Przejdź na stronę główną Interia.pl

Drugie śniadanie ucznia

5 złotych. To najczęstsze śniadanie, jakie rodzice pakują dzieciom do szkolnego plecaka. Dzieciak obiecuje, że kupi sobie owoc i kanapkę. Tere-fere. Zwykle bierze chipsy, colę i batony. Tymczasem śniadanie to najważniejszy posiłek w ciągu dnia. Powinno być na szóstkę z plusem!

W dzisiejszych czasach śniadanie do szkoły wydaje się przeżytkiem z minionej epoki. Zmorą spieszących się do pracy, zaspanych rodziców, udręką dla dzieci, nudą i zawracaniem głowy. Zdechłą kanapką z żółtym serem, która i tak ląduje w koszu.

Reklama

Szkoda, bo badania przeprowadzone w stanie Minnesota (USA) dowodzą, że dzieci, które jedzą śniadania, mają lepsze stopnie, bo ich organizmy szybciej się budzą i zaczynają pracować, podczas gdy ciała i mózgi ich niejedzących śniadań kolegów na pierwszych lekcjach nadal śpią.

Najedzone dzieci potrafią się bardziej skupić podczas zajęć, są mniej agresywne, grzeczniejsze, mniej ospałe, do tego rzadziej chorują. Mają niższy poziom cholesterolu we krwi, rzadziej skarżą się na bóle brzucha, lepiej się uczą, nie wagarują... Także ważą mniej, bo przyzwyczajają organizm do jedzenia mniejszych porcji, ale za to regularnie. Same plusy. Tylko dlaczego my, rodzice, tego sobie nie uświadamiamy? Zwłaszcza że statystyki są fatalne.

W Polsce, według najnowszych badań Najwyższej Izby Kontroli, aż 18 proc. uczniów zmaga się z otyłością lub nadwagą. Pomyślmy, to już co piąte dziecko! Ba, Światowa Organizacja Zdrowia alarmuje, że nasze 11-latki są najgrubsze w Europie!

Środki zaradcze podejmowane przez szkoły i samorządy są nieskuteczne, bo dla wielu gmin wciąż ważniejsze jest to, ile zarabiają szkolne sklepiki, niż to, jak śmieciową i podłą żywność oferują. Ze świadomością rodziców nie jest lepiej. Bez mrugnięcia okiem wrzucają do plecaka swoich pociech chipsy i chemiczny rogalik z czekoladą o... stuletniej przydatności do spożycia. Albo nie dają nic.

Aż jedna czwarta dzieci w szkołach podstawowych nie je rano żadnego posiłku w domu ani w szkole. Blisko 40 proc. dzieciaków, którym rodzice podadzą jakiś posiłek przed wyjściem z domu do szkoły, nie przekąsza niczego na przerwie.

Winni są też dyrektorzy szkół, ajenci sklepików szkolnych, szefowie stołówek, które coraz częściej zamiast prawdziwych zup, bukietu warzyw i sosów serwują gotowce: zupy, sosy, jajka i purée z proszku albo kostek, zakonserwowane w puszkach warzywa i owoce.

Czy można to zmienić? Przykład szwedzki pokazuje, że tak. Zdrowe jedzenie w sklepikach szkolnych i na stołówkach, edukacja rodziców oraz dzieci, wspólne celebrowanie drugich śniadań uczniów z nauczycielami owocuje spadkiem wskaźnika nadwagi wśród dzieci o 7-10 proc.

Jak pokazały badania Japończyków pod kierunkiem Kunio Kitamury, szefa Stowarzyszenia Planowania Rodziny, dzieciaki, które nie jedzą śniadań, średnio o dwa lata wcześniej (w wieku 17 lat, a nie 19) przechodzą inicjację seksualną. Dlaczego?

Klucz rozszyfrowujący związek między śniadaniem a seksem leży w życiu rodzinnym. Dzieci, które nie jedzą w domu śniadania, wzrastają zwykle w mniej troskliwych rodzinach. Z dziećmi trzeba dziś rozmawiać o wszystkim. O seksie, polityce, także o zdrowym jedzeniu. Jeśli sami nie jemy śniadania, nie szykujemy sobie nic do pracy, to jak zdrowo mają jeść nasze dzieci?

Czas na śniadaniową rewolucję! Wystarczy zrobić listę zdrowych rzeczy, które dziecko lubi, i trochę wcześniej wstać.

Co do śniadaniówki?


Warzywa i owoce, zimą także suszone. Źródło witamin, składników mineralnych, błonnika regulującego pracę jelit.
Produkty mleczne - wybieramy te owocowe, bo jogurt z czekoladą albo karmelem nie nadaje się na śniadanie. Budynie, jogurty, maślanki, kefiry są dobrym źródłem wapnia i białka potrzebnego dzieciakom do wzrostu.
Sery i serki - kawałek ulubionego żółtego sera w plecaku czy serek wiejski zabiją głód i dostarczą białka.
Orzechy i pestki zawierają korzystne tłuszcze.
Zdrowe słodycze - ciemna czekolada, sezamki, chałwa, batony z dużą ilością orzechów, ciastka owsiane. Chleb z pełnego ziarna na prawdziwym zakwasie. Ma niemal o połowę więcej żelaza, witaminy E, wapnia i potasu niż jasny chleb. Od kajzerki lepsza jest grahamka. Ma więcej błonnika i składników mineralnych. Coraz bardziej popularne są tzw. wrapy, dzieci je bardzo lubią, z powodzeniem zastępują nudną kanapkę. Warto wybierać te pełnoziarniste.

Co włożyć do kanapki?
- przede wszystkim coś, co dostarczy pełnowartościowego białka: wędlinę (najlepiej drobiową, plasterek pieczeni z obiadu lub kurczaka z grilla), ser, jajka, pastę rybną, bób, pastę z fasoli.

Katarzyna Bosacka

------------------------

Katarzyna Bosacka - dziennikarka, autorka programu w TVN Style "Wiem, co jem". Mama trójki dzieci. Ma męża, psa i dwie świnki morskie. Namiętnie gotuje, namiętnie je.

Tekst pochodzi z magazynu

Pani

Reklama

Najlepsze tematy

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje