Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Jedzenie bez obsesji

Kiedyś jedliśmy po to, by przeżyć. dziś żywność stała się przyjemnością, nagrodą, rozrywką, ale też karą i wyrzutem sumienia. Skutki? Coraz częstsza otyłość, zaburzenia odżywiania. Żeby odzyskać równowagę, musimy nauczyć się oddzielać jedzenie od emocji, mówi Mariusz Jaworski, doktor nauk o zdrowiu.

Twój STYL: Dlaczego w święta tak bardzo skupiamy się na jedzeniu?

Reklama

Mariusz Jaworski: - To po części kwestia tradycji. Dawniej blisko połowę roku stanowiły dni postne. Podczas świąt można było najeść się do syta. Dziś mało kto przestrzega postów, nie ma też problemu z dostępem do żywności, jednak zastawiony stół nadal daje nam poczucie bezpieczeństwa. Jest też wyrazem miłości do bliskich. Kojarzymy jedzenie z uczuciami. Gdy byliśmy mali, dorośli podczas karmienia namawiali nas: łyżeczka za mamusię, tatusia, siostrę, brata, babcię, dziadka itd. To był podświadomy komunikat: jeśli nas kochasz, musisz zjeść. W dorosłym życiu powielamy ten schemat.
 Dziś tak skupiamy się na kulinarnym aspekcie świąt, że często zapominamy o ich głównym znaczeniu. Przecież uczucia można okazywać bliskim na wiele sposobów, nie tylko przez jedzenie, a przede wszystkim spędzając wspólnie czas.

Coraz mniej osób pości, za to wiele ciągle jest na diecie, na ogół ze słabym skutkiem. Dlaczego odchudzanie często kończy się niepowodzeniem?

- Większości z nas dieta kojarzy się z określonym czasem stosowania. A sens ma tylko trwała zmiana sposobu odżywiania się i wprowadzenie zdrowego stylu życia na stałe. Jeśli dietę traktujemy jako coś chwilowego, efekty będą krótkotrwałe. Często można usłyszeć: jeszcze tylko dwa tygodnie, a potem będę mogła normalnie jeść. To błędne myślenie, które zawsze prowadzi do efektu jo-jo.

Ważne też, by znaleźć prawdziwą motywację do zmiany stylu życia. Przede wszystkim musimy robić to dla samych siebie, a nie dla innych. Miałem kiedyś pacjentkę, której udało się dużo schudnąć. Namówiła ją do tego rodzina. Jednak kobieta stwierdziła, że nie stała się szczęśliwsza. Przeciwnie, lepiej czuła się, będąc otyła. W takich przypadkach staram się przekonywać pacjentów, że warto schudnąć ze względu na zdrowie, kondycję. Otyłość to nie tylko nadmierna waga, ale przede wszystkim zwiększone ryzyko wielu chorób, zwłaszcza układu krążenia, cukrzycy, nowotworów. Przede wszystkim trzeba chcieć schudnąć dla siebie, a nie dla innych.

Skoro tak wiele diet się nie udaje, jaka jest pana recepta na sukces?

- Odradzam stosowanie modnych diet na własną rękę. Zawsze należy odchudzać się pod opieką specjalisty, który doradzi również, jak się zdrowo odżywiać, gdy już uda nam się schudnąć. Ważne, by nowy styl życia nie wiązał się ze zbyt wieloma zakazami i nakazami, bo to powoduje psychiczne przeciążenie. Powstaje efekt zakazanego owocu: gdy nie możemy pozwolić sobie na kawałek tortu czekoladowego,
 to właśnie wtedy mamy na niego największą ochotę. Dziś dietetycy coraz częściej zalecają, by ograniczać pewne produkty spożywcze, a nie całkowicie z nich rezygnować.

Dieta może wywołać obsesję na punkcie jedzenia?

- Gdy ktoś się odchudza, siłą rzeczy musi dużo myśleć o jedzeniu: co może zjeść, ile kalorii, o której godzinie. A im więcej myśli o jedzeniu, tym bardziej się na nie nakręca. Tak to działa. Po naszej rozmowie pewnie też będzie pani głodna. Dlatego im mniej ograniczeń w postaci liczby kalorii czy listy dozwolonych produktów, tym większa szansa na powodzenie.

W Polsce jest coraz więcej otyłych osób nie tylko wśród dorosłych, ale też dzieci i młodzieży. Dlaczego tak się dzieje? 

- Odpowiedź jest prosta. Po pierwsze, niezdrowo się odżywiamy. Jemy za dużo, zbyt tłusto i słodko. Po drugie, ćwiczymy mało lub wcale. Nie chodzi o regularne treningi w siłowni. Wystarczyłby dłuższy spacer każdego dnia. Większość Polaków nie robi nawet tego.
 Po trzecie, za mało śpimy. Badania naukowe wskazują, że niedobór snu może odgrywać dużą rolę w rozwoju otyłości. Gdy śpimy mniej niż sześć godzin na dobę, organizm zwiększa produkcję greliny, hormonu głodu. Następnego dnia mamy silniejszy apetyt, zwłaszcza na wysokokaloryczne jedzenie. W efekcie spożywamy średnio o 30-40 proc. kalorii więcej!

Często jest też tak, że śpimy wystarczająco długo, ale płytko, przez co  organizm się nie regeneruje. Tak dzieje się wtedy, gdy do późna spędzamy czas przed telewizorem, komputerem, ze smartfonem w ręce. Albo zamiast się relaksować, rozmyślamy o problemach, obowiązkach. To negatywnie wpływa na mózg, który wydziela hormony stresu zakłócające głęboki sen. Wniosek: żeby uniknąć otyłości, musimy nie tylko zdrowo jeść i być aktywni fizycznie, ale też zadbać o dobrą  jakość snu.

Dlaczego osoby z nadwagą mają większy apetyt? Czy to przez rozciągnięty żołądek?

- Nie, to efekt tzw. leptynooporności. Zazwyczaj kiedy żołądek jest pełen, organizm dostaje informację, że trzeba zakończyć produkcję greliny, a zacząć wydzielać leptynę, czyli hormon sytości, który hamuje uczucie głodu. Występuje on w tkance tłuszczowej, ale choć  u otyłych osób jest go dużo, nie działa, więc nie spełnia swojej funkcji.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje