Przejdź na stronę główną Interia.pl

Wolność na talerzu

Przywiązujemy coraz większą wagę do tego, co jemy. Z jednej strony to dobrze. Ale z drugiej, sprawa nie wygląda wesoło: jedzenie rzadziej staje się przyjemnością, a znacznie częściej stresującym zadaniem do wykonania. Jak przestać nadmiernie kontrolować dietę?

Gdy zapraszacie znajomych na kolację, koniecznie zapytajcie, czego nie jedzą. Może się okazać, że aby dogodzić wszystkim, będziecie musieli skomponować menu bez mięsa, glutenu, laktozy, glukozy, fruktozy, tłuszczu... Karkołomne i stresujące zadanie.

Reklama

Jednak jeśli nie zadacie tego trudnego pytania, ryzykujecie, że któryś z gości spędzi wieczór nad pustym talerzem. Jeszcze 10 lat temu nikt nie przejmował się tak bardzo jedzeniem. Jako gospodarze szykowaliśmy na kolację swoje popisowe dania. Co najwyżej jarosze grzebali w talerzach w poszukiwaniu bezmięsnych kęsków i wszyscy byli zadowoleni.

Teraz prawie każdy jest na jakiejś diecie. A to się odchudza, a to odkwasza, oczyszcza, zbija cukier lub cholesterol albo przygotowuje do maratonu. Halo! Czy my aby nie przesadzamy? Badania potwierdzają, że odpowiednio komponując menu, możemy uniknąć chorób cywilizacyjnych, takich jak otyłość i wynikająca z niej cukrzyca typu 2 oraz nadciśnienie. Nikogo nie dziwi, że ktoś, kto właśnie przeszedł zawał serca, staje się wrogiem tłustych mięs, podrobów i tortów, bo zawarty w nich cholesterol doprowadził do takiej sytuacji. Ale przecież większość z nas nie ma na koncie takich doświadczeń.

Fakt, że nagle zaczynamy przywiązywać większą wagę do tego, co kładziemy na talerzu, wynika z mody na zdrowy styl życia. Wpisują się w niego trend na aktywność fizyczną (wypada biegać, ćwiczyć w klubie fitness lub przynajmniej chodzić na jogę) oraz dieta. Trudno doszukiwać się w tym czegoś złego, prawda? A jednak...

Czy my nie mamy fioła?

 Przed kilkoma dniami w dobrej restauracji obserwowałam taką scenkę: on i ona, oboje około trzydziestki, dobrze ubrani, przyszli na kolację. On już wybrał danie, ona długo studiowała kartę. Kelnera, który uprzejmie zaoferował pomoc, postawiła w krzyżowym ogniu pytań: łosoś dziki czy hodowlany, z jakich wód pochodzi, czy ma certyfikat? A sałata: ekologiczna czy z giełdy? Czy na pewno nie była wcześniej myta i trzymana w plastikowej torebce, bo jeśli tak, to jest pełna fosforanów, więc dziękuję.

Kelner dwa razy znikał za kuchennymi drzwiami, by dopytać szefa kuchni o szczegóły. Wymagająca klientka kręciła głową i w końcu zamówiła wodę mineralną (w szklanej butelce) z plasterkiem wyparzonej (sic!) cytryny.

Czy to normalne, że z dobrej restauracji wychodzimy z pustym brzuchem? Przestrzeganie zasad zdrowego odżywiania to korzystny trend, pod warunkiem że nie urasta to do rozmiarów obsesji. Gdy na co dzień dbamy o właściwy dobór produktów, to raz na jakiś czas możemy bez przeszkód zjeść nawet tłustego hamburgera ze smażoną cebulą i frytkami.

Naprawdę nie dojdzie do katastrofy. Jeżeli notorycznie zdarza ci się pomijać posiłki, bo "jak masz zjeść byle co, to wolisz nie jeść nic", zastanów się, czy nie balansujesz na cienkiej granicy pomiędzy zdrowym odżywianiem a ortoreksją.

- Jeszcze kilka lat temu ortoreksję znałam wyłącznie z literatury - mówi dietetyk Hanna Stolińska-Fiedorowicz. - Teraz spotykam się z nią na co dzień. Ortorektyków, czyli ludzi nadmiernie skoncentrowanych na swojej diecie, przybywa, bo fioł na punkcie jedzenia długo nie wydaje się groźny. Cóż złego w czytaniu fachowych pism i wertowaniu internetu w poszukiwaniu informacji o produktach eko? W upodobaniu do kaszy jaglanej i warzyw z ogródka?

Problem w tej żelaznej konsekwencji, obsesyjnej kontroli zawartości talerza prowadzącej do zawężenia menu: tylko zupa na bazie kapusty, tylko sałata dębowa eko, żadnych odstępstw.

- Pacjentki z tym problemem robią wszystko na 120 procent. Skrupulatnie prowadzą dzienniczek, w którym zapisują każdą rzecz, którą zjadły. Mają milion pytań: jakiej grubości powinna być kromka razowego chleba, czy dwa pomidory w ciągu dnia to nie za dużo potasu - opowiada dietetyczka.

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje