Autobus. Ludzi trochę. Jeden pan siedzi, a na kolanach piastuje wielki bukiet kwietów. Ładny. A pan dystygowany wręcz, w każdym razie bardzo estetyczny.
Zatem jedziemy tym autobusem, który znienacka hamuje. Na pana z kwiatami wpada inny pan. Nie demoluje mu bukietu, zaledwie się ociera o właściciela.
- K...! Ty sk....!!! Moje kwiaty!!! Ty ch.... j...., do kobiety jadę, k...., kwiaty byś mi zniszczył, ty...
Aha, pan miał około 50 lat...
Wpadający zaczął sie sumitować; wyraził chęć odkupienia bukietu i generalnie miał same dobre chęci. ale właściciel kwiatów nie popuszczał.
Jechałam tym autobusem 20 minut i słuchałam awantury. I tak sobie pomyślałam - ciekawe, czy ta kobieta, dla której miały być te kwiaty, zna temperament swojego gościa?
Zaglądam tu i znikam. Plącze się po różnych stronach i szukam swojego miejsca. I wciąż znaleźć nie mogę. Tu... więcej
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (7)