Przejdź na stronę główną Interia.pl

Wprowadź zen do swojego domu

Sprzątanie może być zen, bo dla wielu osób to czynność nie tylko konieczna, ale i uspokajająca. Do tego wprowadza w otoczeniu ład, dzięki któremu wszystko wydaje się prostsze, bardziej uporządkowane i łatwiejsze. Takie są efekty, a jak z samą czynnością? Głośny odkurzacz prędzej wywoła ból głowy, niż stan równowagi duchowej, nawet jeśli mieszkanie jest dopieszczone jak japoński ogród. Ale czy ciche odkurzanie jest w ogóle możliwe?

Głośny odkurzacz może drażnić każdego, ale w moim domu jest jeden mieszkaniec, u którego wywołuje prawdziwą panikę. To kot, który na sam widok tego urządzenia zaszywa się w najgłębszym kącie. I cierpi, bo nie ma takiego ukrycia, do którego ze sprzątaniem w końcu się nie dotrze. Dlatego kiedy usłyszałam, że Elektrolux Ultrasilencer  Zen to odkurzacz, który nie jest głośniejszy od spokojnej rozmowy (generuje hałas na poziomie 58 dB)  od razu pomyślałam, że pierwszy test będzie musiał przejść u mojego kota, najbardziej obiektywnego i nieprzekupnego recenzenta odkurzaczy.

Jest cisza, jest zen

Reklama

I ten test Ultrasilencer Zen zdał znakomicie. Jest rzeczywiście bardzo cichy. Kot nie tylko się go nie bał, ale nawet próbował polować na końcówki w trakcie odkurzania. Miłe zaskoczenie.

Oczywiście cieszę się, że kot się nie stresuje, ale posiadanie cichego odkurzacza niesie liczne zalety także dla właściciela oraz pozostałych domowników. Odkurzanie może być o wiele przyjemniejszą czynnością, jeśli możesz jednocześnie słuchać relaksującej muzyki, audiobooka lub oglądać film. O taki program kulturalny trudno w towarzystwie innych, głośnych modeli, które burczą i zagłuszają wszystkie inne dźwięki, a przy odkurzaczu  UltraSilencer -  bez problemu można łączyć przyjemne z pożytecznym.

Cichy odkurzacz ma jeszcze jeden plus. W sekrecie zdradzę wam, że nie jestem zwolenniczką sprzątania po nocach, o świcie, albo w niedzielę, ale w dzisiejszym zabieganym świecie zdarzają się sytuacje, kiedy trzeba odkurzyć o nietypowej porze, nie dając się jednocześnie we znaki sąsiadom. I tu Ultrasilencer okazuje się naprawdę dyskretny.

Jest moc!

Przyznam się do czegoś jeszcze. Rzadko kiedy czytam instrukcję obsługi. A w przypadku nowego odkurzacza? Po prostu podłączam do prądu i jazda! Z  Electroluxem postąpiłam podobnie. I... trochę się zdziwiłam, kiedy niemal nie mogłam oderwać ssawki od parkietu. Mój stary odkurzacz ledwo wciągał pył. Trzeba było się przyłożyć, aby uzyskać efekty.

Mimo wszystko zajrzałam do instrukcji. Okazało się, że ten odkurzacz ma biegi. Niepotrzebnie włączyłam na 5, doskonale daje sobie radę na 3.  UltraSilencer Zen ma nie tylko moc w walce z kurzem, ale i pomoże w obniżeniu rachunków za prąd - należy do energetycznej klasy A

Dywany, dywany...

Dom alergika, w którym mieszka również kot, jest nieustannym polem walki, a odkurzacz to oręże najbardziej podstawowe. Walka z kocim włosiem (psim zapewne też) jest nierówna i nie kończy się nigdy. Mocny odkurzacz pozwala zaoszczędzić mnóstwo siły i czasu, a odkurzacz, który radzi sobie z usuwaniem sierści z dywanów jest bezcenny i wcale nie trafia się często. Z tego względu mój jedyny dywan już dawno wylądował na strychu, czekając na lepsze czasy. Te właśnie nadeszły - wraz z Electrolux UltraSilencer Zen  Dywan powrócił na salony, a przed  odkurzaczem pojawił się kolejny test.

Postanowiłam wypróbować normalną końcówkę do dywanów i mini turboszczotkę Aero Pro, wyposażoną w wirującą szczoteczkę, wyciągającą zanieczyszczenia z włosia dywanu. Przy mini turbo szum nieznacznie się nasila, a ssawka ma małą powierzchnię. Rozwiązanie być może potrzebne przy wyjątkowo mocnych zabrudzeniach - używając zwykłej końcówki, uzyskałam tak dobre efekty, że nie widzę sensu zmieniać jej na Turbo. Za to moim ulubieńcem jest ssawka "3 w jednym". Mini turboszczotka jest za to idealna do dokładnego odkurzania małych powierzchni. Dzięki niej udało mi się pozbyć sierści wbitej w fotele i kanapę. Jest też świetna także do zbierania drobnego kurzu z trudno dostępnych miejsc.

Wygodne sprzątanie

Odkurzacz jest lekki, ma poręczny uchwyt, długi sznur, dzięki czemu nie trzeba biegać po domu i przełączać wtyczki z gniazdka do gniazdka, z funkcją automatycznego zwijania i wyraźny błękitny wyświetlacz, z którego dowiemy się, na którym jest biegu i czy trzeba wymienić worek lub filtr.

Jego wielką zaletą jest lekka rura teleskopowa z bardzo wygodnym uchwytem, który znacznie poprawia komfort pracy. Długość rury łatwo się reguluje, ale zmiana ssawek nie jest błyskawiczna, ponieważ wszystkie większe są zakładane na przycisk blokujący (klik), co gwarantuje trwałe osadzenie, ale nieco utrudnia częste wymienianie ssawek.

Podczas odkurzania bardzo często sięgam po małe końcówki do zakamarków i małe szczotki do usuwania kurzu z mebli. W tym odkurzaczu są one zespolone w ssawkę "3 w jednym" - z jednej strony szczoteczka z drugiej końcówka do zakamarków, którą - uwaga - można jednym ruchem ręki rozłożyć i uzyskać małą szczotkę do odkurzania np. foteli. "3 w jednym" nakłada się bez przycisku blokującego, co ułatwia pracę.

Wymiana worka jest bardzo łatwa. I tutaj również warto zwrócić uwagę na bardzo wartościowe udogodnienia. Worki, jakie dostajemy w zestawie są antyalergiczne i wyposażone w zamknięcie: po otwarciu klapy odkurzacza a przed wyjęciem worka, po prostu przesuwamy tekturowe zamknięcie i z worka nie uniesie się nawet jeden pyłek (a jednak warto czytać instrukcje). O konieczności wymiany worka, podobnie jak o tym, że nadchodzi czas czyszczenia filtrów poinformują nas kontrolki na wyświetlaczu.  Producent ma w swojej ofercie także specjalne worki dedykowane posiadaczom zwierząt, "zwykłe" worki oraz te o przedłużonej żywotności.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje