Czas na seks
I spełnię trzy życzenia...
Tym, którzy chcieliby jednak porzucić mit seksu spontanicznego, Andrzej Gryżewski doradza ćwiczenie. Proponuje je parom w trakcie terapii. Chodzi w nim przede wszystkim o podreperowanie życia seksualnego, ale także partnerstwa między kobietą i mężczyzną, które gubi się gdzieś w ferworze codziennych obowiązków. - Proszę, by i on, i ona sporządzili listę trzech fajnych rzeczy, które mogliby zrobić razem. Każdewykonuje ten spis osobno. Może się w nim znaleźć wszystko, byleby tylko była to propozycja dla dwojga i coś, co obojgu sprawi przyjemność. A potem umawiamy się, że w pierwszym tygodniu para realizuje pierwszą propozycję z jej listy, w drugim - z jego, w trzecim - z jej, w czwartym - z jego...
- Z doświadczenia wiem, że seks często zajmuje wysoką pozycję zarówno na listach mężczyzn, jak i kobiet - zapewnia Andrzej Gryżewski. Tyle tylko że nie jest to zwykły, codzienny seks o 23.35, po cichu (bo dzieci) i po ciemku (bo szybciej). Często w tych propozycjach zawarte są też wskazówki: odwieźmy dzieci do dziadków, bądźmy trochę sami dla siebie, zróbmy coś innego, ekscytującego, bawmy się tak, jak wiele lat temu. I wszystko to jest do zrobienia. Bo przyjmując taktykę trzech życzeń (czy tylko jednego, o charakterze erotycznym, w wybrany dzień tygodnia), wchodzicie w konwencję pisania scenariusza zbliżenia. Taka partnerska gra.
W trakcie normalnych, codziennych rozmów trudno jest powiedzieć: "Chcę tego i tego", "Mam taką fantazję...". Tu sytuacja jest inna: robiąc listy fajnych rzeczy do zrobienia we dwoje, bierzecie w nawias swoje marzenia, pragnienia. Łatwiej jest pomyśleć: "Mam zadanie do wykonania, muszę wpaść na jakiś ekscytujący pomysł na seks", niż powiedzieć: "Bo wiesz, ja to bym chciała, żebyś ty...".
A co, jeśli nawet po tym wzięciu w nawias i przyjęciu konwencji pisania scenariusza upojnej nocy, nadal masz kłopot, jak mu o tym powiedzieć. Jak zaproponować: we wtorek po południu podrzucamy dzieci do mamy, a potem, o 21.30 to... - Łatwiej jest mówić nie o sobie, ale wychodząc od książki, artykułu, filmu. Z moimi pacjentami często oglądamy wybrane sceny z serialu "Gotowe na wszystko" - tam jest bardzo dużo wątków erotycznych, świetnie zresztą pokazanych. Można zobaczyć wspólnie taki film, powiedzieć: "O, ja bym tak chciała, w ten wtorek, co to wiesz...".
Można zostawić na nocnym stoliku otwartą na jakiejś stronie książkę z karteczką: "A we wtorek może byśmy tak...", albo położyć ten numer "Twojego STYLU". Gwarantuję, że każdy mężczyzna z chęcią przeczyta taką podpowiedź, gdy tylko zorientuje się, o jaką tematykę chodzi - twierdzi Andrzej Gryżewski.
Niezłym, choć trochę czasochłonnym pomysłem jest założenie sobie i partnerowi nowych adresów pocztowych, przeznaczonych tylko i wyłącznie na maile erotyczne (i umawianie się na seks). Jeśli kobieta czy mężczyzna krępują się powiedzieć wprost o swoich oczekiwaniach ("we wtorek zróbmy to i to"), być może łatwiej będzie im o tym napisać. Słowo pisane ma tę właściwość, że można wielokrotnie je poprawiać, przerabiać (wklejać, przeklejać i wycinać, korzystając z dobrodziejstw edytorów tekstów), zastanawiać się, czytać kolejny raz, by się upewnić, że to jest dokładnie to, co chcemy drugiej osobie powiedzieć.
No i w końcu dodatkowy bonus: możliwość zajrzenia sobie do takiej "erotycznej skrzynki" np. w biurze, podczas wyjątkowo nudnego zebrania, i odkrycia, że masz nową, gorącą wiadomość od swojego mężczyzny - jest to bezcenne.
Zbliżenie jak uczta
Lista życzeń i umawianie się na zbliżenie na konkretny dzień tygodnia to jedna rzecz, którą warto zrobić, by wpuścić seks z powrotem do waszego związku. Druga to planowanie, przygotowywanie i celebrowanie.
Esther Perel radzi: "Organizuj seks tak, jak organizujesz wyrafinowaną kolację tylko we dwoje w rocznicę waszego poznania". Zabawne, że w tym przypadku cały ten aspekt rozpisywania działań punkt po punkcie, biegania po całym mieście w poszukiwaniu jego ukochanych oliwek kalamata (on w tym czasie biega za prosecco dla ciebie) jakoś nam nie przeszkadza.
Lubimy we dwoje spontanicznie kupić kebab albo chińszczyznę na wynos i w domu popić piwem z puszki, ale lubimy także pieczołowicie przygotowane carpaccio z łososia i figi w sosie z białej czekolady, popijane drogim szampanem.
Fakt, że od czasu do czasu jednak seks "robi się sam"(i jeszcze doskonale smakuje - jak ten kebab i piwo), nie wyklucza, by raz na tydzień czy raz na dwa tygodnie celebrować seks jak coś wyjątkowego, wyczekiwanego, przemyślanego (jak uroczysta proszona kolacja). Dobrze jest wcześniej taki wieczór (lub dzień, bo partnerzy, którzy różnią się biorytmami, raz mogą umawiać się na wieczór, raz na poranek) dokładnie sobie przemyśleć. Co? Jak? Gdzie? Przemyśleć i... przygotować się.
Jeśli wiesz, że wieczorem czeka cię upojny seks, możesz wcześniej "zastanowić się" nad bielizną, kupić nawet coś nowego, zrobić makijaż, fryzurę. Czyli - znowu uwodzić partnera swoim wyglądem. Zdaniem Esther Perel właśnie ten aspekt, ponownego uwodzenia partnera jest tym, co być może najbardziej odstręcza nas w seksie planowanym, czego najbardziej się boimy.
"Wszyscy nosimy tę dziecięcą cechę w sobie: nie chcę! Czemu muszę to robić? Masz mnie kochać niezależnie od wszystkiego!". Jak zauważa sama autorka "Inteligencji erotycznej" nieco dalej, choć partnerzy z pewnością kochają siebie nawzajem niezależnie od wszystkiego, trudno raczej oczekiwać, że ona poczuje dreszcz podniecenia na jego widok w kapciach i spranym T-shircie. Takiego go ma na co dzień, kocha go, przyzwyczaiła się.
Jeśli jednak oboje chcą powrotu erotycznej fascynacji, w ten jeden, umówiony "dzień na seks" czy choćby "godzinę na seks" powinni zagrać kogoś innego, stać się trochę kimś innym - on znowu tym szarmanckim dżentelmenem, jakiego ona pamięta z początków ich znajomości, a ona - uwodzicielskim zjawiskiem, które kiedyś skradło jego serce.
Podobnie, jak w przypadku "trzech życzeń", tak i tutaj - oprócz szansy na naprawdę udany seks - są inne, dodatkowe korzyści. Po pierwsze, przygotowując się do planowanego seksu, robicie coś razem, w tajemnicy przed całym światem. Macie swój mały, niegrzeczny sekret - a to bardzo scala związek, podobnie jak np. stworzenie własnego języka erotycznego stosowanego w sypialni czy własnego systemu gestów, min, którymi na migi porozumiewacie się w towarzystwie. To sprawia, że jesteście wy, we dwoje, kontra reszta świata. Czyli tak, jak od czasu do czasu przynajmniej powinno być w dobrym związku.
No i druga korzyść - znowu po wielu latach masz okazję... czekać na seks i tęsknić. "Sądzę, że tęsknota, oczekiwanie i wzdychanie do kogoś to fundamenty pożądania, które można wytwarzać celowo nawet w długotrwałych związkach", przekonuje Esther Perel.
Tym razem jednak jesteś na wygranej pozycji: o ile bowiem wiele lat temu tęskniłaś, wzdychałaś i czekałaś bez żadnej gwarancji powodzenia, o tyle teraz wiesz na pewno, że wszystkie twoje wysiłki zostaną nagrodzone przynajmniej w ten jeden, umówiony dzień tygodnia. To co? Wiesz już, co robisz we wtorek o 21.30?
Jagna Kaczanowska
Twój STYL 6/2011
Artykuł pochodzi z kategorii: Seks
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
-
"Mrs Dallett, dzisiaj pracuje dla pani ostatni... więcej














Wasze komentarze (48)