Reklama

Reklama

Cicha rocznica

Zupełnie nie tak miało wyglądać pięćdziesięciolecie ich ślubu.

Czternastego maja 1962 roku w Atenach hiszpański książę Juan Carlos Alfonso Víctor María de Borbón y Borbón Dos Sicilias poślubił grecką księżniczkę Sophie Glücksburg, córkę króla Grecji, Pawła I Glücksburga.

Reklama

Dla męża księżna zmieniła wyznanie z prawosławia na katolicyzm. Tak się zaczyna historia małżeństwa hiszpańskiej pary królewskiej, króla Juana Carlosa (74) i królowej Sophie (73). Para właśnie obchodziła swoją złotą rocznicę ślubu. Chociaż były to uroczystości nad wyraz skromne, bo niestety wielu powodów do świętowania nie ma!

Szacunek topniejący z roku na rok

Przez lata Hiszpanie przyzwyczaili się o swoim królu mówić "Jego Przyjacielska Wysokość". Gazety opisując jego postać często też pisały "Sto dziewięćdziesiąt centymetrów wyjątkowego uroku, wesołości i spontaniczności". Wszystko to miało świadczyć o wyjątkowości króla Juana Carlosa, który przez lata swojego urzędowania na tronie, od listopada 1975 roku, dał się poznać jako człowieka, o wyjątkowej wrażliwości, ale też oddany syn Hiszpanii, który był jednym z konstruktorów przejścia Hiszpanii od czasów dyktatury generała Franco do demokracji.

W Hiszpanii pamięta się też, że to zdecydowana postawa króla w lutym 1981 roku sprawiła, że nie udał się wojskowy zamach stanu, a kraj uniknął krwawego losu i wytrwał na demokratycznej drodze ku wolności. Dzisiaj to już jednak tylko historia, bo hiszpańska monarchia przeżywa poważny kryzys i nie jest to tylko kryzys ekonomiczny, jaki ostatnio gnębi ten kraj.

Niestety, jedną z negatywnych postaci, która sprawiła, że notowania monarchii spadają jest... Juan Carlos! Jeszcze kilka lat temu monarchię popierało 66 proc. Hiszpanów. Dzisiaj jest to tylko 45 proc. i wyniki z każdym miesiącem się pogarszają. Skąd taki kryzys zaufania?

Malwersacje, polowanie, a to nie wszystko

Pierwszy cios padł ze strony zięcia króla, męża jego drugiej córki, księżniczki Cristiny (46). Książę Inaki Urdangarin (44) od listopada ubiegłego roku jest oskarżony o malwersacje finansowe i wykorzystywanie publicznych pieniędzy do prywatnych celów. To pierwszy przypadek w historii Hiszpanii, że członek rodziny królewskiej został oskarżony przez prokuratora i grozi mu kara więzienia. 

Na nic się zdało odsunięcie księcia od królewskiego życia oraz tłumaczenie, że tak naprawdę książę Urdangarin tylko wżenił się w rodzinę królewską. W końcu skandal jest skandalem. Niestety, jak w dobrym filmie sensacyjnym, po wybuchu sprawy księcia było już tylko gorzej.

W kraju, gdzie wszyscy oszczędzają, a bez pracy jest co czwarty obywatel, król zgodził się tylko na oszczędności dworskiego budżetu o... 2 procent! Co więcej, wkrótce po budżetowych cięciach król wybrał się na ekstrawagancką wyprawę do Afryki. Tu w Botswanie polował na słonie, za co zapłacił hiszpański podatnik!

Najgorsze jest jednak to, że pewnie by nikt o tym wydarzeniu nie wiedział, gdyby podczas wyprawy monarcha nie uległ wypadkowi i nie uszkodził biodra. Oczywiście rząd hiszpański od razu wysłał po króla samolot, a on sam na koszt podatnika spędził kilka tygodni w szpitalu.

Hiszpania nie kryła oburzenia, zwłaszcza że tuż przed wyprawą król zaapelował w wywiadzie telewizyjnym o zaciskanie pasa przez obywateli. Mówił też o zrozumieniu dla trudnej doli swoich poddanych.

Łasy na wdzięki pięknych kobiet

Kto myśli, że to koniec królewskich kłopotów, ten jest w błędzie. Na początku tego roku ukazała się książka dziennikarki Pilar Eyre, która opisała króla jako notorycznego podrywacza, który nigdy nie był wierny swojej żonie. Król już w latach 70. miał mieć romans z aktorką Sarą Montiel. Dwór w oficjalnym piśmie zaprzeczył całej sprawie i uznał książkę Eyre za dziennikarski wymysł, ale sprawy do sądu nie skierowano.

Minęło trochę czasu i hiszpańska prasa znów zawrzała. Oto ponoć od sześciu lat król ma romans z niemiecką księżniczką Coriną zu Sayn-Wittgenstein (47)! Na potwierdzenie tego faktu od razu pojawiło się wiele zadziwiająco czułych zdjęć ich obojga.

Nic więc dziwnego, że wielu komentatorów mówi dziś otwarcie, że najwyższy czas, żeby król abdykował na rzecz swojego jedynego syna księcia Felipe (44). Czy w takiej sytuacji można się dziwić, że jubileusz ślubu przeminął bez echa? W końcu malwersacje zięcia, do tego warto wspomnieć o rozwodzie najstarszej córki, księżniczki Eleny (48) w 2010 roku, i same zarzuty wobec króla.

Nic więc dziwnego, że król Juan Carlos zaszył się w swoim pałacu i... milczy! Na szczęście pozostał mu książę Felipe i jego żona księżna Letizia (39). To oni uratują wizerunek hiszpańskiego dworu?

MJ

Życie na gorąco 21/2012


Dowiedz się więcej na temat: juan carlos | Hiszpania | monarchia

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje