17 marca czyli Dzien Sw. Patryka spedzilam w Maastrichcie. W tamtym tygodniu dostalam wraz z poczta kupon znizkowy na przejazd pociagiem do tego miasta, wiec zupelnie sie nie zastanwialam i przez internet zamowilam sobie bilet na konkretny dzien , wyprintowalam i z radoscia czekalam na wyjazd. :)Podroz trwala rowniez 2 godziny ale z 1 przesiadka w Roermoncie. Wzielam sobie na droge ksiazke do czytania:``Magnetyzm Serca`` Ruedigera Schache , polecam , warto ja przeczytac. Cala przeczytalam w podrozy! :)
Maastricht jest jednym z najstarszych miast Holenderskich. Och jest naprawde wielkim miastem! Ma cztery mosty ,ktore lacza jeden Maastricht z drugim Maastrichtem ale to za mostami tetni prawdziwe zycie, sa dwa centra
Na krajobraz i zywotnosc tego miasta mialy wplywy Germanskie i Romanskie. Kulturalne bogactow Maastrichtu przyciaga poprzez historyczne centrum i niekonczace sie butiki, sklepy z wielkim wyborem i masa przeroznych restauracji na wysokim poziomie. To miasto pelne w galerie sztuki, ceramiki, antyki i wielki wybor wszystkiego co mozna kupic , ubrania i sztuka przede wszystkim... :) Aukcje sztuki sa tam organizowane i z calego swiata zbieraja sie znawcy sztuki, koneserzy, kolekcjonerzy sztuki.
Slyszalam na ulicach jezyk vlamandzki, czyli holenderski z akcentem belgijskim z miekkim ``G`` i francuski czesto a takze angielski ale mysle ze ten ostatni to ludzie , ktorzy tam pracuja w jakichs duzych kooperacjach czy urzedach.Miasto to musialam odwiedzic , gdyz bedzie mi potrzebne w mojej nowej karierze a takze dlatego ze marzylam tam pojechac a trzeci powod to wystawa prac Elizabeth Peyton w Bonnefante Museum. www.bonnefantenmuseum.nl
To zadkosc , jej prace byly tylko dwa razy na swiecie wystawiane.
Museum dostalo stypendium za dlugie lata istnienia i stad jej wystawa az tu przyjechala z Nowego Jorku.. Nie moglam tego przeoczyc. Trwa od 18 wrzesnia 2009 do 21 marca 2010 roku. Elizabeth Peyton jest wspolczesna malarka, ktora maluje swoich przyjaciol ze swiata muzyki, filmu, pisarzy , czyli ludzi slawnych z ktorymi ona ma kontakt.Przed obrazem Fridy Kahlo stala kobieta podziwiajac ten portret , ja podeszlam tez i mowie ze .. to nie jest zdjecie choc tak wyglada.. - tak, a ja bylam tez w Bozarze na Expo Fridy... a ja jej mowie , ze -ja tez tam bylam i krotko wymienilismy poglady.. Fajnie , zaczynam miec wiedze moge z innymi na ten temat dyskutowac. :)
Ach i mialam szczescie bo wysiadlam ze stacji i szlam szukac tego Museum o ono stoi dosc daleko i zapytalam sie przechodzacej kobiety czy wie jak mam tam dojsc a co sie stalo? Otoz zaczelysmy gawedzic i zaproponowala mi ze mnie tam podwiedzie samochodem, bo musi corke odebrac po drodze! :) Bardzo mila kobieta!Przez droge opowiadala mi o Asi, Polce ktora zna po sasiedzku. Caly czas ja wychwalala jaka ta Asia jest mila i fajna i co studiowala i gdzie pracuje... az sie zrobilam troche zazdrosna ze sie mna nie interesuje ... :D Porobilam jak zwykle przeszlo 100 zdjec nie mialam checi kogos prosic o fotke choc ladnie wygladalam. Mialam na sobie nowy ladny sweterk w trzech kolorach rozowo/malinowo/bordowym , ciemno czerwone spodnie i czerwony pasek, wlosy w koka spiete u gory moze dlatego zwracalam uwage , ale ja zawsze przyciagam wzrok cokolwiek bym zrobila czy jakkolwiek bym sie nie ubrala... to czasami jest meczace... :) W Kosciele Vrouwenbasiliek zapalilam dwie swieczki w swoich intencjach.. zadziwiajace blisko ta basylika stala posrod kawiarenek, gdzie drzwi do niej byly otwarte na oscierz i stalo tysiace zapalonych swiec , nie tylko ja tam bylam, inni tez przyszli .. To dalo poczucie jednosci ze nie jestes sama ze inni tez robia to samo co i ty..........
Duzo by mozna pisac o Maastrichcie bo to jest jeszcze miasto z tradycjami koscielnymi. Dwie basyliki historyczne i warte obejrzenia ( Turysci byli) przeszlo 50 kosciolow , zakonow i coroczne procesje miastowe...Najwieksza procesja Jeden kilometr z relikwiami z kosciola Sw. Servatius. Jest obchodzone od 1391 roku.Nastepna bedzie w 2011 roku. Maastricht to rowniez miasto uniwersyteckie miedzynarodowe, miasto festivali, historycznych monumentow oraz sztuk, i malarstwa.
A jednak mimo wszystko , mimo bogactwa i dynamiki nie chcialabym tam zamieszkac. Wrocilam najedzona do Nijmegen z uczuciem sytosci w zoladku i z nieokielznanym duchem przygod do mojego Nijmegen ,ktore zawsze witam z radoscia... :) Musze pochwalic jedna restauracje`` Steakhouse Evita``, spodobala mi sie zewnetrznie , odwaznie do niej weszlam aby w koncu zjesc obiad o godzinie 19.00...Bardzo mila obsluga , befsztyk argentynski , palce lizac! Jak doskonale przyzadzony! Perfekt! Do tego frytki, salatka, kieliszek czerwonego wina , rowniez wyborne w smaku... a na deser wybralam sobie lody waniliowo- truflowe , polewa czekoladowa z bita smietana... Delicje!
Zaplacilam 30,55 euro. Bardzo mi tam przyjemnie bylo, siedziec. Ludzie nie wgapali sie , kazdy rozmawial z partnerem na mnie czasem zerkali ale czulam sympatie dlatego tak bardzo sie ciesze z tego i ze jedzenie smakowalo.. :) Jeden mezczyzna idacy ulicy , moze 48letni tak sie zagapil na mnie ze wrocil sie i jeszcze raz spojrzal w okna restauracji .... Bylo to bardzo zabawne.
Moze taka piekna mu sie wydalam w tym oswietleniu... :))
chcialam dodac ze moja relacje umarla. zakonczylam ja JA w tamtym roku jakos tak w listopadzie-grudniu , dokladnie... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (13)
Lucia przeciez ja zartuje... ;D
n o coz, chyba mu jednak wpadlas w"oko"... tylko dlaczego taki niesmialy ?
moze nie byl glodny..? ;)
haha.. ale jego wzrok nie wygladal jak kogos zrazonego , raczej zaciekawiony.. .moze byl zonaty?
w jakim kontekscie jest twoj komentarz? wyczuwam w nim twoja subiektywna wyzszosc wloschow nad Holendrami co mnie urazilo... wlochow nie lubie , a holenderki bardzo ich lubia tak sami jak Hiszpanow. za to lubie Hiszpanow. A jesli nic nie wiesz o Holendrach to jak mozesz cokolwiek sie na ich temat wypowiadac?