Wczoraj obudzilam sie zbyt wczesnie bo przed 5.00 rano. Pobudke mialam na 5.30.. potem szybko sniadanie , kawa , prasowanie moich pieknych czerwonych spodni , plecak i szybko rowerem do umowionego miejscsa skad autokar zabieral cala grupe do Belgii.
Jechalam z tym samym biurem ktore organizowalo wycieczke w pierwszej polowie roku do Brukseli. Jest milo z nimi. Wesolo.
Tematem tej wycieczki bylo ART NOUVEAU & ART DECO
Bardzo brakowalo mi snu , ale to niewazne jesli ma sie taka szanse zobaczenia pieknych i wartosciowych rzeczy. Energia jakos sama przychodzi.
Obok mnie dosiadla sie kobieta i przedstawila sie. Po krotkiej rozmowie okazalo sie ze pracuje w Palacu Sprawiedliwosci, czli w sadzie i ma wysoka funkcje. Zapytalam ja wiec czy zna Theo, bo on tez tam pracuje. TAK! Zna. Ucieczylam sie ogromnie! I tu potoczyla sie rozmowa juz szybciej , duzo swobodniej bo Theo to kolega z ktorym ja pracowalam dawno temu w najlepszym i drogim domu towarowym , pracowal w sadzie a w kazdy czwartek i sobote bral dodatkowa prace w dziale horeca-gastronomii jako sprzedawca przy kasie zwyczajnie dlatego bo lubil te prace. Jest lubiany przez ludzi. Bylam mezatka ale zaczynalo sie cos psuc w moim zwiazku , Theo wszedl w moje zycie tak zupelnie nieoczekiwanie.. to bylo takie zupelnie niewinne , mile, dobre uczucie , rozowe kolorki wokol..etc… bylam w nim zakochana, bardzo mi sie podobal… przezylam szok, kiedy kolezanka z tej samej pracy mnie uswiadomila ze Theo preferuje panow…… plakalam caly dzien jezdzac rowerem i myslac o nim… teraz kiedy to wspominam chce mi sie z tego smiac. Nadal bardzo go lubie ale nie kocham sie w nim. Wzial slub z mezczyzna…. Byli ubrani na bialo obydwoje… J Kobieta zapewnila mnie ze przekaze jemu moje pozdrowienia i rowniez ja ucieszyl ten zbieg okolicznosci. Mialam mile towarzystwo, rozmawialalysmy o kulturze, sztuce, ksiazkach , troche na prywatne sprawy.. o Belgii, o unii.. o wielu rzeczach. Po zakonczeniu wycieczki wymienilysmy sie telefonami i adresami, bo jej rodzice mieszkaja niedaleko mnie i ona tez pochodzi z tego miasta.. wiec mam nowa kolezanke. Nie wiem ile ma lat, ale wydaje sie kilka lat starsza.
Pierwszym punktem programu byl DOM VICTORA HORTY styl art nouveau. Potem DOM bogatego i wplywowego bankiera holenderskiego bankiera MUSEUM DAVID & ALICE VAN BUUREN zbudowany i wystylizowany w art deco stylu. a na zakonczenie cos przepieknego… wyjechalismy z Brukseli do Mechelen, ktore miesci sie pomiedzy Bruksela a Antwerpia. Punktem ostatnim byl Klasztor Urszulinek St.Katelijne Wawer.`` Onze Lieve Vrouw Wawer`` Tam kiedys byla szkola ale nie taka sobie zwykla , katolicka dla dzieci bogatych i wplywowych ludzi z calego swiata. Przyjezdzalli tam ludzie aby studiowac nawet z Panamy i Kanady a nawet z Rosji.Patronem jest Sw. Urszula. Prowadzily ja wlasnie Urszulanki. W szkole miesci sie rowniez Kosciol.
Myslalam sobie co moze byc pieknego w tak zwanym klasztorze… a teraz juz wiem. Cudowna architektura w stylu art nouveau. Szyby pieknie malowane technika Tiffanego , wszystko oryginalne, bogato ozdobione, wszedzie malowidla, ozdobna architektura rowniez neoklasycyzmu, neogotycka, empiryzmu... zbior roznych stylow. Wszedzie figury , mozaika na scianach i na podlodze. Ogrod zimowy to bajka… Bylam zachwycona tak jak cala reszta grupy. Chodzilam i pstrykalam zdjecia. Ogolnie z 350. Mielismy dwoch przewodnikow.
W Brukseli mielismy dwu godzinna przerw pomiedzy pierwszym a drugmim punktem programu i kazdy mial czas wolny dla siebie.
Ja z nowa kolezanka poszlysmy na kawe a potem ogolnie sie porozgladac.
Trafilysmy na fajny sklep z mozaikami montowanym na scianach w domach. Robilo wrazenie. Piekne. Tak mi sie spodobalo ze wzielam ze sklepu ich wizytowke. www.moma.be
Bylysmy w kosciele obok, a na koncu nawet polski sklep znalazlam! Weszlysmy do srodka. Polecilam jej kupic polska chalwe! Smakowalo jej. Dzis jest sloneczna niedziela. Ciesze sie sie wspomnieniami z wczoraj. Wdzieczna za to ze po raz kolejny doswiadczylam nowych inspiracji.
Byc w Domu Victora Horty… zawsze chcialam.
chcialam dodac ze moja relacje umarla. zakonczylam ja JA w tamtym roku jakos tak w listopadzie-grudniu , dokladnie... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (4)
ale od czasu do czasu zatęsknię za feerią barw - dodają optymizmu [co widać w Twoim wpisie]... ;-))
Lucia, tak piekny! :)
Wiesz Spring, to byl dzien w ktorym widzialam bogatosc i roznorodnosc stylow architektury , dowiedzialam sie wiele informacji na temat tych ludzi. Asceza mnie nie pociaga........