Reklama

Reklama

Katarzyna Bosacka: Magiczne superfoods? Sprawdzam!

- Często zachłystujemy się czymś, co jest z daleka, w myśl powiedzenia, że trawa u sąsiada jest bardziej zielona - mówi Katarzyna Bosacka w wywiadzie dla Styl.pl. Tymczasem to niedoceniony w naszym kraju owoc był sprowadzany z Polski do Japonii, by leczyć skutki skażenia po katastrofie w Fukushimie. Autorka książki "Cuda w kuchni" doradza, jak wybrać naprawdę zdrowe produkty, nie dać się nabrać na sztuczki marketingowe i uniknąć koronawirusa.

  Izabela Grelowska, Styl.pl: Opisuje pani przygotowania do zakupów, które przypominają niemal wyprawę na wojnę. Czy to nie przesada?

Reklama

Katarzyna Bosacka: - Książka zaczęła powstawać podczas pierwszego lockdownu, kiedy nie wiedzieliśmy zupełnie z czym mamy do czynienia. Pamiętam moje pierwsze wywiady z epidemiologami. Oni sami niewiele wiedzieli i uczyli się o wirusie dosłownie w biegu. Pojawiało się mnóstwo publikacji i statystyk. Podejście na przykład do maseczek dynamicznie się zmieniało. Wtedy rzeczywiście wyjście na zakupy przypominało wyjście na wojnę. Dookoła sklepów walały się maseczki i rękawiczki. Wszyscy byli przerażeni. To się zmieniło. Wirus okazał się groźny, ale przez ten rok nauczyliśmy z nim żyć. Jednak nadal nie powinniśmy spędzać w sklepie połowy dnia. Na zakupy trzeba iść z listą i to bardzo konkretną. Apeluję też, żeby w sklepie nie skupiać się na czytaniu etykiet...

Nie czytamy etykiet? Takiego apelu nikt się po pani nie spodziewał!

- To są względy bezpieczeństwa. Jeśli spędzamy dużo czasu w zatłoczonym sklepie, to zwiększamy ryzyko zarażenia. Nie oznacza to, że mamy kupować produkty w ciemno. Wszystkie składy produktów możemy sprawdzić i porównać w internecie. Są strony, które w tym pomagają. Można zainstalować naprawdę dobre aplikacje zakupowe na telefonie. Starajmy się też kupować jak najwięcej produktów świeżych, nieprzetworzonych: warzyw, owoców, surowego mięsa. To chroni nas od kupowania dużej ilości żywności mocno naszpikowanej "chemią".

Ma pani bardzo krytyczny stosunek do modnej żywności typu superfood, czyli różnych egzotycznych jagód lub olejów, które nagle stają się bardzo popularne i mają być remedium na wszelkie dolegliwości. Dlaczego?

-  Jest to związane z zasadą, którą moi rodzice wpoili mi w dzieciństwie, że najpyszniejsze i najbogatsze w składniki odżywcze produkty to nie te, które jadą do nas z drugiego końca świata przez wiele miesięcy, ale te produkowane lokalnie i zbierane sezonowo. Zresztą powtarzają to również ekolodzy.

- Wychowałam się w gotującym domu. Moi rodzice uprawiali warzywa i owoce na działce pracowniczej. Tata był naszym domowym masarzem. W mieszkaniu w bloku z wielkiej płyty na 15. piętrze robił kiełbasy, kaszanki, salcesony. Mama piekła pasztety. U nas zawsze było bardzo dobre jedzenie, nawet w czasach najciemniejszego PRL-u. Pomidor zerwany z krzaczka w sezonie zawsze będzie smakował inaczej niż pomidor kupiony w sklepie w styczniu, który przyjechał do nas z Meksyku czy Maroka, był konserwowany by przetrwał tę podróż i w dodatku zostawił po sobie ślad węglowy. Zawsze staram się gotować z tego, co jest tu i teraz. Kiedy jest sezon na szparagi, jemy je tygodniami na różne sposoby, bo za miesiąc ich już nie będzie.

Jednak nie wszystko da się wyhodować lokalnie...

- Oczywiście nie jesteśmy w stanie uprawiać w Polsce cytrusów czy awokado, które jest bardzo zdrowe. To świetnie, że sezon na cytrusy w Europie wypada właśnie w zimie, kiedy potrzebujemy sporo witaminy C. Jednak kiedy słyszę o różnych nadzwyczajnych produktach, to zawsze mówię: "Sprawdzam". Tak było w przypadku oleju kokosowego. Zadzwoniłam do kilku profesorów, między innymi prof. Krzysztofa Krygiera z SGGW, który się zajmuje tłuszczami. Stwierdził on, że olej kokosowy zawiera głównie nasycone kwasy tłuszczowe, czyli takie, które znajdziemy w produktach odzwierzęcych. Po co zatem kupować olej kokosowy, bogaty w nasycone kwasy tłuszczowe zatykające nam tętnice, który jest w dodatku drogi i sprowadzany z daleka? Przecież obok mamy olej rzepakowy, który jest tani, uprawiany w Polsce i ma tylko 7 proc. nasyconych kwasów tłuszczowych. Lekarze straszą nas masłem i smalcem, które mogą podwyższać poziom złego cholesterolu. Masło zawiera 60 proc. nasyconych kwasów tłuszczowych, a smalec 40 proc. Olej kokosowy może mieć ich nawet 96 proc.! Oczywiście jeśli ktoś jest weganinem czy wegetarianinem, nie je mięsa i tłustego nabiału, to ten olej mu nie zaszkodzi, ale typowy Polak nadal je ponad 70 kg mięsa rocznie, do tego kocha produkty mleczne. Jeśli do tego dołożymy jeszcze olej kokosowy, to naprawdę będzie źle. 

