Przejdź na stronę główną Interia.pl

Czekoladka z niespodzianką

Dajemy się uwodzić ich kształtom, nie sprawdzając, co mają w środku. Lista składników potrzebnych do wyprodukowania czekoladek jest zwykle znacznie dłuższa niż w przypadku tabliczki czekolady. Do płynnego nadzienia trzeba dosypać więcej chemii - konserwantów, sztucznych aromatów, substancji żelujących. Jak więc nie nadziać się na czekoladki nadziewane?

Ostatnia kontrola wyrobów czekoladowych, którą przeprowadziła Inspekcja Handlowa, dała gorzki wynik. Co siódma słodycz była nadziana zbyt małą ilością orzechów i zbyt dużą tłuszczów roślinnych, zamiast truskawek były buraki, sok jabłkowy udawał poziomki, a czekoladki z kawą i whisky nie zawierały ani kropli jednego czy drugiego. Aby odróżnić dobre czekoladki od tanich wyrobów czekoladopodobnych, trzeba czytać skład.

Reklama

W czekoladzie najdroższy, ale i najbardziej wartościowy jest proszek kakaowy - źródło magnezu, wapnia, potasu, fosforu i cynku. Wpływa na samopoczucie i koncentrację, redukuje stres. Znajdujące się w nim przeciwutleniacze chronią przed wirusami, chorobami skóry i zapewniają dłuższą młodość. Naukowcy z Holandii wykazali, że osoby pijące kakao są o połowę mniej narażone na zgon z powodu chorób serca. Najzdrowsza więc będzie ta czekolada, która zawiera najwięcej kakao. Gorzka ma go przynajmniej 60 proc., mleczna - 25 proc., a biała nie ma go wcale.

W czekoladkach nadziewanych proszku kakaowego jest mało, za to cukru więcej niż w czekoladowej tabliczce. Kiepsko, gdy znajduje się on w składzie na pierwszym miejscu, a do tego ma obok siebie karmel czy syrop glukozowo-fruktozowy. Cukier uzależnia, psuje zęby, napędza apetyt, tuczy, ale jest tańszy niż kakao. Wybierając czekoladki, zwracajmy też uwagę na tłuszcze roślinne. Jeśli producent zamiast masła kakaowego użył tańszego tłuszczu roślinnego, zwłaszcza utwardzanego, to odłóżmy taki wyrób na półkę. Utwardzone tłuszcze roślinne podwyższają stężenie tzw. złego cholesterolu we krwi, zwiększając tym samym ryzyko miażdżycy i zawału serca.

Większość smaków czekolady nadziewanej i pralinek producenci uzyskują poprzez dodanie aromatów, najczęściej syntetycznych, bo takie są najtańsze. Syntetyczny aromat porzeczek czy wiśni ma bardzo często "przykryć" słabe nadzienie. Powinno mieć ono ładną barwę. Gdy są w nim barwniki naturalne, to wszystko w porządku, ale jeśli sztuczne, to bądźmy ostrożni, bo mogą uczulać, szczególnie alergików, a u dzieci powodować nadpobudliwość.


A wykwintne dodatki, np. alkohole? Whisky, cherry, brandy, amaretto? Zazwyczaj w czekoladkach nadziewanych jest jedynie kropla spirytusu. Smak likieru udaje sztuczny aromat, a barwę - sztuczny barwnik. Czyżby producenci aż tak pilnie przestrzegali ustawy antyalkoholowej?

Gdyby policzyć, czekoladki w bombonierce kosztują nawet 150 zł za kilogram. Do tego samo opakowanie ma rozmiar bomby wodorowej, kryjącej w środku kilka maleńkich pralinek. Cóż, kilka kostek czekolady czy pralinka dziennie jeszcze nikomu nie zaszkodziły. Zwłaszcza że można je zrobić samemu. Wystarczy dobra gorzka czekolada z dużą ilością kakao i ulubione nadzienie - orzechy włoskie, migdały, rodzynki. Czekoladę trzeba rozpuścić w rondelku i zanurzyć w niej po kolei bakalie, po czym wystudzić. Wtedy będziemy mogli powiedzieć, parafrazując Forresta Gumpa: życie jest jak pudełko naszych własnych czekoladek - dokładnie wiemy, co może nam się trafić. 

Trufle czekoladowe

Składniki: 3/4 szklanki śmietanki 36 proc., 2 czubate łyżki miodu, 2 czubate łyżki cukru, 2 opakowania cukru waniliowego (nie wanilinowego), 2 tabliczki gorzkiej czekolady, 2 tabliczki białej czekolady, 1/4 kostki masła, kieliszek żubrówki, gorzkie kakao i wiórki kokosowe do obtaczania.

Przygotowanie: Połowę śmietanki wlewamy do garnuszka. Dodajemy łyżkę miodu, połowę masła i cukier waniliowy oraz ciemną czekoladę. Podgrzewamy na maleńkim ogniu, aż składniki się rozpuszczą. Drugą połowę śmietanki wlewamy do drugiego garnuszka. Dodajemy resztę masła, cukier, białą czekoladę i na sam koniec, gdy składniki się rozpuszczą, kieliszek żubrówki. Odstawiamy obie masy na dwie godziny (w temperaturze pokojowej), by ostygły. Potem formujemy kulki i obtaczamy - ciemne w kakao, jasne w wiórkach kokosowych. Przechowujemy w lodówce.

Katarzyna Bosacka

PANI 2/2015


Tekst pochodzi z magazynu

Pani

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje