Przejdź na stronę główną Interia.pl

Nerki. Bez filtra

Wśród osób po 40. roku życia co czwarta ma chorobę nerek, co piąta niewydolność. Objawy są nietypowe, dlatego diagnozę zwykle stawia się zbyt późno. Jak dbać o nerki i kiedy warto je badać? Pytamy prof. Ryszarda Gellerta, krajowego konsultanta w dziedzinie nefrologii.

Twój STYL: Po co nam nerki? 

Reklama

Prof. Ryszard Gellert: To narząd, który usuwa z organizmu nadmiar wody, soli, fosforanów z żywności, ale też produkty przemiany białek i alkoholu, toksyny z papierosów, barwniki i wszystko, czego wątroba nie rozłożyła wcześniej na drobne składniki. Nerki pełnią również inne funkcje, m.in. bez nich nie ma aktywnej witaminy D, potrzebnej do prawidłowego funkcjonowania całego organizmu, odporności, wzroku, kości. Chore nerki mogą nawet utrudniać zajście w ciążę.

RG: Najbardziej - picie niewystarczającej ilości płynów. Złe nawyki wyrabiamy już od dzieciństwa. Dzieci nie piją przed wyjściem do szkoły, a powinny - najlepiej szklankę wody lub słabej ziołowej herbaty. W ciągu nocy organizm traci dużo płynów. Łatwo to sprawdzić: wystarczy zważyć się przed pójściem spać i po przebudzeniu. W szkołach często nie pozwala się uczniom pić wody w czasie lekcji, a nawet wychodzić do toalety! W dorosłym wieku również popełniamy błędy. Nie chcemy odrywać się od pracy, żeby wyjść do WC, dlatego ograniczamy napoje. A warto wiedzieć, że układ moczowy można wytrenować. Jeśli będziemy pić więcej, krótko wstrzymywać się z pójściem do toalety, to pęcherz się rozciągnie i nie będziemy musieli korzystać z niej tak często. A jednocześnie  zadbamy o dobre nawodnienie.

TS: Co pić? 

RG: Przede wszystkim wodę, najlepiej średniozmineralizowaną, do 600 mg składników mineralnych na litr - takie informacje są na etykietach. Przy większym wysiłku fizycznym, trwającym powyżej godziny, warto sięgnąć po napój izotoniczny, który uzupełnia też utracone elektrolity. 

TS: W pracy często pijemy dużo kawy. Jak to wpływa na nerki? 


RG: Jeśli nie przekraczamy pięciu filiżanek dziennie, to im nie szkodzi. Badania wykazały natomiast, że większa ilość podnosi ryzyko rozwoju raka pęcherza. 

TS: Wiemy, że alkohol uszkadza wątrobę. Czy nerki też?

RG: W dużo mniejszym stopniu. Niebezpieczna dla nich ilość to dopiero cztery drinki dziennie lub więcej. Trzeba jednak pamiętać, że alkohol nie jest zalecany z innych względów. Badania dowiodły m.in. że nawet małe dawki zwiększają ryzyko rozwoju nowotworów, w tym piersi. Za bezpieczną dawkę alkoholu w przypadku kobiet uznaje się butelkę wina tygodniowo. Warto wiedzieć też, że organizm jest przystosowany do metabolizowania alkoholu o stężeniu 3 procent. To oznacza, że szklankę piwa najlepiej popić szklanką wody, a kieliszek wódki dwiema szklankami. 

TS: Jakie znaczenie ma dieta? 

RG: Problemem dla nerek jest przede wszystkim nadmiar soli. Mówi się o niej głównie w kontekście nadciśnienia, ale szkodzi również nerkom. Światowa Organizacja Zdrowia zaleca, by nie jeść więcej niż 5 g soli na dobę. Przeciętny Polak przekracza normę trzykrotnie! Tylko jedna trzecia tej ilości to sól, którą dodajemy do potraw. Aż dwie trzecie pochodzą z żywności przetworzonej. Co ciekawe, wegetarianie dużo rzadziej chorują na nerki, a weganie prawie wcale. Chodzi głównie o wędliny i sery, zawierają dużo soli i fosforanów, które konserwują, ale też wiążą wodę.

TS: Statystyki wskazują, że Polacy chorują na nerki częściej niż inni Europejczycy. Z czego to wynika? 

RG: Nadal palimy dużo papierosów. Nadużywamy też leków dostępnych bez recepty. To czynniki, które po cichu niszczą nerki, powodując ich zwłóknienie. W efekcie zmniejsza się tzw. filtracja kłębuszkowa, czyli zdolność narządu do oczyszczania krwi. Warto wiedzieć, że na choroby nerek bardziej narażone są osoby cierpiące na nadciśnienie, cukrzycę, reumatoidalne zapalenie stawów (RZS) i toczeń. W przypadku kobiet problemem są nawracające zakażenia układu moczowego (ZUM). To powód, dla którego chorują na nerki częściej niż mężczyźni. Infekcjom sprzyja seks, nasilają się też one z wiekiem.

TS: ZUM to dolegliwość trudna do wyleczenia. Jak się jej pozbyć? 

RG: Antybiotykoterapia nie zawsze daje trwałe efekty, bo kobiety stosują ją niewłaściwie. Przyjmują leki zbyt krótko albo jednocześnie piją zbyt dużo płynów. A wyjątkowo podczas kuracji lepiej je ograniczać, żeby antybiotyk osiągnął odpowiednią koncentrację. Trzeba wiedzieć też, że nie każda dolegliwość to ZUM. O zakażeniu można mówić jedynie wtedy, gdy pojawia się ból i pieczenie przy oddawaniu moczu. Nie należy stosować antybiotyków bez potrzeby, bo to powoduje oporność bakterii. Pacjentkom mającym skłonność do infekcji układu moczowego zalecam przede wszystkim ćwiczenia mięśni dna miednicy, a także picie dużej ilości płynów na co dzień. Te dwie metody są najskuteczniejsze. Profilaktycznie możnastosować żurawinowe preparaty lub jeść suszone owoce żurawiny, ale pod warunkiem, że nie są dosładzane i sztucznie konserwowane. Ten sposób ma jedynie działanie wspomagające. 

TS: Po czym można poznać, że nerki nie funkcjonują prawidłowo? 

RG: Objawy złej filtracji są mało charakterystyczne. To m.in. utrata apetytu, masy mięśniowej, osłabiona odporność organizmu, częstsze infekcje, zmęczenie, gorszy sen, drażliwość, problemy z pamięcią, nocne wstawanie do toalety. Ale przyczyn takich symptomów może być wiele. Nerki nie bolą, więc często funkcjonują źle przez długi czas. Do ich niewydolności może dojść dopiero po 20-30 latach.  

TS: Co to oznacza? 

RG: Że nerki nie są już w stanie usuwać z organizmu produktów przemiany materii i nadmiaru wody. Na pewnym etapie konieczne stają się regularne dializy, 3 razy w tygodniu po 4 godziny. Niestety, tylko 5 proc. chorych dożywa takich zabiegów! Zwykle umierają wcześniej na zawał, udar czy nowotwór. Uznaje się je za przyczynę zgonu, choć w wielu przypadkach doprowadza do nich właśnie niewydolność nerek. W chorobie najlepszym rozwiązaniem jest przeszczep narządu. Jednak w Polsce wykonuje się stosunkowo mało takich operacji, bo brakuje dawców. Obecnie dializowanych jest 20 tysięcy osób.

TS: Jeśli można funkcjonować z jedną nerką, to po co rodzimy się z dwiema? RG: Jedna nerka wystarcza całkowicie tylko w przypadku szczupłej osoby. Trzeba też pamiętać, że zwiększa się ryzyko problemów zdrowotnych. Dla przykładu: kobieta z jedną nerką, będąc w ciąży, jest narażona do siedmiu razy bardziej na tzw. stan przedrzucawkowy, który zagraża życiu jej i dziecka.

TS: Skoro choroba nerek nie daje wyraźnych objawów, to jak można ją zdiagnozować? 

RG: W prosty sposób. Dopominajmy się o badanie moczu i kreatyniny we krwi. Jeśli jesteśmy zdrowi, wystarczy robić je raz na kilka lat. Ważne, by odpowiednio się przygotować. Nie pić wody na 6-8 godzin przed pobraniem krwi, prawidłowo oddać mocz do badania - po przebudzeniu i podmyciu się, ze środkowego strumienia. Stężenie kreatyniny we krwi wskazuje na poziom filtracji kłębuszkowej. Jeśli wyniki są nieprawidłowe, dodatkowo należy wykonać USG nerek. Takie badanie jest zalecane również w przypadku osób z nadciśnieniem oraz tych, u których bliskich zdiagnozowano genetyczną chorobę nerek. W przypadku filtracji powyżej 60 proc. chorobę zwykle można zatrzymać farmakologicznie. Ale jeśli jest niższa, to za pomocą odpowiedniej diety i leków da się tylko spowolnić jej rozwój.

Zobacz także: 

ROZMAWIAŁA: MAŁGORZATA NAWROCKA-WUDARCZYK

Dowiedz się więcej na temat: zdrowie | nerki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje