wlasnie zadzwonil moj tato wracajac od dziadkowego lekarza...
lekarz nie powiedzial dziadowi ze zmiany widoczne na USG i inne markery wskazuja na raka pluca prawego z przerzutami do zoladka...
Poryczalam sie cholera jasna...
i w takim stanie dziadek mial czekac do 18 marca na przyjecie do szpitala w Chodziezy na tomograf i inne badania... na cal szczescie ojciec po politycznej lini zalatwil juz mu wszystko jutro na 7 rano... nie zmienia to faktu ze stan jest krytyczny... i nie wiem czy cos uda sie zrobic... lekarz sugeruje usuniecie czesci prawego pluca... i chemie... dziadek ma 86 lat
czuje sie bezsilna...
W zeszla sobote Antos zaliczyl pierwsze zawody judo. Uprawia ten sport od dwoch lat, czyli od 5 -tego roku zycia.... więcej
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright © 1999-2012 INTERIA.PL Sp. z o.o., wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze (6)
go Dziadka i lekarzy...moja Babcia, byla operowana, majac 91 lat... nie skonczylo sie, to dobrze. Trzeba powaznie porozmawiac z lekarzami... moze, leczyc bez inwazji chirurgicznej...przykro mi
Nie chcę sie powtarzac, w zasadzie pięknie ujęła to hanuta. W takich chwilach nie pozostaje nam nic innego, jak wspierać chorego. To trudne, gdy naszymi uczuciami targają bunt, nadzieja i pogodzenie z losem. Trzymaj się!