Dzis o 16h30 jak zawsze Antos wyjdzie ze szkoly i zaczan sie dla niego letnie, dlugie wakacje. We Francji nie ma uroczystych rozpoczec i zakonczen roku, nie ma tez nic nierobienia przez ostatni tydzien szkoly... kazdy dzien nauki, z tego co widze, jest wykorzystany do konca. Ten ostatni tez.
W niedziele odwieziemy malucha na wakacje, najpierw 2 tygodnie u dziadkow, w domu w Pornichet, nad Atlantykiem. Cieszy sie juz jak zwiariowany... przygotowal cala mase zabawek do zabrania, ksiazek, rower itd...
Pamietam, ze ja nie zawsze czekalam na wakacje. W moim dziecinstwie wakacje oznaczaly dla mnie i mojego brata - prace... przy zbieraniu owocow: truskawek najpierw, nastepnie malin pozniej tez czesto pomidorow. Musielismy to robic gdyz nasza mama wymagal tego od nas. Musielismy nazbierac duzo owocow i warzyw na robienie przetworow, nastepnie zapracowac sobie na kieszonkowe na wakacje i dopiero wtedy jechac do dziadkow do Walcza.
W liceum pracowalam co roku w kazde ferie zimowe i miesiac wakacji letnich w sklepie spozywczo-miesnym w Poznaniu na ulicy Polnej, zaraz przy Dabrowskiego. Straszna byla ta robota... wstawanie o 5h rano, o 5h30 w sklepie przyjmowanie towaru bulek, chleba, twarogu, mleka... o 6h otwarcie i sprzedaz do 13-14H bez przerwy... upal nie upal... Najbardziej dokuczal mi brak WC w sklepie i trzymanie moczu od 5h20 do 14h15... tego balam sie najbardziej i stresu z tym zwiazanego...
Pamietam tez kilka super wakacji z okresu dziecinstwa ale najbardziej lubilismy jezdzic do dziadkow bo mieli duze mieszkanie, duzy ogrod i strych i jeziora w Walczu sa czyste i kapielisk duzo... to byly prawdziwe wakacje.
Na te lepsze wakacje czytaj podroze zagraniczne zaczelam wyjezdzac gdy zaczelam zyc, studiowac i pracowac we Francji... ale o tym innym razem.
ps: odnosze wrazenie, ze wiele dziennikowiczek nie zrozumilao sensu mojego wpisu wczorajszego o sieciowkach... nie chodzilo w nim o mnie, nie chodzilo w nim o polska ulice czy jakakolwiek inna chodzilo o zjawisko globalizacji w ubiorze obserwowalne na ulicach wielu panstw swiata za sprawa wlasnie sieciowek... coz... trudno...
Ejka... twoje komentarze pod moimi wpisami staja sie coraz bardziej obrazliwe... szczegolnie ten adresowany do Plath... moze zrob osobny wpis i wytlumacz jej, ze nie powinna "mi du...pska lizac"? tylko ujmij to jakos kulturalniej bo twoja klasa podupada nawet w calkiem nowych ciuchach a nie tych 10 letnich... gardze takimi komentarzami z twojej strony.
W zeszla sobote Antos zaliczyl pierwsze zawody judo. Uprawia ten sport od dwoch lat, czyli od 5 -tego roku zycia.... więcej
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright © 1999-2012 INTERIA.PL Sp. z o.o., wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (19)
Co do braku wc w sklepie to coś chyba nie teges, w każdym sklepie musi być toaleta i zaplecze dla pracowników. I nie mówię tu o teraźniejszości, tylko o realiach, w których pracowałaś.
Globalizacja nie jest jeszcze najgorsza. Gorsza jest nienawiść i fanatyzm religijny, i tego bym się obawiała. Globalizacja pozwala tym biedniejszym poczuć się obywatelami świata. Bo dzięki tej sieciówce H&M, nie będziemy się wyróżniać, a tym samym nie będzie widzać, że jesteśmy biedniejsi.
czasami sporo jest sprzeczonści. :P
:)
Pracowalam w tym sklepie w latac 1988-1992, dzis ten sklep juz ie istnieje a WC tam nie bylo bo to byl wlanie moj najwiekszy stres... nie wstawane,nie stanie tyl godzin, nie klienci wsrod nich spo pijakow ale wlasnie brak WC... widocznie Sanepid zamknal oczy... czemu sie nie dziwie. Nie dalej jak we wtorek zwiedzalam restauracje w ktorej rury odprowadzajace dym z nad kuchenk byly sztukowane kartonem. Normalnie nie moze o dzialac,grozi pozar jest ponad wszelka norma ale dziala... nic mnie juz chyba nie zdziwi gdy o normy i ich przestrzeganie chodzi... w ostatnich dniac zwiedzialm 11 kuchni restauracyjnych i zadna nie przestrzega normy z wyjatkiem jednej!
To fajnie Maggieb... moj mial zajecia wedlug planu- normy... choc dzis na stlowce byl posilek dla dzieci z ketchupem itd i pani pozwalala na dluzsza zabawe na dworze podczas przerwy szkolnej.