Przejdź na stronę główną Interia.pl

Ach, jak przyjemnie

Obieramy nową strategię. Zamiast namawiać do restrykcyjnej diety, intensywnego treningu albo ekstremalnych kuracji, chcemy przekonać cię, że przyjemność doskonale wpływa na zdrowie. Masz ostatnio problemy z koncentracją, co miesiąc walczysz z przeziębieniem, a do tego intensywniej niż kiedyś odczuwasz ból? Posłuchaj muzyki, zjedz kawałek czekolady, kup sobie bukiet kwiatów. Naukowcy udowodnili, że miłe doznania to panaceum na wiele dolegliwości.

Zewsząd płyną przestrogi, że pogoń za uciechami marnie się kończy: prowadzi do uzależnień, otyłości i chorób. Ale odmawianie sobie przyjemności nie leży w naszej naturze i bardziej nam szkodzi, niż pomaga. Jak wyglądałoby życie bez zmysłowych doznań?

Reklama

Jedzenie nie miałoby smaku, muzyka nie cieszyłaby uszu, obojętnie machnęlibyśmy ręką na seks, a następne pokolenia mogłyby w nieskończoność czekać, żeby przyjść na świat.

Na szczęście przyjemności istnieją. Drogi nerwowe błyskawicznie przewodzą miłe wrażenia do mózgu. W naszych głowach pracuje skomplikowana machina radości z kilkoma ośrodkami mózgowymi reagującymi na odpowiednią stymulację. I to wszystko nie przez przypadek, tylko dzięki ewolucji - piszą w książce "Zdrowe grzechy" amerykańscy badacze: Robert Ornstein - psycholog i neurofizjolog, oraz David Sobel - specjalista medycyny prewencyjnej.

Jaki z tego wniosek? To, co lubisz, rób często, lecz z umiarem, bo taka strategia jest dobra dla zdrowia - radzą uczeni. Pilnuj się, by nie popaść w przesadę w chwilach zmęczenia czy przygnębienia. Wtedy pragnienie przyjemności jest największe, chcemy szybko poczuć się lepiej, rodzi się pokusa skorzystania z któregoś ze sprawdzonych środków.

Co tym razem? Batonik? Kieliszek wina? Działają, bo pobudzają układ nerwowy do produkcji dużych ilości dopaminy - neuroprzekaźnika zapewniającego dobry nastrój. Substancja ta jest najważniejszym elementem tzw. układu nagrody w mózgu. Prawie 60 lat temu namierzyli go kanadyjscy naukowcy z McGill University. Jego zadanie? Wzbudzić w nas motywację do powtarzania zachowań. Dobrze wiesz, że robisz coś chętniej, gdy to lubisz.

Dzięki układowi nagrody mamy m.in. apetyt i ochotę na seks - bez tego nasz gatunek by nie przetrwał (zbadano, że smaczne jedzenie podnosi stężenie neuroprzekaźnika o połowę, a orgazm dwukrotnie). Wysoki poziom dopaminy szybko jednak wraca do normy. Dlatego przyjemności nie da się odczuwać cały czas. Powód? Ewolucja zadbała, żeby to, co miłe, było tylko impulsem motywującym nas do działania. Gdybyśmy byli podekscytowani bez przerwy, nie moglibyśmy skupić się na niczym innym - tłumaczą specjaliści.

Ale uczucie spełnienia pojawia się nie tylko po zaspokojeniu podstawowych instynktów. Badania dowodzą, że podobne reakcje w mózgu wywołuje muzyka, kontakt z przyrodą, spotkania z przyjaciółmi, ładny zapach. Co więcej, wraz z wydzielaniem dopaminy w organizmie zachodzi wiele innych korzystnych reakcji. Warto zadbać, żeby w naszym życiu nie brakowało miłych doznań, wtedy droga do zdrowia jest krótsza i łatwiejsza, radzą autorzy "Zdrowych grzechów". Mamy przepis na to, jak połączyć przyjemne z pożytecznym.

Gorzka czekolada

Obniża ciśnienie. Pod warunkiem, że zjadasz tabliczkę tygodniowo. Musi być gorzka? Tak, bo zawiera najwięcej ziarna kakaowego, a to w nim znajdują się najcenniejsze składniki: polifenole, które niszczą wolne rodniki i zwiększają wytwarzanie tlenku azotu w naczyniach krwionośnych - odkryła m.in. dr Karen Ried z australijskiego uniwersytetu w Adelajdzie. Związek ten rozszerza naczynia, co skutkuje spadkiem ciśnienia krwi. Polifenole zmniejszają też ryzyko powstawania zakrzepów - potwierdzili naukowcy z John Hopkins University.

Zmniejsza kaszel. Tak działa teobromina (jest jej najwięcej w gorzkiej czekoladzie), substancja, która wpływa na ośrodkowy układ nerwowy. Jak? Prawdopodobnie hamuje aktywność nerwu błędnego, którego podrażnienie skutkuje kaszlem - uważają naukowcy z londyńskiego Imperial College.

Pomaga utrzymać figurę. Gorzka czekolada jest bardziej sycąca niż mleczna, a mimo to nie tuczy, bo zawiera więcej zdrowego tłuszczu kakaowego. Ze statystyk amerykańskiego uniwersytetu w San Diego wynika, że wielbiciele ciemnej czekolady mają niższe BMI od osób, które wybierają inne słodycze, np. ciastka.

Według naukowców z uniwersytetu w Tel Awiwie warto podawać 2-3 kostki czekolady na śniadanie, np. do owsianki czy twarożku, by uniknąć zgubnego dla naszej sylwetki podjadania w ciągu dnia. Co więcej, gorzka czekolada pobudza przemianę materii, w efekcie spalamy więcej kalorii - przekonują izraelscy uczeni.

Zapach


Lawendowy pomaga walczyć z bezsennością. Wyniki badań na ten temat już w połowie lat 90. zamieściło prestiżowe czasopismo naukowe "Lancet". Okazało się, że kwiatowy olejek działa u wielu pacjentów równie skutecznie jak leki nasenne, a dodatkowym plusem terapii jest brak efektów ubocznych. Waniliowy odstresowuje. Pacjentów jednej z nowojorskich klinik przed operacjami proszono o wdychanie przed kilka minut zapachu tej przyprawy. Co się okazało? Chorzy byli mniej zdenerwowani, rzadziej wpadali w panikę, ułatwiało to przeprowadzanie zabiegów - podaje czasopismo "Nature".

Różany i migdałowy uśmierza ból. Ale tylko u kobiet. Potwierdzili to m.in. kanadyjscy badacze z uniwersytetu w Quebecu. Chcieli sprawdzić, czy i jak poszczególne wonie wpływają na odczuwanie bólu. Badani mieli trzymać ręce w gorącej wodzie tak długo, jak tylko dadzą radę. W eksperymencie wzięło udział 40 osób - połowę stanowiły kobiety. I to one czuły zdecydowanie mniejszy ból, gdy rozpylano wokół nich aromat róż i migdałów.

Skąd różnice? Biorą się najprawdopodobniej z odmienności w budowie mózgu. Kobiety mają przede wszystkim lepsze niż mężczyźni zdolności rozpoznawania emocji. Co ciekawe, to samo badanie pokazało też, że nieprzyjemne zapachy, choć nieznacznie, jednak zwiększały odczucie bólu zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet.

Muzyka

Działa przeciwbólowo. Takie obserwacje poczynili naukowcy z Case Western Reserve University w USA, którzy relaksującą muzykoterapię stosowali u pacjentek podczas porodu. Badacze z Uniwersytetu Florydy to samo sprawdzili u pacjentów z chorobą zwyrodnieniową stawów. Naukowcy podejrzewają, że mózg jest tak zajęty przetwarzaniem muzyki, iż słabiej rejestruje impuls bólowy. Zdaniem niektórych ból najlepiej koi muzyka, która ma dla pacjentów emocjonalne znaczenie.

Poprawia nastrój. Tak działa zwłaszcza muzyka dostosowana do rytmu naszego serca, czyli 60-80 uderzeń na minutę. Potwierdzone badaniami lecznicze właściwości mają utwory Brahmsa, Debussy’ego, Beethovena. Uczeni ze Stanford School of Medicine sprawdzili za pomocą rezonansu magnetycznego, że mózg reaguje m.in. na V Symfonię zwiększonym stężeniem dopaminy. Co ciekawe, podobnie działają też popularne kołysanki, jak amerykańska Twinkle twinkle little star (znajdziesz na YouTubie).

Naukowcy z Kaohsiung Medical University na Tajwanie odkryli, że właśnie ta melodia dla dzieci pomaga walczyć z wahaniami nastroju i zdenerwowaniem. Wzmacnia odporność. Dobry nastrój wywołany muzyką zmienia działanie układu nerwowego, a ten z kolei reguluje m.in. wydzielanie rozmaitych substancji, w tym hormonów stresu czy hormonów szczęścia, które wpływają na odporność. Badania prowadzone na Michigan State University w Stanach Zjednoczonych potwierdziły, że relaksująca muzyka stymuluje produkcję specjalnego białka, tzw. interleukiny 1, broniącego nas przed wirusami, bakteriami, grzybami i działających podobnie limfocytów T.

Obniża ciśnienie krwi. Na poprawę krążenia najlepiej wpływa Verdi, Puccini zaś świetnie rehabilituje chorych po zawale - ogłosiło pismo "Circulation". Serce notuje najdrobniejszą zmianę natężenia dźwięku. Tzw. crescendo, czyli głośniejsze wykonanie muzyki, pobudza i podnosi ciśnienie krwi, a diminuendo (stopniowe zmniejszanie głośności) obniża ciśnienie i wprowadza w stan relaksacji.

Ile powinna trwać taka terapia? Wystarczy 30 minut dziennie - radzą specjaliści. Potwierdzają to badania prowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Florenckiego. Kilkudziesięciu pacjentów w wieku 45-70 lat przez miesiąc słuchało muzyki poważnej, celtyckiej i hinduskiej. Już po tygodniu okazało się, że skurczowe ciśnienie krwi w tej grupie spadło, podczas gdy w grupie kontrolnej utrzymywało się na podwyższonym poziomie.

Ale uwaga! Jak sprawdzili naukowcy, rytm techno w połączeniu z wysokim natężeniem hałasu jest w stanie wywołać halucynacje, drżenie mięśni, zaburzenia równowagi, problemy z widzeniem i słyszeniem jak trzaski czy szumy uszne. Zdarzają się też duszności oraz kłopoty z sercem nawet u młodych osób. Taka muzyka może również doprowadzić do napadu padaczkowego, jeśli towarzyszy jej pulsujące światło w dyskotece.

Czerwone wino

Wzmacnia naczynia krwionośne. Wytrawne zawiera aktywne antocyjany - substancje, o których wiadomo, że powstrzymują rozwój miażdżycy (im ciemniejsze wino, tym zdrowsze, bo ciemny kolor oznacza większe stężenie tych związków). Bogaty w antyoksydacyjne polifenole jest również wytwarzany z jabłek cydr. Związki przeciwmiażdżycowe znajdują się w samych owocach, ale w złożonej postaci, a to ogranicza ich dobroczynny wpływ na organizm. Dodatek alkoholu rozkłada je na proste cząsteczki, które łatwiej się wchłaniają.

Dla osiągnięcia korzyści zdrowotnych mężczyźni mogą wypić dziennie dwie porcje alkoholu, a kobiety - jedną (z wyjątkiem ciężarnych). W naszym przypadku to oznacza następujące limity: 250 ml (mały kufel) piwa, 100 ml (pół kieliszka) wina lub 30 ml (mały kieliszek) wódki.

Ale uwaga! Alkohol pobudza apetyt, a jednocześnie jest kaloryczny. Kieliszek wytrawnego wina zawiera niespełna 70 kcal, ale już w przypadku słodkiego oznacza dodatkowe 150, czyli tyle, ile jest w czterech kulkach lodów, pół litra piwa zaś dostarcza ponad 300 kcal (równowartość niewielkiego posiłku). Winny jest cukier dodawany do alkoholu.

Seks

Wzmacnia odporność. Według naukowców z Uniwersytetu Stanu Pensylwania dwa stosunki w tygodniu zwiększają o 30 proc. poziom immunoglobulin A (przeciwciał, które chronią nas przed przeziębieniami). U mężczyzn ułatwia wykrycie zaburzeń krążenia. Szacuje się, że problemy z erekcją wyprzedzają o 2-3 lata pojawienie się innych objawów świadczących o chorobach serca (jak nadciśnienie, miażdżyca).

Jak to możliwe? Blaszki miażdżycowe powstają nie tylko w tętnicach wieńcowych, ale też w naczyniach doprowadzających krew do prącia. Gdy problemom z utrzymaniem wzwodu towarzyszy duszność przy wysiłku czy ból w klatce piersiowej to znak, że coś złego dzieje się z układem krążenia i trzeba wybrać się do kardiologa.

U kobiet zapobiega nietrzymaniu moczu. Po 50. roku życia skarży się na nie prawie połowa z nas. Regularne uprawianie seksu wzmacnia mięśnie dna miednicy (tzw. mięśnie Kegla), które podtrzymują pęcherz moczowy.

Dotlenia, poprawia przepływ krwi. Częsty seks to spory wysiłek dla organizmu. Można go porównać do pracy w ogródku. Podczas gry wstępnej tętno zaczyna przyspieszać, a w momencie orgazmu rośnie do 150 uderzeń na minutę. Dlatego m.in. w trakcie stosunku można stracić nawet 200 kcal, czyli tyle, ile podczas półgodzinnej jazdy na rowerze. Dodatkowa korzyść: gdy wzmaga się przepływ krwi, nerki szybciej usuwają toksyczne produkty przemiany materii, a przyspieszony oddech filtruje płuca. 

Nuda

Jak przyjemnie spędzić wolny czas? Czasem warto nie robić nic. Bo gdy mózg przetwarza mniej bodźców, łatwiej się resetuje. A potem może więcej! Słodkie nicnierobienie jest ważną częścią odnowy psychicznej - piszą Robert Ornstein i David Sobel w książce "Zdrowe grzechy".

Zbadano, że wystarczy kilka wolnych dni, by zmniejszyć uczucie zmęczenia, kłopoty ze snem, pozbyć się bólu głowy wywołanego stresem w pracy. Dlatego wyjazd do rodziny na święta potraktuj jak krótkie wakacje. Codziennie rób coś bezproduktywnego. Pospaceruj. Nie broń się przed drzemką: udowodniono, że poprawia pamięć, koncentrację i obniża ciśnienie krwi.

Nie przeciążaj umysłu, skupiaj się na jednej rzeczy naraz: graj z dzieckiem w scrabble bez sprawdzania w smartfonie, co tam na Pomponiku. Jesteś przeziębiona i lekarz kazał ci zostać trzy dni w domu? Nie buntuj się, nie nadrabiaj zaległości, tylko wykorzystaj ten czas dla siebie. Nudź się. Gdy umysł nasyci się tym stanem, szybko zacznie poszukiwać bodźców. Dzięki temu po powrocie do biura na pewno będziesz miała więcej zapału do pracy i lepsze pomysły.

Grażyna Morek

Konsultacja: dr Karolina Korzetkowska

Twój Styl 12/2013

Dowiedz się więcej na temat: relaks | odpoczynek | przyjemność

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje