Wczoraj mialam radosc. Udalo mi sie dojechac z ksiazka prezentem Duel i darmowym biletem do DELFT! Plany aby tam pojechac lsnily od dawna... powoli sie moje marzenia zaczynaja krystalizowac... ;) jakos wczesniej nie moglam sie zebrac i szkoda mi bylo na bilet w obie strony to ponad 22 euro. Podroz mialam mila i spokojna dwie godziny i dwie przesiadki. Wszystkie na czas i bez zbyt dlugiego czekania. Jak tylko pociag ruszyl kontrolerce pokazalam ksiazke , usmiechnela sie i ruszyla dalej innych sprawdzac. Najpierw czytalam Artura Japina i nawet nie spostrzeglam sie jak dojechalam do Utrechtu aby szukac pociagu na Rotterdam a stamtad juz bezposrednio do Delft , leza bardzo blisko siebie, moze jakies 10 minut jazdy! :)
Jesli ktos chce poznac PRAWDZIWA Holandie to nie Amsterdam , i nie Rotterdam i nie Haga, ale wlasnie Oryginalne Piekne Delft.. Domki jak z obrazka , slodkie uliczki wylozone kostka i klinkierem , domy dawnych bogatych mieszkancow z rodlem. To jest juz znak rozpoznawczy Holenderow, czesto na domach maja herby,z rodzinnych posiadlosci.. pozostalosci po przodkach, duzych znaczacych rodzianach. Tak jest w calej Holandii. Ale w Delft Vermeera unosi sie cos w powietrzu, cos niepowtarzalnego i dla samego tego czegos , ducha historii warto tam jechac!Aczkolwiek nie bedzie to glownym powodem odwiedzin tego urokliwego miasta.. Na glownym placu duzo sklepow z suwenirami pamiatkami w typowym dla Holandii niebieskim i pelno porcelany i innych bibelotow rowniez z materialu. Ja przywiozlam sobie magnes na lodowke , panorame Delft -obraz Vermera. :)
Bylam naturalnie w Muzeum Vermera. Nie wisialy oryginaly lecz kopie obrazow. Reszta jest w roznych muzeach na calym swiecie i to pod duza ochrona , za szklem... Nie mniej jednak jego talent i Mistrzostwo bylo , jest tak wielkie ze i kopiami mozna sie zachwycac. I przemawiaja swoim pieknem i przede wszystkim PERFEKCJA do czlowieka.. Nauczylam sie kawalka historii przyswoilam nowe informacje. Dowiedzialam jak Vermer pracowal nad swiatlem,perspektywa i powierzchnia.. I tego jaki byl... Mial 15 sciorgo dzieci! I wlascwie uciekal w malowanie przed tym calym chaosem..Mieszkal z zona Katarzyna jej matka i siostra oraz szwagrem. Pokazywal swiat w swoich pracach jak on go widzial interpretacje pozostawiajac nie do konca przez siebie odkryta , tajemnicza. Ten kto oglada jego prace moze sam dodac dalszy ciag i po swojemu zinterpretowac dlaczego , po co , itd.. Musial miec niesamowita pamiec fotograficzna , wzrokowa. I rozumial kobiety. Tematem jego obrazow sa w glownej mierze kobiety, milosc i DELFT... zycie mieszkancow, jak kronikarz rejestrowal na obrazach swoje miasto. Jeszcze wiele innych rzeczy sie nauczylam ale nie mam sily tego pisac..;)
Vermeer jest Mistrzem bez komentarza. Mistrz swiatla przede wszystkim ale dla mnie tez Mistrz Perfekcji. I Emocji. Sposob w jaki te kobiety patrza z jego obrazow.... jakby mnie na wskros przeszywaly wzrokiem jakby mnie znaly na wylot.. Jak on to robil ze te emocje tak umial namalowac? Kolory ktore wydaja sie takie same w rzeczywistosci w zblizeniu sa bardzo ROZNE! Kupilam sobie w Muzeum tylko jedna rzecz. Widokowke obrazu ``Dziewczyna z Perla``.
Notabene film amerykanski ze Scarlett Johansson w glownej roli tej dziewczyny i o malarzu Vermerze tez byl w muzeum...Wyszlam minute przed 17.00 czyli tuz przed zamknieciem. Zadowolona. Choc zmeczona, pogoda nie za bardzo sprzyjala. Zimno, wialo i pochmurno ale sucho. Nie przeszkadzalo mi to jedkaze w pieszej wycieczce dookola centrum , porobilam 100 zdjec. Potem poszlam na pizze.
W rzeczce nad mostkiem podazal za mna Labedz! Musial byc przyzwyczajony do ludzi , ktorzy wydawali mi sie przyjazni i bardzo kulturalni jakby zdawali sobie sprawe z dorobku swojej kultury i tego miasta. Miasta historycznego. Miasta Willema Oranje. Miasta Vermera gdzie w kazdym hoteliku wisza kopie tego malarza i Dziewczyna z Perla. Miasta , w ktorym czas toczy sie inaczej, powoli. Gdzie czuc spokoj, relaks i bez tego Amsterdamskiego tloku ludziow... Nie w Delft jest bardzo milo. Labedz ten wodzil za mna wzrokiem kiedy tak szlam wzdluz brzegu rzeki jakby czul ze mam w torebce kawalek chleba , ktory mu rzucilam na poczestunek. Byl to moj jedyny przyjaciel podrozy... Z checia wroce tam ponownie aby go jeszcze raz zoabczyc no i oczywiscie wiecej odkryc w Delft , bo nie wszystko tam widzialam. Ale wrocilam do Nijmegen z uczuciem spelnienia. YES! BYLAM nareszcie w Delft! I nie rozczarowalam sie. :)
chcialam dodac ze moja relacje umarla. zakonczylam ja JA w tamtym roku jakos tak w listopadzie-grudniu , dokladnie... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (4)
"Dopoki ta kobieta z Riksmuseum
w namalowanej ciszy i skupieniu
mleko z dzbana do miski
dzien po dniu przelewa
Nie zasluguje swiat na koniec swiata"
W. Szymborska