- Jeszcze dwa - trzy lata temu była taka moda na bezglutenowość, że nawet strzyżenie u fryzjera i meble były reklamowane jako bezglutenowe. To szaleństwo na szczęście ma się ku końcowi. Ludzie wracają do tego, że chleb daje poczucie bezpieczeństwa. Że gluten jest naturalnym spulchniaczem i nośnikiem smaku. Odkrywają, że jednak te wszystkie bezglutenowe rzeczy, na które skazani są ludzie chorzy na celiaklię, nie smakują najlepiej, a są drogie i często dodatkowo napchane sztucznymi polepszaczami. Powinniśmy krytycznie podchodzić do mód żywieniowych i kierować się przede wszystkim ewidencją naukową.

Czyli nie ma co liczyć na cud-produkty, które nas odchudzą i uzdrowią?

- Gdyby takie owoce, warzywa, wodorosty czy inne jagódki istniały, to wszyscy bylibyśmy szczupli, zdrowi, mieli mocne serca i nie umierali przed 150. rokiem życia. Taka magia nie istnieje. 

Urzeka nas egzotyka nowych superfoods?

- Często zachłystujemy się czymś, co jest z daleka, w myśl powiedzenia, że trawa u sąsiada jest bardziej zielona. Wydaje się nam, że te wszystkie zdrowe rzeczy rosną w odległych rejonach świata. Tymczasem w kraju mamy kilka przykładów, które są fenomenami na skalę światową. Pani prof. Iwona Wawer poświęciła obszerną publikację na temat aronii, która jest jednym z najzdrowszych, jeśli nie najzdrowszym owocem na świecie. Ma w sobie taką zawartość przeciwutleniaczy, że działa prawie jak lek. Pani profesor przeprowadzała na Uniwersytecie Medycznym w Warszawie  badania, w ramach których przez sześć tygodni podawano grupie ochotników z nadciśnieniem świeży niepasteryzowany sok z aronii w niewielkiej ilości - po 50 ml dziennie. W ciągu sześciu tygodni obniżyło się u nich z ciśnienie w stopniu, jaki zazwyczaj osiąga się lekami, statynami. To działanie zostało udowodnione naukowo. Podobnie jak to, że aronia wzmacniania cały układ krwionośny, obniża poziom złego cholesterolu, powoduje, że blaszki miażdżycowe trochę się cofają. 

- Oczywiście aronia też nie jest magicznym owocem, działa tylko w pewnym stopniu. Jednak kiedy na skutek tsunami została zniszczona elektrownia Fukushima i doszło do skażenia, to Japończycy natychmiast zgłosili się do Polaków (jesteśmy największym producentem aronii na świecie - 9 na 10 owoców pochodzi z Polski) po koncentraty aroniowe po to, aby odtruwać ludzi tam na miejscu. O tym się w Polsce nie mówi, bo celebrytki żywieniowe zachwalają nam jagody goji. Te jagody można kupić za 160 zł za kg, a polska aronia kosztuje 70 groszy za kilogram w skupie. Śledzę takie rzeczy bardzo uważnie i bardzo intensywnie zastanawiam się, jak mam karmić moją rodzinę. Zbieram potężną dawkę wiedzy, zanim puszczę cokolwiek w eter. Opieram się na opiniach naukowców i wynikach badań.

Proponuje pani w swojej książce dużo przepisów, które wykorzystują resztki. To, co zostało z poprzedniego dnia. Brzmi oszczędnie, ale założę się że wiele osób będzie się zastanawiać czy to może być naprawdę smaczne.

- Ta książka to historyczny zapis autentycznej sytuacji, w jakiej znaleźliśmy się po zamknięciu. Wszystkie dania, które są w niej zawarte, zostały wymyślone, ugotowane i opisane przeze mnie. Przed zjedzeniem, na naszych własnych talerzach, fotografowałam je telefonem. Właśnie tak odżywialiśmy się w pandemii. Wykorzystując to, co było pod ręką np. czarny bez, który kwitł przed domem, ale też to, co zostało z obiadu. To nie są jakieś wydumane przepisy. Gotowałam tak, aby dania smakowały mojej rodzinie.

Dlaczego warto jeść rosół? Jakie są największe błędy żywieniowe Polaków? Czytaj na następnej stronie>>>>

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje