Reklama

Reklama

Mołdawia: kraj gościnnością i winem płynący

Kto by się spodziewał, że to liczące niecałe 4 miliony ludności państwo, stanie się jednym z największych ośrodków kulturowych wina na świecie? Nie Francja, nie Włochy i nie Hiszpania, ale Mołdawia przyciąga dziś coraz większe rzesze turystów, spragnionych nie tylko orzeźwiającego napoju, ale również urokliwych pejzaży i gościnności mieszkańców. Wyruszmy szlakiem mołdawskiej kultury, poznając kraj, w którego krwi płynie miłość do wina.

Dlaczego warto odwiedzić Mołdawię?

Za czasów carskich nazwana: "Ogrodem Rosji". W Związku Radzieckim określana: "Spichlerzem ZSRR". Dziś Mołdawia zajmuje 13 miejsce wśród światowych ekspertów wina, posiada dwie największe piwnice winiarskie na świecie (Milesi Mici i Cricova), a także jest jednym z dziesięciu najciekawszych miejsc w Europie, które trzeba odwiedzić według National Geographic.

Reklama

Nie bez powodu to właśnie Mołdawia w 2018 roku została gospodarzem Międzynarodowej Konferencji na temat turystyki winnej i jako jedyny kraj na świecie posiada dzień w całości poświęcony winu! Narodowy Dzień Wina w Mołdawii odbywa się każdego roku w pierwszy weekend października.

Turystów zachęca naturalność kraju, widoczna zwłaszcza na prowincji,  bogata kultura, sięgająca starożytności oraz otwartość mieszkańców na gości. Także z Polski. Wystarczy dwie godziny lotu samolotem z Warszawy, aby znaleźć się w stolicy: Kiszyniowie i spędzić w nim (bez obaw o wizę) aż 90 dni!

Czy to wystarczająco, aby poznać mołdawską kulturę i enoturystykę?

Naród błogosławiony winoroślą

Najstarsi Mołdawianie twierdzą, że to Bóg wyznaczył ich do uprawy winorośli. Kiedy Stwórca dzielił świat pośród narodów, Mołdawianie zjawili się zbyt późno, zajęci ciężką pracą. Poprosili więc o zaledwie kawałek przestrzeni, a w nagrodę otrzymali ziemię i...

Kiść winogron.

Inna legenda głosi, że winogrona uratowały Mołdawian broniących zamku w Sorokach podczas najazdu Imperium Osmańskiego. Gdy obrońcy tracili nadzieję, umierając z głodu, na niebie pojawiły się bociany, trzymając w dziobach winogrona, które ocaliły walczących i podniosły ich na duchu. W rezultacie obrońcy odparli atak, a z bohaterskich ptaków uczynili symbol wina.

Nie mógł mu się oprzeć sam Jurij Gagarin, który - jak podają miejscowe legendy - zagubił się w piwnicach winnicy Cricova i odnalazł się dopiero w następnym dniu. Do dziś nie ustalono, czy to efekt owocnej degustacji, czy może korytarzy o długości 120 kilometrów?

Początki kultury wina w Mołdawii

W Mołdawii wszyscy doskonale wiedzą, skąd pochodzi ich skarb narodowy. Wystarczy zapukać do dowolnego domostwa, aby zauważyć, że każdy gospodarz nie tylko wino zna, ale i umie je produkować.

Historia upraw winorośli w Mołdawii sięga blisko 3000 lat wstecz i wiąże się z przybyciem Greków na dzisiejsze terytorium kraju. Obszar ten dość szybko stał się jednym z największych ośrodków produkcji wina na świecie, w czym niewątpliwie pomógł łagodny i umiarkowany klimat oraz doskonałe czarnoziemy z życiodajną próchnicą, sięgającą nawet do 1,5 metra w głąb ziemi.

Udział w rozpowszechnianiu wina miał największy średniowieczny władca kraju: Stefan Wielki, który uwielbiał smakować lokalne wyroby także przed bitwami. Z kolei w okresach względnego pokoju, z lubością sprowadzał mistrzów, rozsławiających wino na całą Europę. Po jego śmierci Mołdawia wpadła w ręce Imperium Osmańskiego, a potem Rosji.

Nie przeszkodziło to jednak mołdawskiego winu zawitać już w XVIII i XIX wieku na carskie salony i królewskie dwory. Ich sława rozniosła się po Europie, gdzie zdobywały liczne nagrody. W 1878 roku podczas prestiżowego konkursu w Paryżu wino z Mołdawii było tak rewelacyjne, że zostało pomylone przez Francuzów z ich rodzimym Bordeaux...

Pod wpływem Radzieckim mołdawskie wino przeszło długą drogę, aby móc dziś raczyć gości swym bukietem smaków. Prohibicja alkoholowa Michaiła Gorbaczowa i ogromny popyt Rosjan na średniej jakości trunki, zabijające prawdziwą jakość, zostały skutecznie zwalczone niestrudzoną pracą mołdawskich winnic.

Kultura wina w Mołdawii przetrwała i ma się lepiej niż kiedykolwiek wcześniej.

Dziś butelkę dobrego wina można kupić już od 20 złotych. Wyższa jakość rzadko przekracza kwotę 60 złotych. Fenomenem jest natomiast decyzja władz, dzięki której wino w Mołdawii do 15% zawartości alkoholu jest uznawane, jako produkt spożywczy, a nie alkohol.

Kraj winem płynący

Spostrzegawczy dojrzą w kształcie granic Mołdawii kiść winogron. Jednak nie trzeba przyglądać się mapie, ani nawet znać legend, aby zrozumieć, że ten niewielki kraj, stawiający coraz bardziej na ekoturystykę, uczynił z wina dziedzictwo narodowe i główne źródło dochodu. Aż 25% mieszkańców uczestniczy w produkcji wina (ponad milion hektolitrów rocznie), które stanowi 30% eksportu kraju, a same uprawy zajmują aż około 5% powierzchni państwa. Owocuje to 140 winnicami, z których wiele jest znanych na całym świecie. Są nimi m.in.:

·         Chateau Purcari  - najstarsza winnica w Mołdawii (jej początki datuje się na 1827 rok) z najdłuższymi korytarzami podziemnymi na świecie.

·         Cricova - goszcząca najważniejsze głowy Państw i gromadząca Narodową Kolekcję Wina.

·         Milestii Mici - z blisko 200 kilometrami piwnic, w których gromadzi się niemal 2 000 000 butelek (największy zbiór świata według Księgi Rekordów Guinessa).

·         Brăneşti - z niepowtarzalnym klimatem piwnic, w których kręcono sceny do filmu o Drakuli.

·         Et Cetera - jedna z mniejszych, ale bardziej urokliwych i lokalnych winnic w kraju.

·         Atu - pierwsza miejska winiarnia, będąca symbolem zachodzących zmian.

Wina z Mołdawii zdobywają ponad 800 międzynarodowych nagród rocznie, a tutejsza kultura winobrania nie ma sobie równych. O jej autentyczności świadczą lokalne gatunki winogron, które stanowią aż 10% rodzimych upraw. Każdy region kraju specjalizuje się w produkcji innej winorośli: północ słynie z win słodkich, centrum z bogactwa winogron białych i lekkiego wina, natomiast południe jest określane "Perłą Mołdawskiego Winiarstwa".

Dla przyjezdnych przeznaczono aż 8 dedykowanych szlaków winnych, które rokrocznie przemierza ponad 100 000 turystów. Na gości czekają nie tylko rewelacyjne wina i malownicze pejzaże nizinnego kraju, ale również lokalne atrakcje.

Enoturystyka po Mołdawsku. Co spotkasz na prowincji?

Mawia się, że Mołdawianin bez wina to żaden Mołdawianin, a orzeźwiające trunki pija się przy każdej okazji. Najlepiej do dna, aby nie urazić gospodarza. Kultura wina w Mołdawii jest wszechobecna. Stanowi filozofię życia, którą praktykuje każdy: bez względu na status społeczny. Chodzi wyłącznie o wspólne cieszenie się chwilą. Właśnie dlatego Mołdawia to kraj przyjazny dla przyjezdnych.

Zwłaszcza na prowincji.

Każda winnica oferuje miejsca noclegowe. Reguła jest prosta: im mniejsza winnica, tym bardziej dominuje "lokalna" atmosfera i "swojski" klimat. Domki, mieszkania, kwatery czy pokoje charakteryzują się regionalną architekturą: często sprzed kilkudziesięciu lat. Obok tradycji stoi nowoczesność, co przekłada się na m.in.: korty tenisowe i baseny w większych winnicach. Te mniejsze natomiast oferują wędkowanie, pływanie łódką po spokojnych jeziorach i spacery magicznymi ścieżkami mołdawskich prowincji.

Amatorom winobrania polecamy pobyt w Mołdawii we wrześniu, kiedy odbywa się proces powstawania wina. Chętni mogą wziąć nawet czynny udział w zrywaniu winorośli. Z kolei miłośnicy orkiestry symfonicznej powinni odwiedzić urzekającą wieś Butuceni, gdzie pod gołym niebem odbywa się festiwal muzyczny DescOpera.

Na przyjezdnych czeka również: monastyr z XIX wieku w Curchi, słynna twierdza w Sorokach (już bez bohaterskich bocianów), wykuty w skale monastyr Pestere w Orheiul Vehci i gościnne domostwa z naturalnym oraz ekologicznym jedzeniem. Mięso tylko z własnej hodowli, owoce z samodzielnie posadzonego sadu, a ryby osobiście złowione ze stawu... Koniecznie trzeba spróbować tradycyjnej mołdawskiej potrawy: plăcintă, czyli przepysznych placków wypełnionych farszem (np. ziemniakami i kapustą).

Enoturystyka w Mołdawii rozkwita dzięki winu, malowniczym terenom i gościnności lokalnych mieszkańców. Polscy turyści dzielą się na blogach i forach historiami, w których to byli zapraszani do mołdawskich domów, gdzie przy stołach otrzymywali honorowe miejsca, poznawali rodzinę gospodarzy, a nawet...

Uczestniczyli w mołdawskich ślubach.

Noroc! Znaczy: na zdrowie!

Gościnność Mołdawian sięga starożytności.

Przez obecne mołdawskie ziemie przebiegały ważne szlaki handlowe, łączące Europę z Azją. Lokalna społeczność - na znak wsparcia i gościnności - budowała przy głównych traktach studnie, które służyły podróżującym za miejsce odpoczynku, ukojenia pragnienia oraz ochłodzenia.

W mołdawskich domach - zwłaszcza na prowincji - do dziś znajduje się charakterystyczny duży pokój, nazywany "Casa Mare". Zasiadają w nim goście zaproszeni do wspólnego stołu, zastawionego naturalnym jedzeniem i ekologicznym, domowym winem, którego picie - według tradycji - może się odbywać tylko podczas wznoszenia toastów.

Domowe wino na prowincji smakuje równie wybornie, co to degustowane w najlepszych winnicach. To skarbnica aromatów i obfitość smaku, oferująca niezwykłą różnorodność odmian winorośli, które pełnię smaku osiągają wyłącznie w otoczeniu mołdawskiej tradycji i kultury.

Mołdawia okiem turysty: wczoraj i dziś Mołdawia wciąż pozostawia wiele przestrzeni do odkrywania: nie tylko na prowincji, ale również w miastach. Turyści, którzy skosztują już smaku nizinno-pagórkowatych krajobrazów i bezkresnej ciszy, mogą wrócić do stolicy: Kiszyniowa, w którym zachodzi fascynująca synteza przeszłych wpływów Sowieckich i niosącego się z zachodu podmuchu zmian...

Ekscytującym obrazem jest architektura miasta, która w ubiegłym wieku stała się upustem dla wyobraźni i kreatywności sowieckich wirtuozów budownictwa.  Kiszyniów łączy w sobie zmysł socrealizmu z modernizmem. Widać to zwłaszcza w charakterystycznej zabudowie, do której należy m.in.: "Brama Kiszyniowa", czyli dwa 24-piętrowe bloki, leżące po dwóch stronach oraz wieżowiec zwany "Kukurydzą" ze względu na swoją oryginalną architekturę. Będąc w mieście, warto również odwiedzić bulwar Stefana Wielkiego, przy którym znajduje się, chociażby okazały parlament oraz siedziba prezydenta.

Mołdawia to synonim politycznych i kulturowych przemian oraz walki o wolność. Pomimo utraty niepodległości w przeszłości i wewnętrznych konfliktów, to państwo o silnym poczuciu narodowości i przywiązania do swojej ojczyzny.

Strefa wolna od tłoku

Zainteresowanie Mołdawią wzrasta. W ciągu roku odwiedzi ją blisko 500 000 turystów, a to dopiero początek. Kraj słynący z głębokiej kultury wina staje się coraz częstszym wyborem nie tylko przez polskich, ale również europejskich turystów. Na przybyszów czekają tysiące kilometrów nieodkrytych terenów, ogromna życzliwość mieszkańców i niezapomniany smak wina, wypijanego w ciszy mołdawskiej scenerii. Mołdawia to kraj niedrogi, otwarty, przyjazny i przede wszystkim wolny od tłoku. Z Mołdawią posmakujesz wolności i uciekniesz od zgiełku popularnych kurortów.

Tutaj poczujesz się jak w domu.

materiały promocyjne

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje