyzwań. Przed nim kolejne: niemiecki "Taniec z gwiazdami". Czy Niemki pokochają go tak jak Polki?

Zawsze powtarzał, że najpiękniejsze chwile spędził w Polsce. I tylko tu widzi w jasnych barwach swoją taneczną przyszłość. Stefano Terrazzino (31) był tak pewny, że życie nad Wisłą jest jego przeznaczeniem, że postanowił nawet kupić mieszkanie w centrum Warszawy.

Reklama

Znajomi zwycięzcy "Tańca z gwiazdami" zdradzają, że z braku czasu ciągle przekłada on terminy prac wykończeniowych. I raczej nie ma szans, by wprowadził się do swego lokum przed wakacjami. A wkrótce tego czasu będzie miał jeszcze mniej.

W tanecznych kuluarach szepce się, że Stefano już pakuje walizki. Od marca wystąpi bowiem w niemieckiej edycji "Tańca z gwiazdami". - Wyjeżdża już w lutym. Zapewnia jednak, że wróci do nas i jesienią zatańczy w TVN-ie - zdradza jego kolega z parkietu.

Przesympatyczny Włoch chętnie wylicza korzyści płynące z mieszkania nad Wisłą: życie nabrało tempa, poznał fantastycznych ludzi, mógł spełnić marzenia. Odnalazł szczęście i pasję. I sercem stał się Polakiem. Fanki tancerza mogą więc liczyć, że gdziekolwiek rzuci go los, zawsze będzie do nas wracał. Jak do swej pierwszej, wielkiej i spełnionej miłości...

EK

Świat i Ludzie 6/2011

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje