Przejdź na stronę główną Interia.pl

Dziecko? Może później

Dziś za sprawą medycyny estetycznej i chirurgii plastycznej 50-letnia kobieta może wyglądać nawet o kilkanaście lat młodziej. Czy tak samo skutecznie da się przedłużyć jej płodność?

Przychodząca na świat dziewczynka ma w jajnikach około miliona niedojrzałych komórek jajowych. To tylko pozornie ogromna liczba. Pomiędzy 15. a 45. rokiem jej życia dojrzeje i osiągnie gotowość do zapłodnienia zaledwie około 400 z nich. Reszcie uniemożliwi to menopauza. Biolodzy, genetycy, embriolodzy od wielu lat poszukują sposobów na przedłużenie płodności.

Reklama

- W ciągu ostatnich dziesięcioleci średnia długość życia znacząco wzrosła, a przy tym drastycznie obniżyła się płodność - zauważa prof. Neri Laufer z Hadassah Medical School w Jerozolimie, ekspert i pionier w dziedzinie technik wspomagania rozrodu. Do niedawna położnicy zalecali kobietom urodzenie wszystkich dzieci przed 25. rokiem życia. Dziś to tylko teoria...

Kobiety coraz śmielej odkładają realizację macierzyńskich planów. Rywalizują z mężczyznami o strategiczne stanowiska i tytuły naukowe. To oczywiste, że z dzieckiem na ręku mają w tym wyścigu mniejsze szanse. Wiele kobiet planuje potomstwo dopiero wtedy, kiedy będą miały własne mieszkanie i stabilną pozycję zawodową. - Badania pokazują, że aż 42 proc. 40-latek pracujących w amerykańskich korporacjach nie ma dzieci - mówi prof. Laufer. - Im wyższa pozycja zawodowa, tym trudniej zdecydować się na macierzyństwo. W grupie zarabiających co najmniej 100 tys. dol. rocznie bezdzietnych jest 49 proc. kobiet - dodaje prof. Laufer. 

Wiele z nich myśli, że na decyzję o ciąży mają jeszcze dużo czasu. Tymczasem biologiczny zegar tyka, a wraz z nim prawdopodobieństwo zajścia w ciążę się obniża. Młode dziewczyny rzadko biorą pod uwagę to, że w ich życiu może wydarzyć się coś, co zniweczy macierzyńskie plany. Tych czynników jest wiele: zaburzenia hormonalne utrudniające zajście w ciążę lub jej donoszenie, choroby nowotworowe ograniczające płodność czy przedwczesna menopauza. Wiele kobiet daje się zaskoczyć losowi i przeżywa rozczarowanie. Nawet jeśli są okazami zdrowia, nie ma gwarancji, że szybko zajdą w ciążę.

Problem może tkwić w złej jakości nasienia partnera. Takim parom doradza się zabiegi mikromanipulacji (czyli wstrzyknięcia in vitro plemnika do komórki jajowej), ale bywa, że leczenie trwa bardzo długo. Wydaje się, że mamy mnóstwo czasu na macierzyństwo, a okazuje się, że może już być na nie za późno.

Delikatny materiał



W przypadku plemników i zarodków można oszukać czas, zamrażając je w oparach ciekłego azotu. Tej samej sztuczki próbowano z komórkami jajowymi. Niestety ze słabym skutkiem. - Jajeczko jest największą komórką w organizmie i ma w sobie sporo wody. W czasie zamrażania w temperaturze ciekłego azotu (minus 196 st. C) powstają w niej kryształy, które uszkadzają jej delikatne struktury. Nawet jeśli przetrwa mrożenie i rozmrażanie, to, że da się ją zapłodnić i wyhodować zdrowy zarodek, jest niepewne - tłumaczy dr Anat Safran, embriolog w Centrum In Vitro Fertilization Asuta Rishon w Izraelu.



Naukowcy na świecie latami głowili się, jak pokonać tę przeszkodę. Myśleli i wymyślili. Wykorzystali zjawisko przejścia cieczy w ciało stałe dzięki zwiększeniu jej lepkości i obniżeniu temperatury. W ten sposób powstała metoda witryfikacji, czyli zeszklenia, polegająca na błyskawicznym schłodzeniu do bardzo niskiej temperatury. W takich warunkach wszystkie molekuły komórki zostają jakby zatopione w szkle. Procesy zachodzące w komórce, także te niekorzystne związane z niską temperaturą, zostają zatrzymane. Jednak schłodzenie musi nastąpić szybko, tak by w cieczy nie zdążyły wytrącić się kryształy lodu.

Witryfikację w porównaniu z mrożeniem przeżywa znacznie większy odsetek jajeczek. Nawet trzy czwarte z nich daje się zapłodnić. Jednak żeby poddać witryfikacji komórki jajowe, najpierw trzeba je pozyskać. Zdrową kobietę można poddać tzw. stymulacji hormonalnej, czyli spowodować, by pod wpływem podanych z zewnątrz hormonów w jej jajnikach dojrzała nie jedna (jak co miesiąc) komórka jajowa, ale nawet kilkanaście. To dobre wyjście dla kobiet, które chcą zabezpieczyć swoje jajeczka na wypadek, gdyby dopadła je wczesna menopauza czy choroba upośledzająca płodność.

Przechytrzyć chorobę

Oncofertility to nowa gałąź medycyny zajmująca się ochroną płodności u chorych na raka. Wiadomo, że chemio- i radioterapia, które są podstawą leczenia nowotworów, uszkadzają płodność. Szacuje się, że u kobiet w wieku rozrodczym leczenie onkologiczne z zastosowaniem chemio- i radioterapii nawet w 90 proc. przypadków prowadzi do utraty płodności. Agresywna terapia uszkadza komórki jajowe, także te niedojrzałe, może prowadzić do zaburzeń hormonalnych uniemożliwiających zajście w ciążę. Prawdopodobieństwo uszkodzenia gonad (gruczołów płciowych) zależy od typu nowotworu, rodzaju terapii, dawki i długości leczenia.

Najbardziej toksyczne dla komórek jajowych są megadawki chemioterapii stosowane u chorych z nowotworami krwi tuż przed przeszczepem szpiku. W przypadku raka piersi leczenie jest mniej obciążające, jednak nie gwarantuje bezpieczeństwa komórkom jajowym. Niestety w Polsce większość lekarzy w ogóle nie rozmawia o tym z chorymi. Dlaczego? - Onkolodzy są nastawieni na ratowanie życia, a przerażone diagnozą kobiety ich o to nie pytają - tłumaczy ginekolog onkolog, prof. dr hab. Włodzimierz Baranowski, kierownik Kliniki Ginekologii i Ginekologii Onkologicznej w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie.

- Dla większości onkologów jakość życia pacjenta po chorobie jest kwestią drugorzędną. Może takie podejście było uzasadnione kilkanaście lat temu, gdy wyniki leczenia nowotworów były złe. Dziś w wielu typach raka prawdopodobieństwo wyleczenia jest duże, dlatego lekarze powinni rozmawiać z pacjentami o możliwościach ochrony płodności. Tym bardziej że na nowotwory chorują coraz częściej ludzie młodzi. W wypadku mężczyzn wystarczy zdeponować nasienie w kriobanku. Procedur przygotowania i mrożenia nasienia nie refunduje NFZ. Zajmują się tym prywatne kliniki leczenia niepłodności. Roczny koszt przechowywania nasienia w kriobanku to kilkaset złotych. Wielu młodych mężczyzn z pewnością zdecydowałoby się wyłożyć taką sumę, gdyby ktoś uświadomił im, że powinni. 

Dowiedz się więcej na temat: ciąża | płodność | bezpłodność

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama