Przejdź na stronę główną Interia.pl

Jak być zdrowym

Precz z liczeniem kalorii, pięcioma porcjami warzyw i codzienną walką na siłowni! Bez wyrzutów sumienia zjedz lody, napij się wina, przetańcz całą noc. Zapomnij o perfekcji. "Live a Little" - Poużywaj sobie! - to tytuł poradnika, który w USA błyskawicznie stał się bestsellerem. Świat stanął na głowie? Ty nie musisz. Zamiast obsesyjnie o siebie dbać, częściej korzystaj z życia. To ważne dla zdrowia, przekonują autorki, psycholog Alice Domar i chirurg onkolog Susan Love.

Biegaj, by wspomóc układ krążenia. Ćwicz na siłowni dla wzmocnienia mięśni i kości. Jedz probiotyki - poprawisz odporność i trawienie. Wypijaj dziennie kieliszek wina, żeby zmniejszyć ryzyko miażdżycy. Ale uwaga: nie sięgaj po drugi, bo to grozi rakiem piersi.

Reklama

Odpoczywaj osiem godzin - sen wzmacnia układ immunologiczny. Lecz nie więcej niż dziesięć, bo przesada naraża na choroby krążenia. Codziennie spędzaj na słońcu 10 minut, żeby wchłonąć dobroczynną dla kości witaminę D, i koniecznie nałóż krem z filtrem, żeby uchronić się przed czerniakiem. Ach, i nie zapomnij o ćwiczeniu mięśni Kegla! Chyba że chcesz mieć za kilka lat problemy z nietrzymaniem moczu.

Czy rzeczywiście musimy robić aż tyle, by być w formie? - Większość kobiet myśli, że wyrządza sobie szkodę, bo nie stosuje się do wszystkich zasad dotyczących zdrowego trybu życia. Tak nie jest - mówią Susan Love, chirurg onkolog z amerykańskiego University of California, i Alice Domar, psycholog zdrowia, ginekolog z Harvard Medical School. I właśnie dlatego napisały książkę "Live a Little". Breaking the Rules Won't Break Your Health (Poużywaj sobie! Łamanie zasad nie zaszkodzi zdrowiu).

- Jesteśmy w lepszej kondycji, niż nam się wydaje. Wiele z nas zamiast przepisowej butelki wody wypije dziś kolejną kawę, na kolację zje pizzę, a nie dietetyczną sałatkę. I nic się nie stanie. Nie da się zadbać o siebie idealnie. I nie musimy tego robić, by żyć długo i szczęśliwie - przekonują Alice Domar i Susan Love.

Uwaga: to wcale nie znaczy, że od dziś możesz bez obaw palić papierosy, zrezygnować z zajęć fitness i codziennie objadać się niezdrowymi przekąskami. Chodzi o zmianę nastawienia. Nie przesadzaj w żadną stronę. Zamiast starać się być "idealnie zdrową", bądź po prostu "wystarczająco zdrowa".

Jak osiągnąć ten stan? Oto nowa lista przykazań.

1. Wystarczająco wyspana

Skąd wzięło się przekonanie, że każdy z nas potrzebuje ośmiu godzin snu? - Dla większości ludzi jest to po prostu czas, po którym czują się wypoczęci. Poza tym w dzieciństwie rodzice powtarzali nam, że potrzebujemy spać dużo i jako dorośli nadal tak myślimy - wyjaśnia dr Adam Wichniak z Ośrodka Medycyny Snu Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Najczęściej cytowane badania na ten temat przeprowadził w 1993 roku dr Thomas Wehr z amerykańskiego National Institutes of Health.

Szesnaście osób przez miesiąc przychodziło po południu do laboratorium i spędzało w nim czas do rana. Początkowo badani przesypiali nawet po 12 godzin, z czasem ilość snu spadła do ok. 8-9. Kolejne badania, m.in. harwardzkie, potwierdziły tę prawidłowość. Stąd wniosek, że idealna długość wynosi osiem godzin, a współcześni ludzie permanentnie nie dosypiają. - I tu - jak twierdzą autorki "Live a Little" - tkwi błąd w interpretacji. Ich zdaniem ze snem jest jak z jedzeniem.

Czy jeśli znalazłabyś się przed suto zastawionym stołem i miałabyś spędzić przy nim wiele godzin, zjadłabyś tyle, ile zazwyczaj, np. na kolację? Czy może więcej? Właśnie. Badania nad snem wskazują więc tylko nasze średnie zapotrzebowanie na wypoczynek: śpimy dłużej, gdy mamy czas, za to kiedy piętrzą się obowiązki, jesteśmy w stanie zarwać kilka nocy bez szkody dla zdrowia. A co z testami, w których wykazano, że ograniczenie długości snu przyczynia się do tycia czy rozwoju cukrzycy?

- Badane osoby spały zaledwie cztery godziny na dobę, podczas gdy większość z nas spędza w łóżku około sześciu - tłumaczą Susan Love i Alice Domar. - Kłopoty zdrowotne nie zaczynają się, kiedy niedobór snu trwa kilka, a nawet kilkanaście nocy. Problemem jest bezsenność ciągnąca się miesiącami czy latami. Wtedy pojawiają się zaburzenia psychiczne, jak depresja, metaboliczne, np. kłopoty z nadwagą, i spada odporność - mówi dr Wichniak.

2. Wystarczająco zestresowana

A co ze stresem? Obwinia się go o wiele chorób, m.in. serca i naczyń. - I nie bez powodu. Ale z drugiej strony jeśli chcemy pozostać "wystarczająco zdrowe", umiarkowana dawka stresu jest konieczna - mówią Domar i Love. Gdy marzysz tylko o tym, by pozbyć się napięcia, nic nie robić i całe dnie spędzać w piżamie, to może być pierwsza oznaka depresji. Stres oznacza mobilizację organizmu do podejmowania wyzwań. Jest pozytywny, ale pod warunkiem, że po nim następuje okres uspokojenia, relaksu. A jeśli równowagi brak? W mediach ostrzega się nas przecież, że stres może powodować raka.

- Podatność na określone choroby zwiększają niektóre cechy osobowości. Jeśli chodzi o nowotwory, pewną rolę odgrywa tzw. typ C. Taki człowiek jest bierny, w wielu sytuacjach czuje się bezradny, ma tendencje do tłumienia emocji, a więc dłużej i silniej przeżywa stres. To może upośledzać odporność i zdolność obrony organizmu przed zmianami nowotworowymi - wyjaśnia dr Ewa Trzebińska ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie.

- Silny stres jest w stanie przyspieszyć przebieg choroby nowotworowej - potwierdza onkolog, prof. Andrzej Mackiewicz z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. Specjalizująca się w chirurgii onkologicznej dr Susan Love ustaliła m.in., że ryzyko śmierci z powodu raka jest większe u osób, które nagle owdowiały. Pokazały to m.in. badania przeprowadzone cztery lata temu na Harvardzie.

Ale onkolodzy uspokajają: chorzy na raka nie powinni się obwiniać, że nie umieli poradzić sobie ze stresem. - Mechanizmy powstawania nowotworów są znacznie bardziej skomplikowane - przekonuje dr Susan Love. Badania potwierdzają jedynie związek bardzo silnego i długotrwałego stresu z uaktywnianiem komórek rakowych, a przecież strata bliskiej osoby jest przeżyciem traumatycznym.

- Nie ma jednak powodu sądzić, że umiarkowane napięcie zadziała tak samo - tłumaczy dr Love. Zamiast więc denerwować się, że żyjesz w stresie, postaraj się go pokonać. - Najlepszą metodą byłoby oczywiście szybkie rozwiązanie gnębiącego nas problemu. Jeśli to niemożliwe, radźmy sobie inaczej: sprawiajmy sobie przyjemności - mówi dr Ewa Trzebińska. Czasem będzie to zjedzenie lodów, innym razem joga czy spacer - dodaje dr Alice Domar.

Swoim zestresowanym pacjentkom poleca położyć się na chwilę i kolejno napinać, a po chwili rozluźniać poszczególne mięśnie. Najpierw czoło, usta. Potem barki, brzuch. Skończ na stopach. Działa?

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje